"Afera Szumowskiego". To instruktor z Zakopanego sprzedał ministerstwu "po znajomości" drogie i podrobione maseczki medyczne

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Jeśli te doniesienia okażą się prawdą to... Zakopane dorobiło się właśnie kolejnego milionera. Gorzej, że ten "zarobił" swoje pieniądze w sposób skrajnie nieetyczny, a być może także i nielegalny (o tym musi jednak zdecydować sąd). Jak podaje "Gazeta Wyborcza" przed kilkoma tygodniami Ministerstwo Zdrowia kupiło od drobnego przedsiębiorcy z Zakopanego dużą partię maseczek medycznych. Te nie dość, że miały podrobione certyfikaty, to ich ceny były nawet 10-krotnie zawyżone w stosunku do ich rynkowej wartości. Resort zdecydował się jednak na ich zakup, bo Łukasz G., który sprzęt medyczny sprzedawał, jest znajomym ministra zdrowia i jego brata Marcina Szumowskiego. Rząd broni się, że minister Szumowski spotkał przedsiębiorcę kilka lat temu, gdy ten uczył go jazdy na nartach. Dodaje, że maseczki kupiono od konsorcjum trzech firm, a kiedy ze sprzętem były problemy, wezwano kontrahentów do wyjaśnień. Ci badają sprawę i nie wykluczają zawiadomienia prokuratury.

FLESZ - W Polsce rodzi się coraz mniej dzieci

We wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej" opublikowano duży tekst autorstwa Wojciecha Czuchnowskiego, który osłania kulisy afery, jaka prawdopodobnie wstrząśnie autorytetem ministra zdrowia dr. Łukasza Szumowskiego. W tekście Czuchnowskiego czytamy, że resort na początku marca kupił od drobnego zakopiańskiego biznesmena Łukasza G. partię maseczek medycznych i przyłbic chirurgicznych. Sprzęt ten był bardzo drogi, bo zakopiańczyk zapewniał, że to certyfikowane maseczki z atestami.

Zima w maju. Pod Tatrami zrobiło się biało. W górach śnieżyca...

Dlatego ostatecznie od mieszkającego na zakopiańskich Skibówkach Łukasza G. resort zdrowia kupił co najmniej 100 tys. maseczek typu FFP 2, płacąc za sztukę 41 zł (z Vat) i 20 tys. maseczek chirurgicznych po 8 zł każda. Później góral sprzedał jeszcze ministerstwu, kierowanemu przez Szumowskiego, 10 tys. szt. FFP 2 z Ukrainy (cena 48 zł. netto) i 3 tys. przyłbic (cena nieznana). Ceny są szokujące, nawet jak na okres, gdy strach przed koronawirusem ostro je wywindował. Jak sprawdziliśmy, przed epidemią maseczki FFP 2 kosztowały między 2 a 4 zł za sztukę. Chirurgiczne - między 50 gr. a 1 zł.

Jak podaje "Wyborcza" większość z tych maseczek miała podrobione certyfikaty bezpieczeństwa, więc medycy i tak nie mogli ich użyć w celu zabezpieczenia się przed koronawirusem.

Mamy więc aferę w czystej postaci, w której blisko 5 milionów złotych publicznych pieniędzy poszło na "medyczny chłam", a zarobił na tym znajomy ministra. Łukasz G. to bowiem zakopiański instruktor narciarstwa i właściciel małego pensjonatu. Do tego ostatniego przez lata przyjeżdżał minister Szumowski wraz z rodziną oraz brat ministra Marcin Szumowski ze swoimi bliskimi. Łukasz G. uczył dzieci obu panów jazdy na nartach, a wszystkie trzy familie bardzo się ze sobą zżyły.

Choć jeszcze w poniedziałek minister Szumowski przyznał w jednym z wywiadów, że zna Łukasza G., to zaznaczył, że nazywanie instruktora jego przyjacielem jest nadużyciem. Wydaje się jednak, że rodziny G. i Szumowskich łączy mocna więź. Świadczą o tym chociażby smsy jakie zakopiańczyk wymienia z bratem ministra Marcinem Szumowskim, a których treść przytacza "Gazeta Wyborcza".

Marcin. Czy na ten moment są potrzebne jeszcze maseczki ochronne. Wiem, że to dziwnie zabrzmi ale mam pół miliona sztuk [emotikon] - pisze 16 marca do Marcina Szumowskiego Łukasz G.

Tak. I po ile - odpisuje brat ministra.

Następnie obaj panowie umawiają się, że transakcję kupna maseczek od górala ma przeprowadzić wiceminister Janusz Cieszyński. Dochodzi do niej kilka dni później w Warszawie. Nikt nie dopytuje i nie sprawdza, skąd instruktor narciarski ma nagle taką partię sprzętu medycznego. Łukasz G. zarabia na tym ponad 5 mln zł.

Mieszkańcy Zakopanego spekulują, że być może cała transakcja mogła być obmyślona już wcześniej. W styczniu minister zdrowia był pod Giewontem na imprezie "Charytatywny Maraton Narciarski", w trakcie której zbierane są pieniądze na rehabilitacje niepełnosprawnych dzieci. To oczywiście jednak tylko domysły.

Faktem jest, że Łukasz G. zaraz po publikacji artykułu stał się w Zakopanem "persona non grata". Wszyscy, z którymi próbujemy o nim porozmawiać, odżegnują się od tej znajomości i mówią, że z osobą, która mogła oszukać Państwo, by się wzbogacić na tragedii, takiej jak pandemia, nie chcą mieć nic wspólnego.

Próbowaliśmy porozmawiać również z samym Łukaszem G. Jego telefon jest aktywny, ale zakopiańczyk go nie odbiera. Wysłaliśmy mu SMSy i wiadomość głosową z prośbą o kontakt. Gdy tylko bohater całego zamieszania się odezwie, natychmiast opublikujemy jego stanowisko.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
AdamKraowski

Musiał się podzielić z księdzem - sam wszystkiego nie wziął - z tąd cena wysoka. .

g
gosc

Trzeba zmienić elite bo ta już się zepsuła.

a
adad

A co to 3 mld zł w tą czy w tamtą ?

Mamy samoloty i maseczki.

Dodaj ogłoszenie