Garbarnia. Bogusław Pietrzak: Nie ma mowy o załamywaniu się

Jacek Żukowski
Bogusław Pietrzak (Garbarnia)
Bogusław Pietrzak (Garbarnia) Andrzej Wiśniewski
Garbarnia Kraków nie sprawiła niespodzianki w Łodzi w meczu z ŁKS-em i przegrała wyraźnie 0:3. Ostatni zespół z ligowej tabeli powalczył, ale nie zrobił krzywdy gospodarzom.

- Oczywiście, że tę porażkę trzeba było wkalkulować w nasze poczynania – mówi trener Garbarni Bogusław Pietrzak. - Graliśmy w końcu z mocnym rywalem. Ale sport ma to do siebie, że nie można stawiać się na pozycji przegranej, nie wolno się poddawać przed meczem i trzeba szukać punktów wszędzie, nawet grając u mocnego rywala.

Szkoleniowiec krakowian był oczywiście bardzo niezadowolony wyniku, ale na grę swoich podopiecznych już nie narzekał.
- Wynik jest za wysoki, nie do końca odzwierciedla to, co działo się na boisku, nie byliśmy o tyle słabsi – mówi z przekonaniem trener i na potwierdzenie tych słów przywołuje kilka sytuacji bramkowych, które mieli krakowianie.
- Wiedzieliśmy, że ŁKS nie będzie murował bramki, tylko będzie chciał grać w piłkę – mówi. - I w pierwszych minutach nadarzyła się okazja na zdobycie bramki. Gdybyśmy ją wykorzystali (Serhij Krykun zmarnował jednak sytuację sam na sam z bramkarzem – przyp.), to być może mecz mógłby potoczyć się inaczej? Wiele spotkań tak wygląda. Potem przebieg meczu był do przewidzenia, ŁKS miał przewagę, starał się dominować, co mu się udało, ale broniliśmy się dobrze. I w najmniej oczekiwanym momencie straciliśmy, nie po jakiejś składnej akcji gospodarzy tylko po takiej, w której byliśmy bardzo bierni. Drugiego gola straciliśmy „do szatni”.

Można znowu gdybać, co by było, gdyby krakowianie mieli do odrobienia tylko jednego gola… Drugiej połowy goście nie oddali bez walki.
- Stwarzamy sytuacje, wierzę, że wkrótce zaczniemy je wykorzystywać – mówi z nadzieją w głosie trener. - Plusem jest też to, że nawet mimo niekorzystnego wyniku, staraliśmy się grać w piłkę.

Garbarnia po meczu w Łodzi powiększyła stratę do bezpiecznej pozycji z sześciu do siedmiu punktów.
- Przed nami jeszcze dwanaście kolejek, nie ma mowy o załamaniu, nic nie jest stracone – mówi Pietrzak. - W piłce wiele się może zmienić.
W najbliższym meczu krakowianie zagrają w sobotę z GKS-em Tychy, zespołem, który zawodzi i zajmuje dopiero 11. miejsce w tabeli, ostatnio przegrał w Olsztynie ze Stomilem 0:2.
- Na pewno wygrana podbudowałaby morale naszej drużyny – twierdzi Pietrzak.
Trener ma kilka dni, by odpowiednio zmotywować zespół do walki, a Krykun czas by dojść do siebie po kontuzji – doznał bowiem stłuczenia mięśni skośnych brzucha i nie wyszedł już na drugą połowę ostatniego spotkania.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sushimaniak

Wynik za wysoki ? Wynik taki miałbyć, 3:0, poprzedni mecz połamaliście 1:2 na 3:2, Panie Trenerze z Łodzi, były Łksiaku . Nie ambicje,ale kasa się zgadza : )))))))))

k
kibicxx

Wróbel grał ale w GKS Jastrzębiu :) Nie wiem jak oni to zrobili ale zamiast się wzmocnić to jeszcze się osłabili przed rudną wiosenną. Przynajmniej "sympatyczny zarząd" od razu mógł poinformować że nie planują grać w przyszłym sezonie w 1lidze a tak człowiek chodzi i łudzi się że robią wszystko żeby przyszłym roku była jeszcze 1liga.

a
abb

Dlaczego nie gral Wrobel najlepszy strzelec Garbarni. Ogar cos nie moze sie odnalezc chociaz w 2 lidze strzelal tyle bramek.

k
krakus

od awansu wiadomo było, że garbarnia wróci na swoje miejsce poziom niżej.

Dodaj ogłoszenie