Emerytowana kustosz muzeum próbowała przejąć kamienicę w centrum Krakowa

Artur Drożdżak
Zabytkowa kamienica przy ul. Sobieskiego 17, o wartości - według biegłego sądowego - około 827 tys. zł
Zabytkowa kamienica przy ul. Sobieskiego 17, o wartości - według biegłego sądowego - około 827 tys. zł Adam Wojnar
Emerytowana kustosz dużego muzeum próbowała przejąć kamienicę w centrum Krakowa na podstawie dwóch fałszywych testamentów. 68-latka została skazana na 2 lata w zawieszeniu.

To historia kryminalna z wyższych sfer Krakowa. Jej bohaterką jest Urszula I., historyk sztuki, emerytowany już kustosz. Niska blondynka, 68 lat, żona Japończyka. W Polsce była założycielką i prezeską Towarzystwa Polsko-Japońskiego im. Akiry Kurosawy oraz dyrektorką i organizatorką Muzeum Niepołomickiego.

Ta ostatnia funkcja jest ważna w tej historii kryminalnej, ale o tym dalej.

Miała swoją galerię przy ul. Floriańskiej, udzielała się także jako wolontariusz w Polskiej Akcji Humanitarnej oraz w Stowarzyszeniu Księżniczki Krakowa, które miało wspierać kulturę, seniorów i sztukę regionalną.

Kamienica przy Sobieskiego
Urszula I. miała brata Zygmunta M., który wziął ślub z Katarzyną S.-M. i razem doczekali się córki Agaty M. To szanowana, krakowska rodzina. Zamożna, jak się dawnej mówiło. Mieszkała w kwaterunkowym lokalu przy ul. Zyblikiewicza, ale była właścicielką kamienica przy ul. Sobieskiego 17.

Kamienica z zewnątrz nie wygląda dziś atrakcyjnie, ale lokalizacja jest znakomita. Stare Miasto, centrum, tuż obok ma siedzibę renomowane II Liceum im Sobieskiego.

Niespodziewanie Zygmunt M. zmarł. Jego siostra Urszula I. winą za taki stan rzeczy po części obarczała bratową i bratanicę. Relacje między kobietami nie były dobre. W sierpniu 1999 r. zmarła też bratowa, Katarzyna S.-M. Na mocy spisanego testamentu majątek po niej odziedziczyła córka Agata M.

Niewiele jej przyszło ze spadku, bo miesiąc później ta 32-latka straciła przytomność w mieszkaniu przy ul. Zyblikiewicza i trafiła do szpitala. Tętniak. Zmarła po miesiącu.

Jeszcze gdy była w szpitalu, jej narzeczony Marek L. zawiadomił Urszulę I. o złym stanie zdrowia Agaty. Narzeczony w tym czasie mieszkał u swojej wybranki na Zyblikiewicza, tam też dotarła do niego wiadomość, że 3 września 1999 r. nie udało się uratować życia kobiecie, z którą planował ślub i wspólne życie. Tego dnia o śmierci bratanicy powiadomił Urszulę I.

Wymieniła zamki w mieszkaniu
Ta energicznie zajęła się sprawami majątkowymi.

Zjawiła się przy ul. Zyblikiewicza i poleciła Markowi L. by natychmiast opuścił pomieszczenia.
Na jej żądanie Marek L. wydał wtedy dwie kasetki ze złotą i srebrną biżuterią oraz 4 tys. zł. Urszula I. sporządziłą spis wszystkich rzeczy, jakie mężczyzna z sobą zabrał, łącznie z żywnością.

Kiedy wyszedł, wymieniła zamki w drzwiach. Kilkanaście dni później Marek L. widział, że na podwórko przy Zyblikiewicza podjechała ciężarówka i Urszula I. w towarzystwie mężczyzn wynosiła obrazy zawinięte w koce. Załadowano też meble i sprzęt ADG. Wszystko było własnością zmarłych: Katarzyny S.-M. i Agaty M.

Przedwcześnie zmarła Agata M. nie pozostawiła testamentu i nie było osób, które byłyby uprawnione z mocy prawa do dziedziczenia po niej majątku. Wszystko przeszło na rzecz Skarbu Państwa.

Urszula I. była innego zdania. Nie tylko zajęła mieszkanie na ul. Zyblikiewicza, ale zaopiekowała się kamienicą przy ul. Sobieskiego 17.

Pod tym adresem mieszkało kilkoro lokatorów. Gdy dowiedzieli się o śmierci Katarzyny S.-M. i jej córki Agaty M. złożyli w sądzie cywilnym wniosek o nabycie spadku po obu kobietach. Urszula I. ze swojej strony rozpoczęła starania w sądzie, by ustanowiono ją kuratorem spadku po Agacie M. i uzasadniała to, tym że "zmarła była jej bratanicą, którą zajmowała się po śmierci jej rodziców".

Dwa testamenty Agaty M.
Ku zaskoczeniu wszystkich Urszula I. w grudniu 1999 r. powiadomiła sąd, że znalazła odręcznie napisany testament Agaty M. Z treści dokumentu miało wynikać, że 32-latka rok przed śmiercią majątek zapisała córce Urszuli I. Testament, jak twierdziła Urszula I., znalazła podczas porządkowania papierów po Agacie M.

Wiele miesięcy później w rękach Urszuli I. pojawił się jeszcze drugi testament Agaty M., tym razem sporządzony na maszynie do pisania i to tydzień przed śmiercią kobiety. Widniał tam podpis Agaty M.

Urszula I. wręczyła dokument prokuratorowi, który prowadził śledztwo w sprawie niejasnych okoliczności śmierci Agaty M. Z treści testamentu wynikało, że Agata M. przekazuje cały swój majątek kuzynce: "jedynej uczciwej osobie na ziemi". Miała na myśli córkę Urszuli I.

Testamenty, zarówno odręczny, jak i sporządzony na maszynie, trafiły do grafologa. On jednoznacznie stwierdził, że nie zostały napisane przez Agatę M., czyli były sfałszowane. Biegły zaznaczył, że nie były też wykonane ręką Urszuli I. Było jasne, że kobieta tylko się nimi posłużyła, by przejąć kamienicę przy ul. Sobieskiego 17. Kto je napisał nie udało się ustalić. Przy okazji wyszło na jaw i inne przestępstwo.

Fałszywy świadek ukarany

Na rzekomo odręcznym testamencie Agaty M. widniał podpis świadka Anny P.-Ż. To dobra znajoma Urszuli I.
Przyciśnięta do muru Anna P. zeznała, że Urszula I. zadzwoniła do niej pewnego dnia i skłoniła ją do podpisania się na testamencie.

Spotkały się w bramie przy ul. Karmelickiej. Urszula I. poprosiła ją o przysługę, by "ratować majątek brata". Anna P.-Ż. zgodziła się, bo miała dług wdzięczności wobec Urszuli I. Chodziło o to, że w czasie II wojny światowej rodzice Urszuli I. pomogli ukrywać ojca Anny P. To znany w Polsce przyrodnik, fotograf, reżyser. Gabinet jego pamięci znajduje się w Muzeum Niepołomickim. Tym samym, którego opiekunem była Urszula I.

Za przysługę i fałszywe zeznania przed sądem cywilnym Anna P. została już prawomocnie skazana przez sąd.

Po opinii biegłego Urszula I. znalazła się na celowniku śledczych. Wyszło na jaw, że bezprawnie przez rok pobierała czynsz od lokatorów kamienicy. Podawała się za kuratora spadku i administratora kamienicy, ale nie miała prawomocnej decyzji, by tak twierdzić. Od Andrzeja G. wzięła 4 tys. zł, od Haliny M. 1400 zł.

Czyn Urszuli I., jak stwierdził krakowski sąd, to była próba "dokonania oszustwa sądowego", którego celem było zdobycie prawomocnej decyzji sądu. Na jej podstawie córka oskarżonej przejęłaby w całości majątek kuzynki Agaty M. Celu Urszula I. nie osiągnęła, bo podważono autentyczność przedłożonych testamentów.

Urszula I. usłyszała już prawomocny wyrok 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat i 5 tys. zł grzywny i kosztów. Ma też oddać pieniądze pobrane od lokatorów.

Kamienica przy ul. Sobieskiego 17 została wyceniona przez biegłego na 827 tys. zł. Urszula I. została uznana winną tego, że między 1999 a 2003 r. wprowadziła dwa krakowskie sądy w błąd co do autentyczności przedłożonych testamentów, usiłując doprowadzić Skarb Państwa do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w dużych rozmiarach. Kobieta bezprawnie pobierała też czynsz od lokatorów kamienicy. Od Andrzeja G. wzięła 4 tys. zł, a od Haliny M. 1400 zł. Teraz dokładnie te kwoty ma im oddać w pół roku od prawomocnego wyroku.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
corecta

proszę czytać ze zrozumieniem. Wyraźnie napisane jest jest, że narzeczony musiał wydać biżuterię na żądanie pani Urszuli, na jakiej podstawie? Czy relacja narzeczeństwa nie jest bliższa tutaj niż relacja cioteczna relacja rodzinna - przy dodatkowo złych relacjach?

C
Czytająca uważnie

Wypucha jakiegoś trolla...

k
krakowiak

Artykul napisany ze stronnicza nienawiscia. Rozumiem, ze to, ze p. Marek "narzeczony" zdazyl "zaopiekowac" sie dwoma kasetkami ze zlotem i srebrem oraz pieniedzmi jest OK, natomiast p. Urszula - najblizsza krewna Agaty, nie miala do spadku zadnych praw - bardzo ciekawe podejscie... Prawdziwym skandalem tutaj jest odbieranie rodzinie prawa do spadku po zmarlych krewnych.

x
xxx

to skandal w jaki sposób skonstruowane jest prawo spadkowe w Polsce

m
mik

kolejny nawiedzony,który wie,że to katoliczka.jakiś wysyp donosicieli,kto jest katolikiem.zupełnie jak za czasów stalinowskich.jeszcze trzeba oskarzyc katolików,że są szpiegami watykanu,namówic tzw ludzi pióra i kultury o potępienie katolików i załozyc im proces sądowy...nie udało się z moskwą rozprawa z krk,to może uda się z lewakami brukselskimi

W
WACEK

TA KATOLICZKA KIERUJAC SIE CHRZESCIJANSKA MILOSCIA WZIELA PRZYKLAD Z CZARNEGO
WIEPRZA ZDZIWISZA

Dodaj ogłoszenie