Dzikie przejście przez ulicę Parkową jest całkowicie legalne. Każdy ryzykuje jednak na własną odpowiedzialność

Lech Klimek
Lech Klimek
Jeśli zachowamy ostrożność to za przejście przez ulice parkowa w stronę Jarmarku Pogórzańskiego nie grozi nam mandat
Jeśli zachowamy ostrożność to za przejście przez ulice parkowa w stronę Jarmarku Pogórzańskiego nie grozi nam mandat
Są na mapie drogowej miasta i powiatu takie miejsca, które z czystym sumieniem można nazwać czarnymi punktami. Często dochodzi tam do zdarzeń, w wyniku których cierpią piesi. Są też takie miejsca, które są potencjalnymi miejscami tragedii. Jedno z nich to bez dwóch zdań „dzikie” przejście dla pieszych przez drogę krajową nr 28 tuż powyżej Jarmarku Pogórzańskiego od strony Osiedla Młodych.

FLESZ - Wjazd samochodem do centrum niemożliwy?

To nieznakowane przejście ma związek z kolejnym miejscem, którego legalność nie jest w dostateczny sposób udokumentowana. Chodzi o samochody parkujące wzdłuż ulicy parkowej na odcinku za drogą prowadząca na most na Ropie, który jest przeprawą na tyły parku miejskiego.

Z tego zjazdu w większość dni tygodnia korzystają użytkownicy ścieżki rowerowej jednak wtorek to dominacja klientów targowiska na Jarmarku Pogórzańskim.

- Bardzo często tam parkuje – mówi Agata Domagała, mieszkanka jednej z podgorlickich miejscowości. - Oczywiście tylko wtedy gdy jadę na Jarmark. Ten parking to też ostatnia opcja, jadę tam wtedy gdy zawiodą inne lokalizacje. Mam pełną świadomość, że przebieganie przez drogę to łamanie przepisów i spore ryzyko, ale co mam zrobić, w okolicy jest za mało parkingów - dodaje.

Brak miejsc parkingowych w tamtej okolicy to temat z długą brodą, ciągnie się w zasadzie od 10 lat, czyli od chwili gdy wystartował Jarmark, stając się alternatywą dla tego likwidowanego gdzie teraz stoi Galeria Gorlicka i tego przy miejskich obiektach sportowych.

- W zasadzie nie ma miesiąca, byśmy nie zgłaszali problemów z parkowaniem – mówi Andrzej Rąpała, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej "Osiedle Młodych" w Gorlicach. - Zarówno ulica Konopnickiej jak i Tuwima czy Okrzei to stały temat skarg mieszkańców. Na szczęście problem dotyczy tylko jednego dnia w tygodniu, ale jest bardzo uciążliwy. Nie zliczę, ile razy to zgłaszałem i poruszyłem chyba wszystkie możliwe instytucje. Począwszy od właścicieli Jarmarku, przez zarząd osiedla, urząd miasta, straż miejską a na policji kończąc. Nie jestem specjalnie zadowolony z odzewu, mogę w zasadzie powiedzieć, że jest on niewielki – dodaje.

Prezes podkreśla, że chyba dla nikogo nie jest tajemnicą, że ten problem istnieje. Samochody w każdy wtorek blokują nie tylko Biecką w pobliżu Jarmarku, ale też uliczki osiedla, starodroże, sięgając w stronę Glinika. Zajmują też oczywiście teren po drugiej stronie ulicy Parkowej, który generuje najwięcej niebezpieczeństw.

- Polecam każdemu wtorkową wycieczkę zarówno na osiedle, jak i ważne dla miasta ulice. Problem trwa kilka godzin od 7 rano do południa- mówi Andrzej Rąpała.

Gdy pytamy o parkingowy węzeł gordyjski dyrekcje Jarmarku Pogórzańskiego, słyszymy, że jego właściciele zrobi wszystko, co mogli.

- Mamy własny parking przy ulicy Bieckiej – informuje Anna Konopka, dyrektor Jarmarku. - Jest całkowicie bezpłatny, a w czasie wtorkowego szczytu ruchem na nim zarządza nasz pracownik. Jest to konieczne, by nie powstawały tam sytuacje zagrażające naszym klientom. Pracownik wpuszcza samochody tylko wtedy, gdy są na nim wolne miejsca. Nie mamy więcej terenu, który moglibyśmy udostępnić na parkingi — podkreśla.

Władze Jarmarku Pogórzańskiego mają mały albo wręcz żaden wpływ na możliwość wygenerowania w tamtej okolicy dodatkowych, nawet doraźnych parkingów. Nie mogą też wpływać, a na to, gdzie parkują swoje samochody osoby robiące na Jarmarku zakupy. Podobnie jest też oczywiście z terenem przy ulicy Parkowej. Mało tego. Jeśli ktoś zaparkuje tam samochód, a nie ma przecież takiego zakazu, to całkiem legalnie może przeciąć ulicę Parkową, zachowując oczywiście najwyższa ostrożność. Przepisy są jednoznaczne, jeśli na drodze odległość do przejścia dla pieszych jest większa niż 100 metrów, to możemy przejść przez drogę i nie grozi nam za to mandat.

Wtorek to też czas, gdy w okolicy Jarmarku intensyfikuje się obecność gorlickiej straży miejskiej.

- Ostatnio nie docierały do nas wzmożone ilości skarg – relacjonuje Krzysztof Tybor, komendant straży. - To nie zmienia naszej rutyny w działaniu i w każdy wtorek w tamten rejon posyłany jest co najmniej jeden patrol – dodaje.

Obecność strażników potwierdza też prezes spółdzielni, jednak jak zaznacza, ci najczęściej zaczynają działania na ścieżce rowerowej wzdłuż Bieckiej i zanim dotrą w głąb osiedla, to często jest już po problemie, bo klienci jarmarku zdąża odjechać.

- To oczywiście nie wynika z ich opieszałości – mówi Andrzej Rąpała z uśmiechem. - Powód jest prozaiczny, ilość zdarzeń, na które muszą reagować, sprawia, że strażnicy przemieszczają się powoli – dodaje.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie