Hokej. Unia Oświęcim pokonała PGE Orlika Opole, ale skuteczność do poprawki [ZDJĘCIA]

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Fiński obrońca Iiro Vehmanen, po zdobyciu drugiej bramki wskoczył na bandę okalającą taflę, by wspólnie z kibicami cieszyć się z sukcesu.
Fiński obrońca Iiro Vehmanen, po zdobyciu drugiej bramki wskoczył na bandę okalającą taflę, by wspólnie z kibicami cieszyć się z sukcesu. Fot. Jerzy Zaborski
Unia Oświęcim pokonała na własnym lodowisku PGE Orlika Opole, powiększając zwycięską serię do pięciu spotkań, co pozwoliło jej złapać kontakt z drużynami środka tabeli hokejowej ekstraklasy.

Oświęcimianie trzy dni wcześniej wygrali w Opolu 8:2, ale w obozie gospodarzy na podstawie tamtego spotkania nie wyciągano zbyt daleko idących wniosków, bo było...wyrównane. Unia w stolicy polskiej piosenki była skuteczna, grając z kontry.

We własnej hali to oświęcimianie musieli narzucić swój styl gry. Na początku złapali dwie przypadkowe kary i w efekcie przez 67 sekund musieli się bronić w podwójnym osłabieniu. Trudny dla siebie okres ten przetrzymali. Opolanie tylko raz zagrozili miejscowym; Aleksiej Trandin z bliska uderzył ponad poprzeczką. W tym przypadku sztuką było spudłować.

Gospodarze starali się dużo strzelać, ale po błędzie Jakuba Saura z kontrą ruszył Bartłomiej Bychawski. Przegrał jednak z Sebastianem Lipińskim, który tym razem w oświęcimskiej bramce zastąpił Michała Fikrta.

Końcówka należała do gospodarzy. Dawid Maciejewski, mając niemal pustą bramkę, nie zakończył akcji Damiana Piotrowicza. Potem zbyt lekko z bliska uderzył Dariusz Wanat, któremu idealnie podał Jakub Saur. Jakby tego było mało, Peter Tabaczek zmarnował karnego (19 min).

Kiedy wszyscy szykowali się na przerwę, po strzale Petera Bezuszki Nick Vilardo obił krążek, ale - skoro interweniował zbyt daleko przed bramką - poprawka Dariusza Gruszki do pustej bramki była skuteczna.

Po zmianie stron oświęcimianie grali szybciej, ale wciąż nieskutecznie. Pudłowali mając przed sobą nawet pustą bramkę. Dopiero na 6 sekund przed końcem kary Bartłomieja Bychawskiego, która była pierwszą opolan w tym meczu, Iiro Vehmanen, z ostrego kąta, trafił do siatki, wykorzystując podanie wzdłuż bramki od Andreja Themara.

Później, po strzale Sebastiana Kowalówki, krążek poszybował pionowo, spadł na plecy zdezorientowanego Nika Vilardo i wpadł do siatki.

- Jesteśmy zespołem, który potrzebuje szybkiej bramki, żeby poczuć się pewniej – ocenił Jirzi Szejba, trener oświęcimian.

- Czułem, że będzie to spotkanie do pierwszej strzelonej bramki. Zdobyła ją Unia, przejmując kontrolę na lodzie – zwrócił uwagę Jacek Szopiński, trener opolan.

Unia Oświęcim – PGE Orlik Opole 3:0 (1:0, 2:0, 0:0)
Bramki: 1:0 Gruszka (Bezuszka, S. Kowalówka) 20, 2:0 Vehmanen (Themar, Tabaczek) 31, 3:0 S. Kowalówka (Bezuszka) 36,

Unia: Lipiński – Saur, Vehmanen; Themar, Kiiholma, Tabaczek - Jeżek, Bezuszka; Kowalówka, Daneczek, Gruszka – Gabryś, A. Kowalówka; Piotrowicz, Wanat, Adamus – Jachym; Paszek, Dudkiewicz, Malicki.

PGE Orlik: Vilardo – Sznotala, Wojdyła; Trandin, Jełakow, Przygodzki – Gawlik, Bychawski; Gołowin, Szydło, Walkow; Obrał; Svitac, Rzekanowski, Gorzycki.

Sędziował: Patryk Pyrskała (Katowice). Kary: 6 – 4. Widzów: 1000.

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie