Chrzanów, Trzebinia. Takie miejsca to wstyd!

Magdalena Balicka
Są zakątki wcale niezbyt odległe od centrów miast, w których często od lat nie widać gospodarza . Po interwencji "Gazety Krakowskiej" władze miast obiecały przyglądnąć się tym miejscom.

W ostatnich latach Chrzanów i Trzebinia chwalą się odnowionymi rynkami, reprezentacyjnymi placami, nowymi drogami w centrach, ale okazuje się, że to niejedyne ich oblicze. Wystarczy odejść nawet niedaleko od centrów, by zobaczyć miejsca, których można się tylko wstydzić. Często zwracają uwagę na nie mieszkańcy, ale urzędnicy, jakby nie dostrzegali problemów. Dziennikarze "Gazety Krakowskiej" byli w kilku takich miejscach.

Śmieci walają się wszędzieNadal problemem są dzikie wysypiska śmieci. Chociaż od wejścia w życie ustawy śmieciowej, która miała doprowadzić do ich likwidacji, minęły dwa lata, ciągle w okolicznych lasach, przy drogach i na skwerach pełno jest śmieci. Piotr Grzegorzek, przyrodnik z Chrzanowa, który codziennie przeczesuje lokalne lasy, od kilku lat fotografuje te same miejsca, w których rośnie góra dzikich odpadów. - Nikt tego nie sprząta, bo składowisko rośnie w oczach - zauważa Piotr Grzegorzek. Dodaje, że nie ma gminy, w której nie byłoby co najmniej kilku takich stałych dzikich składowisk. Jedno z większych, gdzie obok ton śmieci leżą cmentarne krzyże, znajduje się w Trzebionce, na granicy Chrzanowa i Trzebini.
W Międzygminnym Związku "Gospodarka Komunalna" rozkładają ręce, twierdząc, że to wina starych nawyków ludzi, którzy przyzwyczaili się usuwać w ten sposób różne odpady. - Niestety, dopóki się ich nie złapie za rękę, pozostają bezkarni - mówi Przemysław Deda, szef związku.
Oprócz odpadów po ulicach Chrzanowa walają się także stare ubrania. Zamiast trafić do ubogich i potrzebujących, wypadają z konternerów Polskiego Czerwonego Krzyża. Te przy moście kolejowym na starym mieście w Chrzanowie leżą tak od kilkunastu dni.

Zaniedbane osiedle
Jednym z najbardziej zaniedbanych chrzanowskich osiedli jest Fabryczne, sąsiadujące z fabryką Fablok, która od dwóch lat jest w upadłości. Mieszkańcy osiedla nazywają swą okolicę wyklętą. - Nie mamy tutaj nic, ani chodników, ani asfaltu na drogach, ani koszy na śmieci - wylicza Grzegorz Walkowicz z Fabrycznej. Brakuje też placu zabaw dla dzieci i oświetlenia. - Maluchy szukają atrakcji, bawiąc się na drzewach i w chaszczach. - Kilka lat temu dziecko powiesiło się na lince przyczepionej do gałęzi. Zapętliła się na jego gardle i udusiło się - wspomina mężczyzna.

Wieczorami tutaj nie wychodzi się raczej z domów. - Jest tak ciemno, że bez latarki nie da się trafić do celu - mówi pan Grzegorz. Choć jest kilka latarni, ani jedna nie ma na górze lampy. Są same słupy.
Po interwencji "Gazety Krakowskiej" burmistrz Chrzanowa Marek Niechwiej wybrał się na os. Fabryczne, by przyglądnąć się problemom mieszkańców. Przyznał, że ich sytuacja jest fatalna. - Jeszcze w tym roku postaramy się naprawić chodniki, ustawić kosze na śmieci i dogadać z Tauronem, by na ulicach pojawiło się oświetlenie - obiecał Niechwiej. Zaplanował także plac zabaw dla dzieci. - W ciągu dwóch najbliższych lat pojawi się przy szkole podstawowej. Wpisałem je już do przyszłorocznego budżetu - przekonuje burmistrz.

Dla kogo skwerki?
W Trzebini nie jest lepiej. Filip Lach ze Stowarzyszenia Wolna Trzebinia fotografuje miejskie absurdy i zamieszcza na portalu internetowym. Trzebińscy urzędnicy udają, że nie widzą problemu. - Rozkładają ręce, twierdząc, że nie ma pieniędzy na remont albo że aktualnie są inne priorytety - tłumaczy Lach. Przyznaje, że spacerując po rodzinnym mieście, wpada we frustrację. - Zakątek będący częścią kompleksu rekreacyjnego przy ulicy Słonecznej nazwałem wręcz "żuloskwerem" - dodaje zdenerwowany Lach.

Wskazuje na zdewastowane ławeczki, które miały służyć dzieciom czy seniorom, a przejęte zostały przez osobników z marginesu. Kosz, który jest obok, zawsze jest pełny puszek po piwie i butelek po wódce, jakby tego nikt nie sprzątał.
Niedopałki w kwietnikach
Takich miejsc jest w Trzebini więcej, np. przy akwenie Balaton, gdzie można podziwiać kwietniki, w których zamiast kwiatów są niedopałki papierosów i puszek oraz "mostek zakochanych" z połamanymi barierkami.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tadeusz z Libiążą

Nasz system gospodarki odpadami jest najlepszy na świecie bo zliberalizowany... U nas deponuje się na składowiskach 90 procent odpadów - w krajach zachodnich tylko 5 procent - widać więc ile jeszcze oni mają do nadrobienia!

Dodaj ogłoszenie