Zawodnicy Cracovii po porażce: Zabrakło sił

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Anna Kaczmarz / Dziennik Polski /Polska Press
Hokeiści Cracovii mieli kwaśne miny po przegranej z Farjestad w Lidze Mistrzów 1:5.

- Czy był to trudniejszy mecz niż ze Spartą Praga? – zastanawia się Damian Kapica. - Ciężko powiedzieć. Pierwsza tercja była super w naszym wykonaniu. W drugiej tercji przy pierwszej czy drugiej zmianie straciliśmy bramkę i od razu też trochę nas to zbiło z tropu. Rywale poszli za ciosem, straciliśmy trzecią, czwartą bramkę. Tak naprawdę nie dali nam szans, byśmy cokolwiek mogli zrobić. My jesteśmy debiutantem. Trzeba się cieszyć, że był lepszy wynik, niż w meczu ze Spartą.
Kapica skromnie mówił o swojej grze. - Nie bardzo jestem zadowolony ze swojej dyspozycji – ocenił. - To, że strzeliłem bramkę, nic nie znaczy. Cała drużyna wygrywa, cała przegrywa. Graliśmy z zespołem z europejskiego topu. To tak jakby Real Madryt przyjechał do Legii Warszawa. Na tyle, na ile nas było stać, na tyle zagraliśmy. Wiadomo, że nie gramy na co dzień z takimi przeciwnikami. Nie ma się z czego cieszyć. Bramka jest bramką. Niejedną strzeliłem i mam nadzieję, że jeszcze niejedną strzelę.

Trener Rohaczek stwierdził, że będzie miał wiele materiału do przemyśleń. Czy takie mecze jak ten z Farjestad mogą czegoś nauczyć hokeistów Cracovii?
- Ciężko się nauczyć takiej gry, jaką prezentują przeciwnicy – mówi bramkarz krakowskiej ekipy Rafał Radziszewski. - Będziemy trenowali normalnie, przygotowywali się do ligi. Z pewnością w Lidze Mistrzów w meczach wyjazdowych będzie nam jeszcze trudniej. Wiadomo, że takie spotkania mogą nas lepiej przygotować do rozgrywek ligowych.
„Radzik” przepuścił pięć z czterdziestu strzałów rywali. Mógł być zadowolony ze swojej postawy.
- W hokeju trzeba mieć co najmniej 90-procentową skuteczność – mówi bramkarz. - Ja miałem trochę mniejszą, ale na pewno cieszy fakt, że straciliśmy mniej bramek niż w meczu ze Spartą.

- Takie mecze w Lidze Mistrzów są dla chłopaków, bo już nie dla mnie z racji wieku, dobrą nauką – dodaje napastnik Damian Słaboń. - Za tydzień czeka nas ciężki mecz w Pradze. Musimy się zregenerować, zagrać w zdyscyplinowany sposób i zostawić serce na lodzie, bo tylko w ten sposób możemy nadrabiać dystans do przeciwników.
Cracovia nie może konfrontować swych umiejętności na co dzień z takimi rywalami. Jak więc ma podnosić swój poziom?- - Nie wiem co mamy zrobić – mówi Słaboń. - Może trzeba byłoby zagrać w lidze EBL. Gdybyśmy grali na co dzień takie mecze, to może poziom by się podniósł. Polska liga wygląda całkiem inaczej. Wtedy może starczyłoby nam sił na całe 60 minut gry. Ze Spartą wystarczyło na 40 minut, a ze Szwedami na 20.
Słaboń zagrał w koszulce „Top scorer”. Co to oznacza?
- Najlepiej punktujący zawodnik w danym meczu – tłumaczy zawodnik. - Ze Spartą zdobyłem dwa punkty w klasyfikacji kanadyjskiej. Inni też mieli, ale akurat ja zagrałem. Nie czułem, żeby rywale z tego powodu zwracali na mnie baczniejszą uwagę.

wklejać po artykuły

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie