https://gazetakrakowska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

ZUS uśmiercił 77-latkę. Mieszkanka Czerwionki-Leszczyny bez emerytury

Szymon Kamczyk, Jacek Bombor
ZUS pozbawił emerytury 77-latkę z Czerwionki-Leszczyn, bo uznał ją za zmarłą
ZUS pozbawił emerytury 77-latkę z Czerwionki-Leszczyn, bo uznał ją za zmarłą
Pani Teresa, 77-letnia mieszkanka gminy Czerwionka-Leszczyny, została uśmiercona przez ZUS. Z dnia na dzień pozbawiono ją emerytury. - To był jak grom z nieba! Ledwo się na nogach utrzymałam z nerwów - mówi nam Czytelniczka. Po interwencji Dziennika Zachodniego ją... wskrzeszono. Ale emerytury i tak jeszcze nie dostała.

Pani Teresa, 77-letnia mieszkanka gminy Czerwionka-Leszczyny, została uznana przez ZUS za zmarłą. Przekonała się o tym 21 września, kiedy nie dostała na swoje konto wpłaty emerytury. Zaraz zadzwoniła do ZUS w Rybniku. Przez chwilę sprawdzano papiery, a potem kobieta usłyszała, że błędu nie ma.

Nie dostała pieniędzy, bo nie żyje.

Głos po drugiej stronie słuchawki poinformował ją, że w systemie przy jej nazwisku jest wpisane słowo „zgon”.

- Przeżyłam szok. Wyjaśniłam sprawę, ale nie usłyszałam słowa „przepraszam”. No i pieniędzy jak nie było, tak nie ma - żaliła się kobieta i zwróciła się do DZ o pomoc. Efekt? Po naszej interwencji wczoraj ją w systemie „wskrzeszono”, ale na zaległą emeryturę musi poczekać, bo... trwają procedury. Trwać mają długo, bo do 4 października.

AKTUALIZACJA 5.10.2016:
Długo ZUS zwlekał z oficjalnymi przeprosinami, ale wreszcie nadeszły. A wraz z nimi wytłumaczenie zaistniałej sytuacji. Okazuje się, że winę ponosi jeden z pracowników ZUS w Rybniku, w stosunku do którego zostały już wyciągnięte konsekwencje służbowe.

CZYTAJ KONIECZNIE:
LIST ZUS Z PRZEPROSINAMI

Skąd wziął się błąd? Okazało się, że inna kobieta, o takim samym imieniu i nazwisku, a także dacie urodzenia, zmarła. Innych danych pracownik nie zweryfikował i... stało się.

ZUS do emerytki: Pani nie żyje

77-letnia Teresa, mieszkanka gminy Czerwionka-Leszczyny, zamiast comiesięcznej emerytury, od Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Rybniku usłyszała informację, że… nie żyje. - Wyobraża pan sobie, to był jak grom z nieba! Ledwo się na nogach utrzymałam z nerwów - mówi nam nasza Czytelniczka, która zadzwoniła do ZUS, gdy 20 września emerytura nie pojawiła się - jak co miesiąc - na jej koncie bankowym.ZUS informuje: ale my tu mamy zanotowany zgon

Jestem wdową i emerytura to dla mnie jedyne źródło utrzymania. To pieniądze wydawane na bieżąco, za które kupuję codziennie jedzenie, lekarstwa, opłacam rachunki - skarży się kobieta.

- Ale mu tu mamy odnotowany zgon - usłyszała w słuchawce pani Teresa od urzędniczki ZUS. To był szok. A potem - wedle relacji - mimo tłumaczenia, osoba po drugiej stronie słuchawki nie dawała się przekonać, że pani Teresa ma się świetnie i wcale nie wygląda na swoje 77 lat. Raczej na kilkanaście lat mniej. Ze zdrowiem też u niej wszystko porządku.

Przez wiele lat pracowała jako pielęgniarka, teraz od lat odpoczywa na emeryturze. Mieszka sama.

- Proszę sobie wyobrazić, jak się wówczas poczułam. Telefonicznie przekonywałam rozmówczynię, że nadal żyję. Bezskutecznie - relacjonuje emerytka. W końcu urzędniczka podała jej kolejny numer telefonu do kolegi.
W końcu, nie dając za wygraną, udało jej się dodzwonić pod podany numer. Od te pory rozmowa przebiegała już w nieco przyjemniejszym tonie. Urzędnik poinformował ją, że na pewno zaszła pomyłka, bo w systemie jest… kilkuset zmarłych. Okazało się, że pracownicy ZUS nie sprawdzili wszystkich danych osoby o takim samym imieniu i nazwisku, jak pani Teresa.

- Dowiedziałam się, że rok urodzenia był zgodny, więc nic innego nie zweryfikowano. Oczywiście podziękowałam i odłożyłam słuchawkę, z myślą, że teraz już moja emerytura wpłynie na konto. Oczywiście myliłam się. Jak można nie sprawdzić pełnych danych? - dziwi się nasza rozmówczyni. Pani Teresa do wczoraj swojej emerytury nie dostała, więc zwróciła się o pomoc do naszej redakcji. Zwłaszcza, że pojawiły się kolejne, bardzo uciążliwe komplikacje. Gdy udała się do przychodni, aby pobrać receptę na swój lek okazało się, że… została wykreślona z systemu i nie może pobrać recepty, a nawet zarejestrować się do lekarza.

W tej sytuacji nie dziwi, że kolejnym krokiem była skarga do dyrektora ZUS w Rybniku, Grażyny Szwedy.

- Czy Pani zdaniem sposób załatwiania mojej sprawy ze względów etycznych jest słuszny? Czy każda rozmowa prowadzona w takiej sprawie nie powinna się kończyć zwrotem „najmocniej Panią przepraszamy za pomyłkę? - pyta pani Teresa prosząc panią dyrektor o przesłanie zaległych pieniędzy w terminie maksymalnie 48 godzin. Dodaje przy tym, by dyrektor pouczyła pracowników, z którymi rozmawiała emerytka „o formie kulturalnego, łagodnego przedstawienia faktu pomyłki stwierdzenia zgonu przez ZUS osobie żyjącej”.

Wczoraj rano poinformowaliśmy o sprawie Aldonę Węgrzynowicz, regionalnego rzecznika ZUS województwa śląskiego z prośbą o pilną wypłatę pieniędzy dla pani Teresy. Zapytaliśmy też, jak mogło dojść do uśmiercenia emerytki w dokumentach i dlaczego do tej pory nie usłyszała zwykłego, ludzkiego słowa: przepraszam.

- Natychmiast po pana telefonie pani dyrektor osobiście zajęła się tematem, przepraszamy naszą klientkę, ubolewamy nad tym, co się stało. To efekt kilku czynników i błędu ludzkiego - twierdzi Węgrzynowicz.

Sprawdzono tylko datę urodzenia i nazwisko

Na jakiej podstawie uznano panią Teresę za zmarłą? Dokumentem niezbędnym do wstrzymania wypłaty świadczenia z powodu zgonu jest skrócony odpis aktu zgonu.

- W przypadku świadczeniobiorczyni, której świadczenie zostało niesłusznie wstrzymane w związku ze zgonem, pracownik ZUS dokonał błędnej identyfikacji osoby zmarłej w systemach informatycznych. Doszło do tego ze względu na fakt, że imię, nazwisko i rok urodzenia osoby wskazanej w akcie zgonu były tożsame z danymi osoby, której błędnie wstrzymano wypłatę świadczenia - wyjaśnia pani rzecznik.

Mówiąc krótko, gdyby sprawdzono numer PESEL pomyłki by nie było. Po naszej interwencji wczoraj Wydział Wypłaty Emerytur i Rent 2 Oddziału ZUS w Rybniku „wznowił wypłatę świadczenia”. Niestety, wznowienie nie oznacza, że pani Teresa od razu dostanie potrzebne do życia pieniądze.

Procedury trwają. Wypłata 4 października

Należność za wrzesień 2016 roku wraz z należnymi odsetkami za zwłokę oraz świadczeniem za miesiąc październik 2016 roku przekazany zostanie na rachunek bankowy w dniu 4 października. Jest nam niezmiernie przykro, że nasza Klientka, z powodu pomyłki znalazła się w tak niedogodnej sytuacji i została narażona na nieprzyjemności - dodaje pani rzecznik.

Na pytanie, czy nie da się wcześniej przekazać pieniędzy pani Teresie, Aldona Węgrznowicz odpowiada: - Niestety, to najszybszy czas, tyle trwają procedury.

To nie pierwszy przypadek, że ZUS częściej uśmierca swoich klientów. Podobne sytuacje zdarzały się w ostatnich latach między innymi w Opolu, Przemyślu, Łodzi.

Komentarze 21

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
joanna
"gdyby sprawdzono numer PESEL pomyłki by nie było". I tu jest... rozum pogrzebany. Często mam kontakt z aktami zgonu i TAM NIE MA numeru pesel!!! Dlaczego wprowadzając zmiany w drukach i ogólną informatyzację w USC nikt nie zamieścił tam tej ważnej informacji? Co oczywiście nie tłumaczy ZUS-u. Zwracam tylko uwagę, że akurat tego pracownik nie mógłby zweryfikować z aktem zgonu.
r
rencista
w zusie sa orzeczniki kturzy nie umia stwierdzic nic .......
A
Alicja
na przełomie sierpnia i września byłam na L4, w druku wyraźnie zaznaczyłam, że proszę o przekaz pocztowy, ale oczywiście pieniądze poszły przelewem...urzędnicy z ZUSu się mylą i nie PONOSZĄ ZA TO ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI!!
p
pik
Czyli po to żeby uśmiercić wystarczy jedno kliknięcie urzędnika,ale żeby naprawić błąd potrzebne są tygodniowe procedury .
A
Adam
A skąd idiotyczny wniosek, że nie było winnych?
J
Ja
A nie pomyślałaś blondynko za co ta kobieta ma żyć i wykupić leki przez cały miesiąc - zanim ustalone i wykonane będą te nieszczęsne procedury w ZUS ???

A może ten co nie sprawdził lub pani dyrektor powinien jej przesłać swoją wypłatę a potem sobie odebrać po zakończeniu procedur ? Oni by pewnie mieli za co przeżyć podczas czekania aż sprawa się wyjaśni.
Jeśli się takich spraw nie załatwia się na telefon ( i słusznie) , to powinni tą panią grzecznie przywieść na swój koszt do ZUS-u i tam sprawę wyjaśnić, a następnie zabezpieczyć ją finansowo do czasu zakończenia procedur.
Tak pewnie jest w normalnych, cywilizowanych krajach , ale w naszym dzikim , starszy człowiek nikogo nie obchodzi . Zostawia go się na pastwę losu.
M
Mirror
"Urzędnicy wszak zawsze wiedzą lepiej"
-----------------
Po polsku to zdanie poprawnie pisze się "urzędnicze wszy zawsze wiedzą lepiej" :)
K
Krakauer
Skoro ZUS twierdzi, że nie żyjesz, to nie ma się co kłócić, nie żyjesz i już, urzędnicy wszak zawsze wiedzą lepiej i mają rację :p
k
king

powinni zapłacić jej emeryturę razem z odsetkami za zwłokę

X
X-Men
Jak zwykle w zusie nie ma winnych błąd sam się zrobił
g
gino
umyslne spowodowanie śmierci taki wyrok powinien uslyszeć Ktoś z góry ZUS lub z Ministerstwa bo zabił taką osobę już dwukrotnie raz że chora , starsza po 60-tce to jeszcze musi czekać jak 16 latka 2 tygodnie na emeryturę , TKPINA !!!! I MORDESRSTWO w bialych rekawiczkach i krawatach
A
Adam
Twierdzenie, że naprawiono błąd i "wskrzeszono" emerytkę po interwencji DZ jest zwykłym kłamstwem. Panowie Kamczyk i Bombor po prostu kłamią. Fakty wyglądały zupełnie inaczej.
m
m
"Mówiąc krótko, gdyby sprawdzono numer PESEL pomyłki by nie było" z tego co wiem na akcie zgonu nie ma numeru pesel, może czas zmienić formę aktu zgonu:/
p
punkt
Jakim prawem ona żyje ta starka? ZUS postanowił że zmarła i tak ma być!
H
HAHAHA
I CO WZAMIAN
WCZASY POD PALMAMI
JAK CI PALMA ODBIJE
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska