FRUGOMAN, czyli człowiek, który postawił na kolory

Redakcja
Wiesław  Włodarski, człowiek od pachnących gumek do mazania, galaretek, Tigera, Fitelli, no i... Frugo
Wiesław Włodarski, człowiek od pachnących gumek do mazania, galaretek, Tigera, Fitelli, no i... Frugo fotomontaż i zdjęcia Marcin Makówka
To Frugo chodziło za mną od jakichś 7 lat. Jednak wtedy właściciel marki chciał za nią 20 milionów złotych. Pomyślałem, że to za dużo i nie kupiłem. Czekałem aż nadarzy się okazja - opowiada Wiesław Włodarski, właściciel firmy FoodCare z podkrakowskiego Zabierzowa, Małgorzacie Stuch.

Ma 42 lata, na kon-cie więcej niż 420 milionów złotych. Wiesław Włodarski, właściciel koncernu spożywczego FoodCare, zanim zrobił pieniądze, które wydźwignęły go na 47. miejsce listy najbogatszych Polaków, produkował lody, pachnące gumki do mazania, desery, wprowadził na rynek pierwszy polski napój energetyzujący. Miesiąc temu reaktywował kultową niegdyś markę Frugo.

Złośliwi twierdzą, że interes rozpoczął od lodów i dalej te lody kręci, ale już w innych branżach. Oprócz sukcesów, kariera Włodarskiego ma też zakręty. Do tej pory ciągnie się spór z Dariuszem Michalczewskim o napój energetyzujący Tiger oraz oskarżenie o przestępstwa podatkowe.
Włodarski ma słabość do eksperymentów kulinarnych i uwielbia pracować.

Na początku były lody
Pierwsze pieniądze i zamiłowanie do kulinariów zawdzięcza babci. Babcia gotowała dla księży i to w jej kuchni kilkuletni Wiesiek po raz pierwszy spróbował faszerowanej gęsi. To za jej sprawą zarabiał za... asystowanie do mszy jako ministrant. Do roli ministranta nie miał wielkiego przekonania, dlatego babcia za każdą odsłużoną mszę dawała mu 50 złotych.

- Do mszy się nie przekonałem, ale do zarabiania pieniędzy tak - wspomina Włodarski.
Poważną przygodę z biznesem rozpoczął jako 19-letni chłopak. Dorabiał w cukierni u rodziców kolegi w Zakopanem. Zrobiły na nim wrażenie kolejki, które ustawiały się po lody. Pomyślał, że może to być znakomity interes...

W 1981 roku z pomocą rodziców kupił maszynę do lodów. Pierwszy biznes prowadził przez kilka lat w Zabierzowie. Pierwszy większy sukces osiągnął dzięki pachnącym gumkom do mazania. Technologię produkcji kupił od Instytutu Chemii Przemysłowej.

W latach 80. wszystkie dzieci w Polsce używały takich gumek. Do dziś są jednymi z niezapomnianych pamiątek po tamtych czasach. Interes skończył się, gdy sanepid zabronił dodawania substancji aromatycznych do gumek, ponieważ dzieci je zjadały. Włodarski musiał zarzucić produkcję gumek, ale miał już inny pomysł na biznes.

Desery na śniadanie

Pomysł na jeszcze większe pieniądze pośrednio podsunęła mu oczywiście... babcia. - Była świetną kucharką, ale ciągle narzekała, że nigdzie nie może dostać dobrej galaretki. Skoro nie ma, to może trzeba ją wyprodukować? - pomyślał.

Pierwsze budynie, galaretki i desery produkowane były prawie chałupniczo w dawnej piekarni w Zabierzowie. Towar sprzedawał się bardzo dobrze - na tyle, że firma mogła sobie pozwolić na budowę nowoczesnego zakładu, który rozpoczął działalność w 1997 r. Produkcja w nim odbywa się do dziś. Gellwe w latach 80. zaczęło się liczyć na rynku, ale prezes firmy pozostawał jeszcze dość nieznaną osobą.

- Małopolska nie jest duża jeżeli chodzi o biznes. Wszyscy się znają. Ale właściciel Gellwe był trochę na uboczu. Najbardziej znany był z tego, że z pracy od niego uciekali ludzie. Był apodyktyczny, przyzwyczajony do stawiania na swoim - mówi Józef Baran, prezes Spółki nad Zalewem, która zarządza Kryspinowem.

Włodarski przyznaje, że rotacja pracowników w jego firmie zawsze była duża. Tak było w początkach Gellwe i jest obecnie, gdy firma stała się koncernem spożywczym FoodCare. - Miałem wymagania. Może zbyt duże. Zawsze jednak dawałem szansę ludziom zdolnym i młodym - mówi. Jerzy Ruszkowski, dyrektor zakładów w Zabierzowie i Niepołomicach, potwierdza, że ludzie często odchodzili z pracy z firmy Włodarskiego. - Wielu nie wytrzymywało tempa pracy. Ale znam mnóstwo osób, które pracują u nas od lat - podkreśla. Paweł Scholtyssek, szef sprzedaży u Włodarskiego: - Jeżeli ktoś ma rozsądne argumenty jest w stanie go przekonać do swojej racji.

Danie główne, czyli Tiger
Paradoksalnie Włodarski nie stał się najbardziej głośny i znany jako producent deserów, ale na skutek sądowego sporu z Dariuszem "Tigerem" Michalczewskim. Zaczęło się od tego, że Włodarski wpadł na pomysł produkcji rodzimego specyfiku energetyzującego. Wracał po imprezie i kupił Red Bulla, by się wzmocnić. - Zdziwiłem się, że taki drogi. Czemu nie zrobić czegoś pobudzającego, ale tańszego? - pomyślał.

W pierwszej wersji miał to być proszek. Gdy Gellwe wypuściło na rynek specyfik z głową byka na opakowaniu, zareagował Red Bull, którego puszki zdobiła właśnie głowa byka.
Sprawę zakończyła ugoda, a Włodarski zdecydował się na produkcję napoju. Miał się nazywać Tygrys.
Szefowie marketingu przekonali go, że lepiej brzmi nazwa: Tiger. Przekonali też, by napój zareklamował bokser Dariusz "Tiger" Michalczewski.
Napój o nazwie Tiger Energy Drink wszedł do sprzedaży w 2003 r. W zamian za opłaty licencyjne, Gellwe mogło korzystać ze znaku towarowego i wizerunku Michalczewskiego. Bokser miał dostawać 1,5 proc. ze sprzedaży.
- Początkowo wydawało mi się, że nic z tego nie będzie. Sprzedaż Tigera była katastrofalna. Zbieraliśmy ze sklepów przeterminowane napoje - wspomina Włodarski. Trzy lata po wejściu, Tiger zdobył kilka procent rynku. - Wtedy firma postanowiła zmienić sposób reklamy - mówi Jerzy Ruszkowski. - Zrezygnowaliśmy z reklamowania napoju poprzez skojarzenia z boksem. Postawiliśmy na ukazanie napoju jako specyfiku, który podnosi sprawność fizyczną i seksualną, i pozytywnie kojarzy się z energią.
To był strzał w dziesiątkę. Rok później Tiger pokonał Red Bulla i został w Polsce liderem sprzedaży napojów energetycznych.

W grudniu 2008 roku Michalczewski złożył w sądzie pozew o bezprawną próbę modyfikacji jego znaku towarowego, a w 2009 r. z opakowań napoju zniknął wizerunek byłego boksera . W 2010 roku fundacja "Równe Szanse", która reprezentowała Dariusza Michalczewskiego, rozwiązała umowę z firmą Włodarskiego i podpisała umowę na produkcję napoju z Maspeksem z Wadowic.

Maspex rozpoczął produkcję Tigera, który nadal wyrabiany był przez FoodCare (w 2008 r. Włodarski zmienił nazwę spółki). W pewnym momencie na rynku były dwa napoje o tej samej nazwie, produkowane przez dwie firmy. Obie zaczęły przerzucać się pozwami, a sądy wydawały sprzeczne postanowienia. Michalczewski doprowadził do zablokowania produkcji napojów przez FoodCare do czasu zakończenia sprawy sądowej. Zapłacił za to 6 mln kaucji. A spółka Włodarskiego złożyła pozwy przeciw Michalczewskiemu i jego fundacji, żądając 22 mln zł odszkodowania. Firma Włodarskiego w międzyczasie wypuściła napój energetyzujący Black oraz N-gine, reklamowany przez Roberta Kubicę. Włodarski ma nadzieję, że Tiger do niego wróci. - Wymyśliłem ten napój - podkreśla. Adwokat Ryszard Kryj -Radziszewski, który śledzi sprawę Tigera, uważa, że nie jest ona jednoznaczna. - Obie strony sporu mają swoje racje. Nie dziwię się tej walce, bo jest o co walczyć. Tiger to marka warta kilkaset milionów - podkreśla.

Teraz Fitella i Frugo

Włodarski darzy największym sentymentem płatki śniadaniowe Fitella, które firma zaczęła produkować w 2007 r. Dzięki jednorazowemu opakowaniu stały się rynkowym hitem. Hitem mają stać się też napoje Frugo. Kultowa w latach 90. linia napojów została w lipcu br. reaktywowana. Markę Frugo, a także m.in. projekt butelki i kapsli, Włodarski kupił w marcu 2011 r.

- To Frugo chodziło za mną od 7 lat. Jednak wtedy właściciel marki chciał za nią 20 mln złotych. Nie kupiłem. Czekałem aż nadarzy się okazja - mówi. W końcu markę kupił za 1 mln euro. - Wiele osób odradzało ojcu zakup Frugo, ale to było jego marzenie - mówi Paulina Włodarska, menedżer ds. marketingu w Food Care. - Już wiadomo, że reaktywowane Frugo odniosło sukces. Produkowane w 5 smakach, sprzedaje się w milionach butelek. - Niech sami klienci ocenią, jakie jeszcze smaki i kolory Frugo powinny zostać wprowadzone - rozmarzył się Wiesław Włodarski.

Zobacz zdjęcia ślicznych Małopolanek! Wybierz z nami Miss Lata Małopolski 2011!

Głosuj na najlepsze schronisko Małopolski

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Najnowsze informacje dot. koronawirusa

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Grzegorz

Rozbrajające jest to zdanie o dużej rotacji pracowników i nie wytrzymywania tempa pracy.
Więc podam kilka przyczyn dla których tak się dzieje
1.w roku 2011 obcięto pracownikom wszystkie dodatki i premie, przez co zarobki spadły z 2000 zł do 1300 zł
2.pracownicy zmuszani są do pracy w weekendy ZA DARMO, w praktyce wygląda to tak że zmiana zaczyna pracę w poniedziałek i pracuje przez 12 dni, potem jest wolny weekend i znowu 12 dni pracy, kto nie chce pracować w weekend straszony jest zwolnieniem
3.pracownicy są oszukiwani przy wypłacie świadczeń socjalnych, źle są naliczane dochody dla „wczasów pod gruszą”
4.w maju i czerwcu zwolniono kilkadziesiąt osób zatrudnionych na czas określony, po miesiącu zatrudniono je z powrotem, ale nie nie do firmy FoodCare, ale przez pośrednika, firmę Impel, dzięki temu FoodCare zaoszczędził na płatnych urlopach

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3