Gorlicka straż pożarna w czasie powodzi wyrobiła roczną normę interwencji

Redakcja
Z Dariuszem Surmaczem, rzecznikiem prasowym Straży Pożarnej w Gorlicach, rozmawia Halina Gajda.

Mimo że woda zeszła, to strażacy i tak mają pełne ręce pracy. Jak wyglądały wasze działania w ostatnich dniach?
Najbardziej newralgiczna była noc z 3 na 4 czerwca. Według informacji ze stacji Polskiej Akademii Nauk w Szymbarku, na metr kwadratowy gruntu spadło około 107 litrów wody. Pierwsza informacja o tym, że może być niebezpiecznie, napłynęła do dyżurnego Powiatowego Stanowiska Kierowania 3 czerwca około godziny 22. Komendant zadecydował o powołaniu wewnętrznego sztabu kryzysowego. Do natychmiastowego stawienia się do pracy wezwani zostali wszyscy strażacy. Stało się to konieczne, bowiem niekorzystne warunki hydrologiczne przyczyniły się do powstania potężnych fal powodziowych na większości rzek i potoków, a w szczególności na Ropie i Białej. Do niesienia pomocy stawili się nawet ci strażacy, którym woda zalewała właśnie ich domy.

Jakie zgłoszenia napływały do komendy?
Wielu mieszkańców zgłaszało, że woda wdziera się im do domów, budynków gospodarczych, garaży. Wezwań było tak dużo, że komendant zmuszony był podjąć decyzję, iż strażacy będą uczestniczyli tylko w akcjach ratowania życia, zwłaszcza że zaczęły napływać zgłoszenia o konieczności ratowania wielu osób starszych i dzieci.

Kto poza strażakami i druhami z OSP brał udział w akcji ratunkowej?
Ratownicy z wodnego ochotniczego pogotowia ratunkowego, dwie łodzie z komendy policji oraz łodzie ze Specjalistycznej Grupy Ratowniczej z Krakowa, Chrzanowa oraz helikopter policyjny. Wsparł nas także 3. Batalion Ratownictwa Inżynieryjnego z Dęblina i Batalion Drogowo-Mostowy z Krakowa. Trzynastu żołnierzy, cztery łodzie desantowe oraz amfibia zostały skierowane do Biecza. W kolejnych dniach pomagali nam strażacy z powiatu suskiego i tatrzańskiego. W sumie ponad 30 ratowników i 26 motopomp.

Ile interwencji podjęliście??
Tylko jednego dnia działań mieliśmy 800 zgłoszeń. Dla porównania, całym 2009 roku było ich około tysiąca. To daje wyobrażenie o skali i rozmachu tego, co się działo. Telefon dzwonił bez przerwy. Mieszkańcy prosili nas o pomoc nie tylko pod numerami alarmowymi, ale również kontaktowali się z pracownikami wydziałów cywilnych komendy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie