Aleksandra Gaworska była tego dnia tylko rezerwową i nic nie zapowiadało, że w ogóle wybiegnie na bieżnię. Tymczasem podczas rozgrzewki kontuzji doznała gwiazda naszej ekipy – Justyna Święty-Ersetic. Trener Aleksander Matusiński musiał więc podjąć nagłą i ryzykowną decyzję. Zdecydował, że naszą najlepszą biegaczkę zastąpi Aleksandra Gaworska. O tym, że wystąpi, zawodniczka AWF Kraków dowiedziała się zaledwie na 20 minut przed startem! Mało tego – miała pobiec na ostatniej, decydującej o ostatecznym wyniki całej sztafety zmianie.
- Jak zareagowałam? Byłam przerażona, wręcz sparaliżowana! Popłakałam się - przyznała po biegu Gaworska. W sztafecie, biegnąc z Małgorzatą Hołub-Kowalik, Natalią Kaczmarek i Kornelią Lesiewicz, utrzymała wywalczoną przez koleżanki trzecią pozycję. Wpadła na metę ze stratą 1,74 s do drugiej Wielkiej Brytanii i 2,79 s do najszybszych Holenderek.
Biegaczka, która ma na koncie srebrny medal halowych mistrzostw świata z 2018 roku (Birmingham) i brąz MŚ z 2017 roku na otwartym stadionie (Londyn), skromnie oceniła swój wyczyn.
- Wielka zasługa koleżanek, że udało mi się dobrze pobiec. Bardzo mnie wspierały przed samym startem. Podczas biegu skupiłam się, żeby nikt mnie nie wyprzedził, choć już sama nie wiem, co się działo. Nic z niego nie pamiętam! - wyznała. - Dla mnie to duży sukces i wreszcie taki może przełomowy moment w karierze. Od trzech lat nie mogłam zrobić progresu, teraz wreszcie udało się coś wywalczyć. Zupełnie się nie spodziewałam, że przywiozę z tej imprezy medal. Mam nadzieję że nie zawiodłam trenera.
Dlaczego 25-letnia biegaczka mówi o przełomie? Otóż po wspomnianych HMŚ w Birmingham na treningu w Krakowie doznała kontuzji kolana i musiała przejść skomplikowaną operację. Okres rehabilitacji dłużył się niemiłosiernie, zawodniczce przepadł cały letni sezon. Stopniowo wracała do treningów, ale kolejny uraz, tym razem stopy, wyłączył ją z treningów w maju i czerwcu 2019 roku. Na co najmniej dwa lata zrezygnowała z biegania na płotkach, bo wiązało się ono z ryzykiem odnowienia się urazu więzadła krzyżowego.
- Nie poddałam się, walczyłam o zdrowie i możliwość trenowania. Wiele osób mnie wspierało, w tym trener klubowy z AZS AWF Kraków Andrzej Giza – opowiadała na naszych łamach bełchatowianka, która postanowiła po ukończeniu studiów pozostać pod Wawelem.
Jej kariera, mimo kontuzji, jest jak piękny sen. Kilka lat temu, rozpoczynając studia, pracowała jako kelnerka w pierogarni, a bieganie było dla niej tylko hobby. Gdy jednak zaczęła regularnie poprawiać rekordy życiowe, uwierzyła, że ma to głębszy sens. Została młodzieżową mistrzynią Europy i pojechała na MŚ do Londynu. Jako rezerwowa do sztafety 4x400, ale nieoczekiwanie wystąpiła w finale i wróciła do domu z brązem. Teraz historia się powtórzyła.
Medalowe żniwo Biało-Czerwonych
Reprezentacja Polski zajęła dziewiąte miejsce w klasyfikacji medalowej halowych mistrzostw Europy w Toruniu (wygrała ją Holandia), ale pod względem liczby medali byliśmy na drugiej pozycji. W pierwszej kolejności liczą się bowiem medale złote, a taki mieliśmy tylko jeden. Biało-Czerwoni dołożyli jeszcze pięć srebrnych i cztery brązowe krążki, a więcej od nas – dwanaście - mieli tylko reprezentanci Wielkiej Brytanii.
- Agnieszka Radwańska jako piękna modelka. Spełnia się w nowych rolach [ZDJĘCIA]
- Rewolucja w składzie Wisły Kraków. Wielu piłkarzom w czerwcu kończą się kontrakty
- Ola Ciupa w sukni ślubnej. Jej narzeczony to Kubańczyk
- Transfery Wisły Kraków i Cracovii. Kto zrobił zimą lepszy interes?
- Piotr Żyła jakiego (nie) znacie ZDJĘCIA
- Roman Ficek wbiegł na Rysy dziewięć razy w ciągu 24 godzin! [ZDJĘCIA, FILM]
