Barcelona - Real Madryt, czyli wielkie derby, ale chwilowo tylko z nazwy [ZAPOWIEDŹ] [GDZIE OGLĄDAĆ]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Ansu Fati (na górze) ma poprowadzić w niedzielę Barcelonę do zwycięstwa
Ansu Fati (na górze) ma poprowadzić w niedzielę Barcelonę do zwycięstwa LLUIS GENE/AFP/East News
Udostępnij:
Jeszcze kilka lat temu niedzielnym meczem na Camp Nou żyłaby nie tylko Hiszpania, ale cała piłkarska Europa. Niestety, z obu drużyn chwilowo została tylko słynna nazwa.

Przede wszystkim z Barcelony, która od ponad roku balansuje na progu bankructwa, choć i Realowi Madryt sporo brakuje obecnie do czasów, gdy wygrywał trzy razy z rzędu Ligę Mistrzów. W składzie „Królewskich” nie ma dziś nie tylko Cristiano Ronaldo (który po trzech sezonach w Juventusie przeniósł się tego lata do Manchesteru United), ale również m.in. wieloletniego kapitana Sergio Ramosa. Gareth Bale niby jest, ale tylko ciałem, bo od dawna interesuje go wyłącznie zarabianie (niemałych) pieniędzy. Zresztą znów jest kontuzjowany.

Niepewny Benzema, powrót Hazarda

Coraz starsi są Toni Kroos, Luka Modrić i Karim Benzema, choć akurat ostatni z wymienionych rozgrywa jeden z lepszych sezonów w ostatnim czasie i nie bez powodu wymieniany jest w gronie kandydatów do Złotej Piłki. Głównie co prawda dzięki udanemu powrotowi (po sześciu latach) do reprezentacji Francji, ale jego dokonania w klubie również robią wrażenie. Występ Benzemy stoi jednak pod znakiem zapytania, bo stłukł sobie kostkę we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów z Szachtarem Donieck (5:0). Na dwa dni przed meczem z Barceloną nadal nie trenował z resztą drużyny.

Pod jego (ewentualną) nieobecność odpowiedzialność za strzelanie bramek spadnie na Viniciusa Juniora. Brazylijczyk również jest w formie, we wtorek był architektem (dwa trafienia i asysta) zwycięstwa nad Szachtarem. Do gry - choć nie o pierwszej minuty - ma być gotowy Eden Hazard, ale Belg jest cieniem zawodnika, który czarował w Chelsea. Od chwilo pojawienia się w Madrycie non stop jest kontuzjowany. W maju tego roku media w Hiszpanii obliczyły, że Belg przegapił w sumie z tego powodu 50 meczów i nie zagrał przez ponad 400 dni. Przekłada się to na jego wartość, która spadła przez dwa lata z 150 do 25 mln euro.

Barcelona nie gra w piłkę

Zwycięstwo w Champions League odniosła również w tym tygodniu Barcelona. Znacznie jednak skromniejsze (1:0 z Dynamem Kijów, po golu Gerarda Pique) i po grze, którą miejscowe media uznały za niegodną tego klubu. „Każdy, kto kocha piłkę, widzi, że Barcelona w ogóle w nią nie gra” - dosadnie podsumował grę Katalończyków Julian Ruiz z „El Mundo”.

Pod ostrzałem krytyki znalazł się przede wszystkim wypożyczony latem z Sevilli (w miejsce oddanego do Atletico Madryt Antoine’a Griezmanna) Luuk de Jong, co do którego wszyscy są zgodni, że nie pasuje stylem gry do Barcelony. Wszyscy poza trenerem Ronaldem Koemanem, o którym też mówi się, że już dawno wyleciałby z pracy, gdyby nie katastrofalny stan finansów Dumy Katalonii, których efektem było odejście Lionelao Messiego do Paris Saint-Germain.

Wszyscy liczą na Ansu Fatiego

W niedzielnym El Clasico (funkcjonująca przez lata nazwa Gran Derbi zarezerwowana jest obecnie dla rywalizacji Sevilli z Betisem) oczy kibiców Barcelony będą zwrócone na piłkarza, który przejął po Argentyńczyku koszulkę z numerem 10 - Ansu Fatim. Młody Hiszpan przedłużył w czwartek swój kontrakt z Barceloną do 2027 roku i to właśnie on ma ją poprowadzić w niedzielę do zwycięstwa.

- To wielki zawodnik, który krok po kroku poprawia swoją kondycję. Jest bardzo ważny dla swojej drużyny. Potrafi bardzo dobrze wykończyć akcję. To młodzieniec, który jest wśród najlepszych na świecie - przyznał na antenie "Movistar" Carlo Ancelotti

Fatiemu może przyjść z pomocą (tak sugeruje "Sport") Sergio Aguero, który wyleczył w końcu kontuzję łydki, przez którą stracił początek sezonu. Argentyńczyk w sumie zagrał na razie (w dwóch meczach) raptem 18 minut, więc trudno oczekiwać by wyszedł w podstawowym składzie (w ataku obok Fatiego mają zagrać Memphis Depay i Sergino Dest). Zdaniem katalońskiej prasy nawet daleki od optymalnej formy może być bardziej użyteczny, niż de Jong. Pytanie, co na to Koeman... Plany Holendra komplikuje kontuzja kostki, jakiej doznał w meczu z Dynamem Jordi Alba. Występ Hiszpana w niedzielę jest niepewny.

Barcelona - Real, gdzie oglądać

Rozpoczynające się o 16.15 El Clasico będzie jedynym w tym sezonie spotkaniem, które pokażą na żywo w jakości 4K oba transmitujące hiszpańską La Liga kanały sportowe. W Eleven Sports 1 4K studio meczowe rozpocznie już o 12, w CANAL+ 4K Ultra HD od 14.30. Starcie Barcy z Realem będzie można obejrzeć również w CANAL+ Premium i w serwisie CANAL+ online. Tam dodatkowo będzie można wybrać również trzy wersje komentarza, w tym pro barceloński i pro madrycki.

Wideo

Materiał oryginalny: Barcelona - Real Madryt, czyli wielkie derby, ale chwilowo tylko z nazwy [ZAPOWIEDŹ] [GDZIE OGLĄDAĆ] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie