Zostały już tylko dwa dni, by zebrać datki na operację...

    Zostały już tylko dwa dni, by zebrać datki na operację Miłoszka! Możecie mu pomóc

    Zdjęcie autora materiału
    Bogumił Storch

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Miłosz ma już ponad dwa lata. Jego rodzice chcą, by miał sprawną rękę. Ale operacja jest droga
    1/4
    przejdź do galerii

    Miłosz ma już ponad dwa lata. Jego rodzice chcą, by miał sprawną rękę. Ale operacja jest droga ©Facebook/ arch. rodzinne

    Miłoszek Kościelniak urodził się ze zdeformowaną rączką (skrócone przedramię, mniejsza lewa dłoń, brak paliczków), która cały czas go bardzo boli. Dwa lata temu nie doszło do planowanej operacji w Stanach Zjednoczonych, bo rodzicom nie udało się zebrać odpowiedniej kwoty. Teraz lekarz z USA zdecydował się przyjechać do Miłoszka do Polski. Kolejna zbiórka zakończy się 13 stycznia. Brakuje już tylko ok. 4 tys. zł.
    Gdy Katarzyna i Grzegorz Kościelniakowie z Wysokiej, gm. Wadowice w pow. wadowickim już niemal pogodzili się z myślą, że szansa na uratowanie rączki ich synka przepadła, to niespodziewanie pojawiła się dla nich nowa nadzieja.

    Zobacz galerię

    - Pojawiła się szansa na operację w Polsce. Jeszcze w styczniu doktor Dror Paley z kliniki na Florydzie przyjeżdża do Polski i już nawet zakwalifikował Miłoszka do operacji. Musieliśmy ponownie spróbować. Nie mogliśmy zawieść nadziei synka, on tak bardzo chciałby mieć normalną, sprawną rączkę - mówi Katarzyna Kościelniak.

    Tłumaczy, że chcieliby dla swojego dziecka lepszego życia, bez bólu i cierpienia.

    - Nie chcemy, by w przyszłości mówiono o nim „Miłosz, ten bez palców”. Boli mnie serce, bo wiem, że wielu przez to może nie zobaczyć jego zalet. Tego, jaki jest dzielny, wyjątkowy a będą widzieli tylko jego zdeformowaną dłoń. Dlatego, gdy na horyzoncie pojawiła się jeszcze jedna szansa, zdecydowaliśmy, że musimy o nią zawalczyć, nim przepadnie bezpowrotnie - wzdycha kobieta.

    Link do zbiórki

    Wpłat na Link do zbiórki leczenie chłopca można dokonywać w internecie przez stronę www.siepomaga.pl/miloszek lub na adres: Fundacja Pomóc Więcej, ul. Modrzejowska 20, 41-200 Sosnowiec, numer konta: 14 1750 0012 0000 0000 2194 9302. Tytuł wpłaty: Miłosz Kościelniak
    Dane do przelewów zagranicznych: kod SWIFT: RCBWPLPW, kod IBAN: PL 14 1750 0012 0000 0000 2194 9302, tytuł wpłaty: Miłosz Kościelniak.


    Już raz, w 2017 r. podjęli próbę zebrania środków na operację dziecka. Mimo zaangażowania wielu osób wtedy nie udało się. Potrzebna kwota była ogromna, wynosiła ponad 700 tys. zł.

    - Zjeździliśmy cały kraj w poszukiwaniu lekarza specjalizującego się w leczeniu takich wad. Udało nam się umówić na konsultację do Drora Paley, lekarza, który daje nadzieję i szansę na zdrowie dzieciom skreślonym gdzie indziej. Akurat przyjechał do Skierniewic, a nam w ostatniej chwili udało się dostać na konsultacje - opowiada pani Katarzyna.

    Wtedy pierwszy raz małżeństwo zdecydowało się poprosić obce osoby o pomoc dla swojego dziecka.

    - Nie zdążyliśmy. Szansa na operację w USA przepadła, byliśmy zrezygnowani. Musieliśmy pogodzić się z tym, że nie uda się zoperować rączki synka - wyjaśnia.

    Tym razem koszty operacji mają być znacznie niższe, ok. 100 tys zł. Ustalono już nawet, jak ona będzie wyglądać: specjaliści przeszczepią po dwa paliczki z każdej ze stóp, a w ich miejsce wstawią chrzastki z grzebienia biodrowego, rekonstruując tym samym stopy. Część zabrana z palca u nogi będzie rosła w rączce.

    Po rehabilitacji dziecko będzie w stanie funkcjonować samodzielnie i używać nowych paluszków.

    Nową zbiórkę, która zakończyć się miała najpierw w środę, 9 stycznia, wsparło ponad 4,5 tysiąca osób. Na koncie uzbierano wtedy ok. 55,5 tys zł.

    Zdecydowano się jednak o kilka dni, do 13 stycznia, przedłużyć, rozpoczętą 13 grudnia zbiórkę.

    - Udało się nam zebrać część kwoty we własnym zakresie, dlatego pomniejszamy kwotę zbiórki - poinformowali w środę rodzice dziecka. W czwartek do realizacji celu brakuje już tylko ok. 8 tys zł.

    Katarzyna Kościelaniak wspomina wspomina narodziny Miłoszka. Był to jej trzeci poród, chłopczyk ma dwóch starszych braci.

    - Poród opóźniał się. Leżałam w szpitalu i drżałam ze strachu, bo czułam, że dzieje się coś złego. Przy kolejnym badaniu lekarz stwierdził odklejenie łożyska. Trzeba było natychmiast wywołać poród, a ja bałam się jak nigdy wcześniej. Miłosz cudem pojawił się na świecie. Minuty dzieliły go od śmierci, ale przeżył! - opowiada kobieta.

    W końcu mogła przytulić maluszka. Tak jak u starszych synów zaczęła liczyć paluszki dziecka. - Liczyłam z namaszczeniem - jeden paluszek, drugi, trzeci - wyznaje pani Katarzyna. Policzyła u jednej rączki w uniosła drugą. - Ciarki przebiegły po moich plecach. Tam nie było czego liczyć. Zamiast palców, ze zniekształconej dłoni wystawały małe kikuty - mówi.



    WIADOMOŚCI Z MAŁOPOLSKI ZACHODNIEJ



    FLESZ: 27. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy - Czy będzie kolejny rekord?


    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Kto zasługuje na tytuł Osobowość Roku 2018? Zagłosuj lub zgłoś swoje propozycje nominacji

    Kto zasługuje na tytuł Osobowość Roku 2018? Zagłosuj lub zgłoś swoje propozycje nominacji

    Gigantyczny śnieżny labirynt [ZDJĘCIA]

    Gigantyczny śnieżny labirynt [ZDJĘCIA]

    Wybierz najpiękniej oświetlone na święta miasto w Polsce

    Wybierz najpiękniej oświetlone na święta miasto w Polsce

    Oto 15 najbardziej zadłużonych gmin w Małopolsce

    Oto 15 najbardziej zadłużonych gmin w Małopolsce