III liga: Soła Oświęcim – Granat Skarżysko-Kamienna 1:0 [ZDJĘCIA, WIDEO]

Jerzy Zaborski
Oświęcimski obrońca Grzegorz Talaga zatrzymuje Jana Kowalskiego. Z boku Mateusz Gleń. Fot. Jerzy Zaborski
Z drużyn zachodniej Małopolski występujących w grupie małopolsko-świętokrzyskiej III ligi piłkarskiej pełną pulę wzięła tylko walcząca o mistrzostwo oświęcimska Soła. Beskid Andrychów i MKS Trzebinia-Siersza przegrały swoje spotkania.

WIDEO: Ireneusz Pietrzykowski, trener Granatu

Autor: Jerzy Zaborski, Gazeta Krakowska

WIDEO: Sebastian Stemplewski, trener Soły

Autor: Jerzy Zaborski, Gazeta Krakowska

W Oświęcimiu, w pojedynku czołowych ekip podział punktów nie interesował nikogo. Oba zespoły jednak obrały inną drogę do zwycięstwa. Goście starali się prowadzić grę. Z kolei oświęcimianie czekali na swoją szansę.

W końcówce pojedynku Paweł Cygnar szukał swojej bramki. Najpierw z bliska uderzył nad poprzeczką (70 min). Potem strzałem z rzutu wolnego starał się zaskoczyć Przemysława Michalskiego, lecz piłka poszybowała tuż nad bramką. Za trzecim razem wydawało się, że już minął golkipera przyjezdnych, ale ten, w sobie tylko wiadomy sposób, zebrał się z murawy, potrafiąc zażegnać niebezpieczeństwo.

Wreszcie jednak popularny w Oświęcimiu „Cyla” znalazł się przed bramką, zamieniając na gola podanie z lewej strony od Adama Janeczki.

Trzeba jednak przyznać, że wcześniej goście byli bliscy zdobycia gola. Po zagraniu z kornera, po prawej stronie bez opieki pozostał Mateusz Fryc. Jednak Daniel Bomba stanął na wysokości zadania.

- Cieszę się, że wreszcie udało nam się „rozbroić” Granat. Nie chodzi mi tylko o styl, że jego zawodnicy nie pokazali wszystkiego, ale wreszcie z nim wygraliśmy, co nie udało nam się w poprzednim sezonie, kiedy walczyliśmy o mistrzostwo _– powiedział Sebastian Stemplewski, trener Soły.
- Wiem już, co czuli rywale, kiedy to mój zespół pogrążał ich w końcówce. Tym razem znaleźliśmy się po drugiej stron_ie – westchnął Ireneusz Pietrzykowski, trener Granatu.

Soła Oświęcim – Granat Skarżysko-Kamienna 1:0 (0:0)
1:0 Cygnar 89.
Sędziował: Paweł Kukla (Kraków). Żółte kartki: Jamróz, Szewczyk, Snadny – Mianowany. Widzów: 350.

Soła: Bomba – G. Talaga, Wadas, Skrzypek, W. Jamróz – Stanek (72 Janeczko), Szewczyk (72 Gleń), Dynarek, Zapotoczny (85 Ząbek) – Cygnar, Snadny (85 Skiernik).

Granat: P. Michalski – Kupczyk, Styczyński, Gębura, Markowicz – Sala, B. Michalski, Kołodziej, Mianowany (62 Imiela) – Kowalski, Fryc (84 Dziubek).

Gdyby Beskid grał uważanie w tyłach, mógłby zyskać punkt

Już w 2 min po akcji Filipa Wójcika, Karol Dziża trafił w poprzeczkę. Gospodarze zrewanżowali się akcjami Macieja Stróżaka i Tomasza Moskały, które jednak nie przyniosły im wymiernego efektu.

Wreszcie po skrzydle urwał się Adrian Chłoń. Poradził sobie z Szymonem Święsem i Dariuszem Kaperą, wyłożył piłkę Wójcikowi, któremu z bliska pozostało dopełnienie formalności.

Po zagraniu z rogu przez Wójcika, czający się w polu karnym Marcel Tyl postawił pieczęć na sukcesie przyjezdnych.

- Tym razem stać nas było najwyżej na remis, pod warunkiem, że zachowalibyśmy czyste konto. Gole straciliśmy po indywidualnych błędach _– powiedział Krzysztof Wądrzyk, trener Beskidu.
- Chłopcy wypełnili to, co sobie założyliśmy. Widzieliśmy, że po przerwie gospodarze ruszą bardziej zdecydowanie, więc czekaliśmy na swoje szanse. No się doczekaliśmy_ – powiedział Daniel Bartkowski, trener tarnowian.

Beskid Andrychów – Unia Tarnów 0:2 (0:0)
0:1 Wójcik 72, 0:2 Tyl 87.
Sędziował: Tomasz Żołądek (Kielce). Żółte kartki: Jurczak – Jamróg. Mecz bez publiczności.

Beskid: Kurzyniec – Piszczek, Jurczak, Kapera, Święs – Adamus, Słupski, Karcz (80 Kubik), Stróżak – Moskała, Pająk.

Unia: Lisak – Jamróg (83 Makowski), Więcek, Witek, Węgrzyn – Dziża (54 Chłoń), Koldra, Hebda (75 Tyl), Popiela – Wójcik, Drozdowicz.

Trzebinia miała poczucie krzywdy w Połańcu

O zwycięstwo gospodarzy przesądziła akcja rozpoczęta przez Pawła Cecota, który dokładnym podaniem obsłużył Damiana Skibę, a ten, wpadając w pole karne z prawej strony, uderzył obok Krzysztofa Pająka.

W 85 min goście mogli uratować remis, lecz Marek Mizia, ku rozpaczy kolegów, trafił w poprzeczkę.

- Wreszcie strzeliliśmy gola, potrafiąc zachować czyste konto w obronie. Ostatnio brakowało nam nie tylko skuteczności, ale też i szczęścia. Tym razem wszystkie pozytywne fluidy były z nami _– powiedział Tomasz Kiciński, trener Czarnych.
- Nie mamy szczęścia do sędziów. Moim zdaniem, przy akcji dającej rywalom gola był spalony-_ ocenił Alfred Godyń, kierownik trzebińskiej drużyny.

Czarni Połaniec – MKS Trzebinia Siersza 1:0 (1:0)
1:0 Skiba 44.
Sędziował: Kamil Przyłucki (Sandomierz). Żółte kartki: Dydo, Korona – Kalinowski, Gielarowski (na ławce). Widzów: 200.

Czarni: Dydo – Korona, Pydych, Witek, Krępa – Obierak, Cecot (90+2 Materkowski), Wolan (65 Dyl), Skiba (89 Mazurkiewicz) – Kabata, Kamiński (75 Meszek).

MKS: K. Pająk – Sieczko, Kalinowski, Górka, Sawczuk – Jagła, Kukla, Giermek, Domurat (60 Mizia) – Piskorz (53 J. Pająk), Witoń.

Inne mecze: Hutnik Nowa Huta – Wierna Małogoszcz 3:1, Wisła II Kraków – Wisła Sandomierz 0:0, Poprad Muszyna – Wolania Wola Rzędzińska 0:0, Partyzant Radoszyce – Łysica Bodzentyn 0:1, Garbarnia Kraków – KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 2:0.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie