Nasza Loteria

Fałszywy hrabia, który "leczył" raka seksem, znów działa! Właśnie wpadł w Warszawie

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Fałszywy hrabia został tymczasowo aresztowany
Fałszywy hrabia został tymczasowo aresztowany Policja
Słynny pseudohrabia, który "leczył" raka poprzez stosunek seksualny, znów naciągał kobiety. Tym razem jednak nie wmawiał, że jest onkologiem, który leczy raka seksem. Przekonywał kobiety, że jest hiszpańskim hrabią, któremu bank tymczasowo zablokował karty bankomatowe. Wyłudził w ten sposób co najmniej 20 tys. zł.

Zdzisław M. - pochodzący z Kaszub spawacz, wpadł właśnie w ręce policjantów z Warszawy. Jak informują policjanci ze Śródmieścia, 62-letni oszust został obecnie zatrzymany na trzy miesiące.

Wpadł w Warszawie

Jak informuje podinsp. Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, informuje, że 62-latek podawał się za zamożnego arystokratę, powiązanego z królewską rodziną hiszpańską. - Roztaczał wokół siebie aurę opływającego w luksusy starszego mężczyzny. Obwieszony złotem i markowymi zegarkami pozował na tle rzekomo swojego prywatnego odrzutowca, jachtu oraz drogich sklepów w prestiżowych lokalizacjach – informuje policjant.

Mężczyzna zaczepiał przypadkowe kobiety na lotniskach i dworcach. Przy kawie czy drinku opowiadał im o swoim bujnym życiu towarzyskim, pokazywał zdjęcia z egzotycznych podróży, chwaląc się jednocześnie znajomościami wśród hiszpańskich elit. Dzięki takim kłamstwom 62-latek wzbudzał zaufanie swoich ofiar, które bardzo szybko przynosiło zamierzony przez niego efekt.
- Oszust wmawiał kobietom, że ma przejściowe kłopoty finansowe wynikające z zablokowania mu przez bank jego kart płatniczych. Prosił w związku z tym o pożyczenie mu różnych kwot pieniędzy na bilet samolotowy, czy też pilny zabieg medyczny, oferując w zamian zaproszenie do Hiszpanii i gościnę w swojej posiadłości – opisuje schemat działania oszusta policjant.

Policjanci mają na razie oficjalne zawiadomienia od dwóch pokrzywdzonych kobiet, które straciły w ten sposób blisko 20 tys. zł. Śledczy podejrzewają jednak, że oszukanych w ten sposób osób, które z rożnych powodów nie zgłosiły jeszcze sprawy na policję, może być znacznie więcej.

- Mężczyzna w przeszłości był już karany za podobne przestępstwa. 62-latek usłyszał już zarzuty. Sąd na wniosek Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście Północ, podjął decyzję o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny na 3 miesiące – mówi policjant.

Zaczęło się na Podhalu

Zdzisław M. swoją przestępczą karierę jako fałszywy hrabia zaczął na Podhalu. Po raz pierwszy głośno zrobiło się o nim w 2010 roku – gdy jako pierwsza napisała o jego wyczynach „Gazeta Krakowska”. Nasi dziennikarze zainteresowali się nim, gdy okazało się, że policja pod Tatrami szuka 19-letniej wówczas Daria D. z Szaflar. Zaginięcie dziewczyny zgłosiła jej rodzina.

Okazało się, że 19-latka w 2009 roku w jednej z krakowskich galerii handlowych spotkała mężczyznę. Przedstawił się jej jako Zdzisława Myszkowskiego, onkologa z kliniki pod Genewą w Szwajcarii, który leczył Jana Pawła II. Dziewczyna zauroczyła się „wybitnym” medykiem. Ten wmówił jej, że ją kocha, obiecał ślub na Wawelu, którego udzieli im kard. Stanisław Dziwisza. Wesele miało być wystawne i kosztować 200 tys. euro. W święta Bożego Narodzenia zakochana Daria przedstawiła hrabiego rodzinie. Rodzina początkowo uwierzyła w jego bajki. Pożyczyła mu nawet pieniądze, bo akurat hrabiemu bank przez pomyłkę zablokował karty płatnicze. Później okazało się, że para uciekła do Hiszpanii. Rodzina podejrzewała, że hrabia porwał dziewczynę. Stąd zgłoszenie na policję.

W toku śledztwa okazało się, że fałszywy hrabia mamił wiele kobiet w całej Polsce. Przedstawiał się jako wybitny specjalista onkolog, który opracował nowatorską metodę diagnozowania i leczenia u kobiet raka. Najpierw miał to robić patrząc w oczy, a następnie leczyć poprzez stosunek seksualny. Za taki zabieg inkasował 1300 zł.

Mężczyzna musiał mieć wyjątkowo dar przekonywania. Bo naciągnął na to nawet studentkę medycyny napotkaną na lotnisku w Warszawie. Miała akurat wylatywać do Stanów Zjednoczonych na praktykę. Została z fałszywym hrabią, by poddać się jego terapii.

Zdzisław M. został zatrzymany przez policję na dworcu w Krakowie w czerwcu 2010 roku. Przed sądem w Zakopanem stanął w listopadzie 2010 r. Sprawa, ze względu na dobro poszkodowanych, toczyła się za zamkniętymi drzwiami. W czerwcu 2011 fałszywy hrabia został skazany przez Sąd Rejonowy w Zakopanem. Mężczyzna usłyszał wyrok 4,5 lat więzienia.

Spadkobierca Malty, teść Antonio Banderasa

Odsiadka nie nauczyła Zdzisława M., że oszustwo nie popłaca. Gdy wyszedł, znów przybrał postać hrabiego. W 2017 roku do naszej redakcji zaczęły docierać sygnały z różnych części Polski, że hrabia znów działa. Doniesienia o wybrykach spawacza z Kaszub docierały z Warszawy, Wrocławia, czy Tychów.

Jedna z pań, która wówczas do nas dzwoniła, jechała z nim pociągiem przez Tychy. Według jej relacji przedstawił się jako właściciel kliniki onkologicznej z Sewilli w Hiszpanii. Żalił się, że nie ma pieniędzy, ponieważ jego konto zostało zablokowane. Kobieta była nawet gotowa pożyczyć mu pieniądze na bilet do Hiszpanii. Po powrocie do domu zaczęła szukać notek o nim w internecie. Znalazła stare artykuły naszej redakcji o oszuście. Rozpoznała na zdjęciach mężczyznę z pociągu.

Na Mazowszu Zdzisław M. przedstawiał się kobietom jako teść hollywodzkiego aktora Antonio Banderasa lub książę Marek Rey Ronkowsky La Valleta, spadkobierca Malty. Policjanci z Warszawy próbowali ująć hrabiego. Był tak przekonujący, że jedna z pań, z którą warszawska policja zorganizowała na niego zasadzkę, sama wyprowadziła go z obławy i pozwoliła uciec.

Cudowny smartfon na raka

Po pierwszej odsiadce psudo-hrabia zrezygnował z masowych zabiegów zwalczania raka poprzez stosunki seksualne. Jak pisaliśmy sześć lat temu, seksem miał „leczyć” już tylko najbardziej łatwowierne ofiary. Innym kazał kupić smartfona za ok. 1000 zł. Twierdzi, że wynalazł oprogramowanie, które dzięki zdjęciom z telefonu diagnozuje stadium raka, a także naświetla go falami radiowymi. Za każdym razem nakazywał swoim ofiarom przekazać sobie zakupiony telefon, by mógł zainstalować na nim cudowną aplikacji, która oczywiście nie była za darmo. Kobiety musiały płacić za nią dodatkowe kilkaset złotych. Obiecywał przy tym, że kiedy wróci do kliniki w Hiszpanii, podejmie się leczenia na odległość. Kończyło się tak, że Zdzisław M. znikał wraz z telefonem.

- Obecnie nie mamy zgłoszeń, by mężczyzna wmawiał kobietom, że leczy poprzez stosunek seksualny – kwituje podinsp. Robert Szumiata.

od 16 lat
Wideo

Lucyna Nenow - wizyta prezydenta Dudy w Jaworznie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zzz
uczciwego nie oszukasz :)
P
Pengos
Niby przerzucanie winy na ofiarę jest czymś złym, ale jeśli to nie były 95-letnie staruszki z demencją to chyba nie ma dla nich usprawiedliwienia...
t
taki sobie
Jak to było w XIII księdze ?

...baby .ujem nie straszcie, bo się go nie boi

Ale dla niego zrobi wszystko. Łącznie z upodleniem się !
C
Ciekawe
„Był tak przekonujący, że jedna z pań, z którą warszawska policja zorganizowała na niego zasadzkę, sama wyprowadziła go z obławy i pozwoliła uciec”

Babsztyle to jednak są głupie jak but 🤣 i po co to „równouprawnienie”?

Zaś facet ma talent, trzeba przyznać — jakiś „nowy Kalibabka”.
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska