Film z meczu UKH Unia Oświęcim - Niedźwiadki Sanok:

Realizacja: Jerzy Zaborski
Sanoczanie, po wygranej we własnej hali 6:1, przyjechali do Oświęcimia pewni zwycięstwa. Nie rezerwowali nawet hotelu, bo ewentualne zwycięstwo miejscowych oznaczałoby konieczność rozegrania trzeciego spotkania, nazajutrz także w Oświęcimiu.
Oświęcimianie, choć zakończyli fazę zasadniczą na trzecim miejscu, a rywale na szóstym, mieli świadomość, że to sanoczanie są faworytem tej rywalizacji. Mieli w swoich szeregach zawodników z ekstraklasowym stażem, bo pierwszy zespół sanoczan zakończył sezon na krajowych salonach.

Początek potwierdził pozycję sanoczan, którzy szybko wypracowali sobie dwubramkową zaliczkę. Jednak, grając w przewadze, zamiast zdobyć kolejną bramkę, dali się skontrować, a Jahor Piankrat wygrał pojedynek z Filipem Świderskim.
Szybko sanoczanie oddali gola. Filip Sienkiewicz uderzył zza bulika, trafiając do siatki między parkanami zasłoniętego Filipa Płonki.
Oświęcimianie w natarciu, ale brakło "chłodnej" głowy
Gospodarze nie złożyli broni. Wasyl Jerassow starając się minąć bramkarza, „wyjechał” z krążkiem poza bramkę, ale potem „od zakrystii” uderzył, a Świderski złapał krążek w powietrzu, lecz sędziowie orzekli, że zrobił to za linią bramkową.

Oświęcimianie na początku trzeciej odsłony grali w podwójnej przewadze. Po powrocie pierwszego z ukaranych sanoczan, Igor Nikolajewicz kropnął pod poprzeczkę i wydawało się, że miejscowi przejmą inicjatywę.
Odpowiedź gości była jednak szybka. 98 sekund później, Damian Ginda, podczas gry w przewadze, strzelając z ostrego kąta znalazł lukę pod parkanami Filipa Płonki, posyłając krążek do siatki.
Potem oświęcimianie mieli okazję na doprowadzenie do remisu. Skoro ją zmarnowali, zostali skontrowani i sanoczanie mogli być już pewni zwycięstwa.
W ostatniej minucie sanoczanie złapali dwie kary jednocześnie. Trener miejscowych Lubomir Witoszek wycofał bramkarza, zyskując przewagę 6 na 3. Nie udało się jednak zdobyć kontaktowego trafienia, które mogłoby zasiać niepokój w szeregach sanoczan i perspektywę nadprogramowych emocji związanych z ewentualną dogrywką.
- W play-off decydują detale, a jednym z nich był fakt, że po objęciu prowadzenia złapaliśmy karę, kosztującą nas utratę czwartej bramki. Zabrakło „chłodnej” głowy, żeby dłużej przytrzymać korzystny wynik, wprowadzając tym samym nerwowość w szeregach rywali. Tymczasem oni poszli za ciosem, wychodząc na prowadzenie. Wyszła większa dojrzałość rywali – ocenił Jakub Najsarek, kapitan oświęcimian rodem z Sanoka.
UKH Unia Oświęcim – Niedźwiadki Sanok 4:6 (2:3, 1:0, 1:3)
Bramki: 0:1 Sienkiewicz 4, 0:2 Filipek – Burczyk 10, 1:2 Piankrat 12, 1:3 Sienkiewicz – Miccoli 13, Piankrat 17, 3:3 Jerassow – Protsenko 30, 4:3 Nikojalewicz – Jerassow – Piankrat 43, 4:4 Ginda – Filipek – Biłas 44, 4:5 Biłas – Filipek – Sienkiewicz 46, 4:6 Sienkiewicz – Miccoli – Filipek 49.
UKH Unia: Płonka – Prokopiak, Szoferowskij; Prusak, Fus, Dudkiewicz – Kot, Protsenko; Zając, Nikolajewicz, Kowalczuk – Pencko, Najsarek; Piankrat, Melnyk, Jerassow – Guzik, Kukla; I. Baida, Wilk, D. Baida.
Niedźwiadki: Świderski – Biłas, Florczak; Filipek, Mocarski, Dulęba – Wróbel, Starościak; Ginda, Miccoli, Sienkiewicz – Niemczyk, Rocki; Dobosz, Mazur, Radwański – Sawicki, Koczera; Stabryła, Karnas, Burczyk.
Sędziował: Patryk Puławski (Nowy Targ). Kary: 8 - 16. Stan play-off (do dwóch zwycięstw): 2:0 dla Niedźwiadków i ich awans do półfinału. Widzów: 100.
Bądź na bieżąco i obserwuj
- Wyjątkowy bal w Oświęcimiu. Hojnie otworzyły się serca i portfele
- Cenne znaleziska w Oświęcimiu. Ślady po żydowskiej przeszłości miasta
- Budowa drogi S1 na węzłach Brzeszcze, Oświęcim i Wola. Zima nie przeszkadza. Zdjęcia
- Z okazji Dnia Kota przygarnij zwierzaka ze schroniska
- Nasi zmarli z Oświęcimia w pierwszej połowie lutego 2023
- Powstała książka o "Dzikim" popularnym muzyku z Oświęcimia