Ewangelicy mieszkają w Nowym Sączu dwieście lat. Teraz jest ich trzydziestu

Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
Stanisław Śmierciak
500-lecie reformacji jest okazją do przypomnienia znaczącego wkładu luteran w rozwój Nowego Sącza. W Domu Historii przy ul. Pijarskiej wystawiono cenne pamiątki, które przetrwały u rodzin sądeckich protestantów.

Autor: Stanisław Śmierciak, Gazeta Krakowska

Marta Marschalko-Kalarus pochyla się nad szklaną gablotą i mówi, że najcenniejszą w jej rodzinie pamiątką, ważną dla całej ewangelickiej społeczności żyjącej w Nowym Sączu, jest wspaniale prezentująca się Biblia z 1724 roku.

- Do Nowego Sącza przywiózł tę księgę mój niemiecki pradziadek Paweł Stengel - tłumaczy pani Marta. - To było w połowie osiemnastego wieku. Wtedy trwało tak zwane osadnictwo józefińskie. Przybysze ci, z mocy ustawy cesarza rzymsko-niemieckiego Józefa II Habsburga, otrzymywali w Galicji ziemię, zabudowania i pieniądze.

Paweł Stengel nie należał do tej grupy niemieckich kolonizatorów, on za własne pieniądze kupił swoje nowe miejsce na ziemi na nowosądeckim Grodzkim. Wtedy, z Kalkofen przyjechali także Aleksandrowie, czyli druga gałąź moich przodków. Ci osiedli przy obecnej ulicy Podgórskiej. Niemieckie rodziny przywiozły do Sącza także swoją wiarę. Luteranizm.

Takich rodzin, nie praktykujących wiary katolickiej, zjawiło się wówczas w Nowym Sączu i jego okolicach sporo.

Napływ osadników był duży, a wokół Nowego Sącza powstawały osady mające przydomek „niemieckie”. W samym mieście, które wówczas liczyło zaledwie 3629 mieszkańców, znalazły się aż 122 rodziny niemieckich osadników.

W rejestrze z 1801 r., wśród 18 członków Gminy Ewangelickiej w Nowym Sączu, opłacających składki na utrzymanie pastora, zapisane jest nazwisko Johana Weimera. Jak zapewnia Anna Totoń, znawczyni dziejów miasta, jest to pierwsza zachowana wzmianka dokumentująca pobyt rodu Weimerów w mieście nad Dunajcem. Tego, z którego wywodzili się nieżyjący już lekarz Jan Weimer, który podczas nabożeństw w zborze ewangelicko-augsburskim przy ulicy Pijarskiej grał na fisharmonii, a także jego syn, zmarły niedawno, ceniony sprawozdawca sportowy Daniel Weimer, który jako nastolatek zastępował ojca przy kościelnym instrumencie, ale sam ewangelikiem już nie był.

- Historia społeczności i parafii ewangelicko-augsburskiej w Nowym Sączu, duchowych spadkobierców Marcina Lutra, który 500 lat temu ogłosił swoje „Tezy”, trwa już ponad 200 lat - mówi ksiądz Dariusz Chwastek, pastor sądeckich ewangelików. - Dlatego przypominamy obecną wystawą to wzajemne przenikanie.

Ekspozycja w Domu Historii, którą przygotowała historyk dr Maria Molenda, prezes Stowarzyszenia Nomina Rosae, powstała w oparciu o prywatne pamiątki i archiwa domowe sądeckich rodzin ewangelickich. Szczególnie: Aleksandrów, Uhlów, Kubiszów i Marschalków.

- Drugą naszą domową księgą jest „Całoroczny zbiór kazań ewangelickich” wydany w 1726 roku - mówi Marta Marschalko-Kalarus. - Jednak mnie najbardziej wzrusza zdjęcie przodków wykonane w 1929 roku podczas uroczystości z okazji 50-lecia ich małżeństwa. Zachowały się też bileciki, czyli małe, lecz bardzo ozdobne karteczki, na których goście uroczystości przekazywali gratulacje i życzenia dla jubilatów.

Marta Marschalko-Kalarus z dumą pokazuje także prezentowany na wystawie akt chrztu jednego ze swych przodków datowany na 1896 r. i akt konfirmacji, czyli poświadczenie przystąpienia do pierwszej komunii z 1900 r.

- Drugi z tych ozdobnych dokumentów odzyskałam niedawno. Był podarkiem od mojej siostry Antoniny Kłos-Maler, którą odtwarzanie dziejów naszego rodu pasjonuje mniej niż mnie - mówi Marschalko - Kalarus.

W marcu sądecka parafia ewangelicko-augsburska świętowała 70-lecie reaktywacji. Są z tamtych lat pamiątki pierwszej powojennej konfirmacji w Nowym Sączu Zofii Kubisz, która zmarła w tym roku oraz jej brata Krzysztofa.

Za kilka dni sądeccy luteranie będą obchodzili inną ważną dla tej społeczności rocznicę. Otóż 30 października 1800 roku społeczność ewangelicka zakupiła budynki skasowanego przez Austriaków klasztoru franciszkanów. Wraz z kaplicą Przemienia Pańskiego służą one do dziś jako miejsce kultu. Tylko wyznawców jest mniej niż niegdyś, bo około trzydziestu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie