Gorlice: Czy nowy prezes da radę uratować zakład Glinik?

Halina Gajda
Potencjał Glinika, to biuro projektowe. W przyszłości trzeba bowiem myśleć o zmianie produktów
Potencjał Glinika, to biuro projektowe. W przyszłości trzeba bowiem myśleć o zmianie produktów polskapresse
Udostępnij:
Edward Długaj, nowy prezes zarządu Grupy Kapitałowej Glinik, na pierwszy rzut oka nie przypomina żadnego ze znanych nam prezesów, niemal zawsze wciśniętych w garnitur z zaciśniętym krawatem. Jego luźna elegancja sprawia, że rozmówca nie ma poczucia dystansu. Uśmiechnięty, co chwila zakłada okulary na czoło.

- Dla mnie Glinik i Gorlice to żadna nowość. Obudowy z Glinika poznałem, gdy pracowałem w kopalni Staszic, w której byłem zatrudniony do 1991 roku. Potem, gdy działałem już we własnej firmie, było podobnie. Zresztą na Śląsku, czego by się nie dotknąć, to jest związane z górnictwem, a jak z górnictwem to często z Glinikiem. Poza tym miałem tutaj wielu przyjaciół, przyjeżdżałem z żoną na wypoczynek - opowiada.

Przyznaje, że decyzja o tym, by objąć stanowisko w Gliniku, narodziła się wiosną tego roku. Wówczas sytuacja spółki była jeszcze nieco inna, teraz wcześniejsze plany i pomysły trzeba zweryfikować. Jak mówi, doskonale zdaje sobie sprawę z sytuacji, w której znalazł się Zakład Maszyn Górniczych.
- Największym dramatem jest to, że nie płaci pensji pracownikom. Nie dosyć, że te zarobki nie są takie, jakby się chciało, to jeszcze są nieregularnie płacone. Dzisiaj nie potrafię dać realnej recepty. Wiem jednak, że potencjał produkcyjny zakładu jest zdecydowanie za duży jak na potrzeby polskiego górnictwa. Gdy był budowany w latach 80., wydo- bywaliśmy w Polsce około 200 mln ton węgla. Dzisiaj - około 50 mln, cztery razy mniej. Firmy, które produkowały obudowy górnicze, nie zniknęły z rynku, tylko zostały wchłonięte przez duże grupy kapitałowe, które zdolne są do pomostowego finansowania, gdy są przestoje w produkcji albo gdy nie ma sprzedaży. Tutaj tego kapitału nie ma - martwi się nowy prezes.

Jego zdaniem, w istniejącej sytuacji trzeba się skoncentrować na eksporcie, a w dalszej kolejności myśleć o zmianie produktu albo uzupełnieniu istniejącego o inny, na przykład maszyny budowlane. Podkreśla, jednak, że to daleka przyszłość. Co uznaje za wartość Glinika?

Na pewno istniejące biuro projektowe, bo dzisiaj w polskich firmach są kłopoty z projektowaniem nowych inwestycji czy przedsięwzięć, zwłaszcza jeśli dotyczą górnictwa. W nich tkwi myśl techniczna, dzięki której będzie można znaleźć nowe rynki zbytu i produkt albo konstruować nowe obudowy na przykład na rynek hinduski, gdzie kiedyś Glinik był przecież obecny.

- Przychodząc do pracy w Gliniku, miałem świadomość, że potrzebny jest kapitał. Wiem, gdzie go szukać. Problem jest taki, czy da się przekonać potencjalnych inwestorów do włożenia pieniędzy w Glinik. Poza tym potrzebna jest projekcja spłaty tego kapitału. Jestem bowiem zwolennikiem pozyskania pieniędzy na zasadzie pożyczki, a nie na zasadzie wspólnika, aczkolwiek tego też nie wykluczam. Dla firmy najlepiej byłoby wziąć pożyczkę, spłacić i zrestrukturyzować się - przekonuje w rozmowie z nami.

Gdy pod koniec minionego tygodnia pojawiła się informacja, że od 1 lipca w fotelu prezesa Grupy Kapitałowej Glinik zasiądzie nowy człowiek, zawodowa ciekawość kazała mi sprawdzić któż to taki.
Nie było łatwo, bo większość pytanych, zasłaniała się tajemnicą - nie mogę powiedzieć, obowiązuje mnie poufność - to była najczęstsza odpowiedź.

Mimo wszystko udało się. Kolejna z pytanych osób odpowiedziała ze zdziwieniem - jak to, nie wie pani - Edward Długaj. Niech sobie pani poszuka w internecie, kto to taki. W wirtualnej sieci nie znaleźliśmy, niestety, zbyt wiele informacji. Bez większego przekonania - bo pewnie nowy szef nie ma zbyt wiele czasu, zwłaszcza dla mediów - zadzwoniłam więc do sekretariatu zarządu grupy kapitałowej, by ewentualnie umówić się na spotkanie.
Kilka minut po rozmowie, w której sekretarka obiecała zapytać o ewentualny termin spotkania, odebrałam telefon - z prezesem mogę spotkać się następnego dnia. Już na wstępie Edward Długaj zapewnił mnie, że Glinik zna doskonale, bo w przeszłości zawodowo związany był z górnictwem
Okazało się, że chociaż pracę w Gorlicach zaczął zaledwie kilka dni temu, ma już konkretny plan działań. Usłyszałam, że przyszłym tygodniu spotyka się z trzema potencjalnymi inwestorami. Jeżeli którykolwiek z nich będzie zainteresowany, to trzeba będzie z nim rozmawiać. Poza tym trzeba uregulować inne sprawy.

Z powodu złej sytuacji finansowej nie odbyło się walne zgromadzenia zarówno w Fabryce Maszyn, jak w Zakładzie Maszyn Górniczych. Trzeba szybko te walne zwołać, by uregulować sprawy korporacyjne w grupie. - Potem zaś zdyscyplinować to, co jest i pójść do przodu - uśmiecha się.

Ostro wziął się za pracę, bowiem niemal od razu podjęte zostały działania, które mają poprawić wynik działalności na koniec roku. Żeby wiedzieć, na czym się stoi. Nowy prezes zapowiada, że w najbliższym czasie zarządy poszczególnych spółek zobowiązane będą do przygotowania prognozy sprzedaży na najbliższe trzy lata - jeśli Glinik ma myśleć o pozyskaniu kapitału czy pasywnego inwestora, to trzeba jednocześnie widzieć sposób na spłacenie zobowiązań.

- Jest wiele pomysłów na wzrost sprzedaży czy podniesienie wartości grupy. Były opracowywane przy przygotowaniach do wprowadzenia Glinika na giełdę. Jeśli okazałoby się, że dzięki nim sprzedaż mogłaby wzrosnąć, to trzeba pomyśleć, skąd znaleźć na to pieniądze - dodaje. Mówi zdecydowanie: - Za biurkiem niczego się nie wysiedzi. I - jak twierdzi - sam nie ma takiego zwyczaju. W jego opinii największym problemem dla Glinika jest czas. Kłopoty są znane nie od dzisiaj. Niektóre z nich trzeba było wcześniej rozwiązywać. Wciąż nierozwiązana pozostaje sprawa opcji walutowych na kilkadziesiąt milionów złotych.

Pytany, czy spotkał się już załogą, przyznaje, że nie. Choć chodzi po halach produkcyjnych, to pracownicy chyba na razie go nie rozpoznają. - Może to i lepiej - żartuje. Po chwili już zupełnie poważnie dodaje: - W 2003 roku wygrałem konkurs na prezesa Elektrociepłowni Tychy. Wówczas, a był to listopad, na składzie było dwa tysiące ton węgla, a dziennie spalało się półtora tysiąca ton. Nikt nie chciał dać węgla, bo elektrociepłownia miała wszędzie długi. Dzisiaj jest sprywatyzowana, dobrze się jej wiedzie.
- Robiliśmy zmiany w układzie zbiorowym pracy, potrafiliśmy się dogadać ze związkami. Nie sądzę, żeby tutaj było to niemożliwe. Każdy z nas żyje dzięki temu, że ten zakład funkcjonuje. Mamy możliwość aktywności gospodarczej, społecznej. Nade wszystko trzeba zadbać o to, by mu się dobrze wiodło. Nie mam zamiaru robić z niczego tajemnicy przed związkowcami czy załogą. Trzeba mieć świadomość tego, co jest. Bardzo wprost będę mówił ludziom, co zamierzam i jakimi to grozi konsekwencjami - zapowiada.

Kalendarium Glinika

- styczeń 2009rosnący kurs euro sprawił, że Zakład Maszyn Górniczych, który zabezpieczał swoje transakcje eksportowe poprzez opcje walutowe, zaczyna mieć kłopoty ze spłatą zobowiązań wobec banków. Z powodu przekroczenia kompetencji, zarząd ZMG został odwołany. W fotelu dyrektora spółki zasiadł Stanisław Dynda
- sierpień, zarząd Kuźni Glinik zapowiada, że konieczne będzie zwolnienie 140 osób z powodu mniejszego portfela zamówień
- październik, około 500 pracowników Glinika wzięło udział w manifestacji. Zebrani głośno domagali się rozliczenia winnych, odwołania zarządów Kuźni, Fabryki Maszyn i spółki Invest-Glinik
- grudzień, Komisja Międzyzakładowa NSZZ Solidarność złożyła w gorlickiej prokuraturze wniosek w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa w związku zawarciem w 2008 roku przez spółkę ZMG transakcji finansowych sprzedaży opcji walutowych

- styczeń 2010, po rozliczeniu opcji walutowych banki pobrały od Zakładu Maszyn Górniczych około 60 mln złotych, do spłaty pozostało około 50 mln, banki nie chcą udzielić kredytu potrzebnego na materiały do produkcji
- luty, zarząd Zakładu Maszyn Górniczych zapowiada konieczność zwolnienia 390 osób
- marzec, w Zakładzie Maszyn Górniczych z powodu braku pieniędzy zadecydowano o przestoju w produkcji, w połowie miesiąca pojawia się zagrożenie, że zakład energetyczny odetnie prąd
- marzec, Mieczysław Brudniak składa rezygnację z funkcji prezesa, tłumacząc się względami zdrowotnymi. Zastąpiła go Barbara Pizon, dotychczasowa dyrektor do spraw ekonomicznych i finansowych
- kwiecień, Rada Nadzorcza ogłosiła konkurs na stanowisko szefa grupy Glinik
- lipiec, na prezesa Glinika powołany został Edward Długaj

Zakupy róbmy racjonalnie a nie emocjonalnie KOMENTARZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie