Chrzanów, Olkusz. Zebra dla kierowcy nic nie znaczy? [ZDJĘCIA, WIDEO]

Magdalena Balicka, Katarzyna Ponikowska
Zmienia się polskie prawo, które ułatwi życie pieszym przechodzącym na drugą stronę drogi. Będą mieli pierwszeństwo nie tylko, gdy wejdą na jezdnię, ale też gdy będą oczekiwać przejścia.

Zbliża się kres udręki pieszego oczekującego przed "zebrą" na litość kierowcy. Wkrótce ma zmienić się polskie prawo tak, by pieszy miał pierwszeństwo nad zmotoryzowanymi bez względu na to, czy przekroczył już brzeg jezdni, czy też dopiero się zbliża do przejścia.

WIDEO: Zebra dla kierowcy nic nie znaczy?

Autor: Katarzyna Ponikowska/Gazeta Krakowska
"Gazeta Krakowska" postanowiła przyjrzeć się, jak teraz jeżdżą kierowcy. Większość nie zważa na pieszych, często nawet jak ten zrobi już krok na jezdnię. Nieraz musi odskoczyć do tyłu, by nie zostać zabitym.

Kierowcy niedający przejść pieszym wiedzą, że źle robią. Kiedy staliśmy z kamerą i aparatem w pobliżu zebr w Olkuszu tak, że było nas widać, większość aut zatrzymywała się przed pasami. Kiedy jednak ukryliśmy się, nawet kobiety z małymi dziećmi nie miały szans.

Godz. 13, skrzyżowanie ul. Wiejskiej z drogą nr 94 w Olkuszu. Samochody mkną tu ponad przepisowe 70 km na godzinę. Mama z kilkuletnim synem czeka dobrych parę minut na to, aż ktoś wreszcie się zatrzyma. Bez skutku. W końcu bierze dziecko za rękę i oboje biegną na drugą stronę, kiedy ruch na chwilę ustaje.
Przez około godzinę nikt się w tym miejscu nie zatrzymał przed pasami. Chyba że pieszy był już w połowie jezdni. Każdy z przechodzących prawie przebiegał.

- To przejście to koszmar. Szczególnie dla osoby mniej sprawnej. Ja nie pobiegnę jak młody chłopak. Boję się tu przechodzić - przyznaje starszy pan, który mieszka na Wiejskiej.
Podobnie na al. 1000-lecia. Mimo że ruch o wiele mniejszy niż na "krajówce", kierowcy także nie zwalniają. Kobiecie z wózkiem w końcu pierwszeństwa ustąpił autobus.

W Sejmie trwa dyskusja na temat zmian w prawie przyznającym pierwszeństwo pieszym. O ile kierowcy uważają zmiany za mocno kontrowersyjne i obawiają się fali mandatów, o tyle większość pieszych trzyma kciuki za "klepnięcie" pomysłu.

Anna Żargon z Chrzanowa w środę przed południem czekała kilka minut, aż kierowca zatrzyma się przed przejściem przy ul. Oświęcimskiej. - Dobrze, że kilkanaście metrów dalej jest sygnalizacja świetlna. Musiałam jednak nadrobić drogi, bo na zebrze bez świateł nie było szans, by ktoś się zatrzymał - opowiada. Dodaje, że w godzinach szczytu jest jeszcze gorzej. - Kierowcy tutaj nie mają kultury. Zdarzyło mi się, że jeden zaczął trąbić, bo śmiałam wejść na pasy - opowiada kobieta.

Za ostrzejszym prawem dla zmotoryzowanych jest także Jan Górski z Chrzanowa. 80-latek porusza się o lasce. Ma słaby wzrok. - Potrzebuję więcej czasu, by przejść na drugą stronę ulicy niż młody, sprawny człowiek. Kierowcy nie mają cierpliwości dla takich jak ja - wyznaje ze smutkiem.

Andrzej Palka z Chrzanowa, który zwykle porusza się po mieście autem, zaznacza, że wielu pieszych nagannie zachowuje się na przejściu. - Są niezdecydowani. Najpierw wchodzą na jezdnię, a gdy się zatrzymam, to się wracają, potem znów prą do przodu. O wypadek nietrudno - dzieli się spostrzeżeniami kierowca z Chrzanowa. a

Prawo w Europie i wypadki drogowe, także te z udziałem pieszych

O ile w Polsce królem na drodze czuje się zawsze kierowca, o tyle w większości krajów europejskich, to pieszy jest najważniejszy nie tylko na przejściu dla pieszych, ale także w jego pobliżu. Kierowca, dojeżdżając do pasów, musi zwolnić, a w razie pojawienia się pieszego, natychmiast go przepuścić. W Polsce nadal takie kwestie zależą jedynie od dobrego wychowania i kultury osobistej.

Policyjne statystyki mówią same za siebie:

Powiat chrzanowski
W 2014 r. na chrzanowskich drogach doszło do 878 zdarzeń drogowych, w tym około 50 z udziałem pieszych.
Czarne plamy na mapie powiatu chrzanowskiego to:
- Najczęściej do wypadków dochodzi przy drodze DW 780 przez Libiąż do Krakowa. W ubiegłym roku aż 24 osoby zostały tam ranne, a jedna poniosła śmierć - informuje Robert Matyasik, rzecznik chrzanowskiej policji. Dodaje, że wśród potrąconych byli też piesi.
Uważać trzeba też na DW 781 w Chrzanowie, przy ul. Szpitalnej, ul. Krakowskiej w Trzebini.

Powiat olkuski
Najbardziej niebezpieczna dla pieszych droga w Olkuszu to krajowa nr 94. 11 grudnia 2014 r. ok. godz. 6 rano w rejonie skrzyżowania przy ulicy Wspólnej kierowca autobusu komunikacji miejskiej potrącił pieszego, 83-letniego mieszkańca Olkusza. Mężczyzna w stanie ciężkim został przewieziony do szpitala. Po kilku godzinach zmarł.

Od 2010 r. na drodze "94" doszło do 19 poważnych zdarzeń z udziałem pieszych. W pięciu zginęło osiem osób. Za każdym razem do wypadku dochodziło po zmroku, głównie z winy pieszych, którzy nie zachowali ostrożności, jak np. w grudniu 2013 (pieszy zginął na skrzyżowaniu z ul. Gwarków) czy we wrześniu 2012 w Zedermanie, gdzie tir rozjechał czterech młodych chłopaków. Do śmiertelnych wypadków doszło też 2011 r. w grudniu między skrzyżowaniami z ulicą Mickiewicza i Kościuszki i w styczniu w okolicach kopalni Olkusz. Piesi nie są bezpieczni nie tylko na "krajówce", ale na każdym rodzaju drogi. W lutym 2014 r. w Pochybiu zginął 33-latek idący nocą poboczem jezdni. Największa liczba zdarzeń w 2014 r. z udziałem pieszych miała ponadto miejsce na ul. Króla K. Wielkiego w Olkuszu, ul. Głównej w Bolesławiu i drodze wojewódzkiej 794.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie