Jeśli zastanawiasz się, czy iść na wybory - przeczytaj

Redakcja
Constance (z lewej) i Patricia  na krakowskim Rynku Głównym
Constance (z lewej) i Patricia na krakowskim Rynku Głównym Andrzej Banaś
Patricia Schroeder i Constance Morella przyleciały do Polski na zaproszenie ambasady USA, by wziąć udział w Europejskim Kongresie Kobiet w Warszawie. W Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie poprowadziły dyskusję, w której uczestniczyły mieszkanki Małopolski, chcące się zaangażować w politykę. Przedmiotem dyskusji była pozycja kobiet na scenie politycznej. Rozmawia Iga Maliszewska.

Czytaj także: Hity czy kity? Oceniamy hasła wyborcze w Małopolsce [SONDA]

Polityka to czeki na tysiące dolarów, luksusowe awionetki. Co wy tu robicie? - zapytał was jeden z waszych kolegów w Kongresie. Teraz ja pytam. Co wy tam robiłyście? Dlaczego zdecydowałyście się zaangażować w męski świat polityki lat '70, kiedy kobiety siedziały w domu wychowując dzieci i?
Patricia Schroeder: Rzeczywiście, byłam wtedy pełnoetatową mamą dwójki małych dzieci i łapanie się za politykę było ostatnią rzeczą, która mogłaby wpaść mi do głowy. Któregoś wieczoru mój mąż wrócił z zebrania partii i oznajmił, że jestem wymieniana jako poważna kandydatka demokratów w najbliższych wyborach. I zaraz dodał: ale nie martw się, na pewno nie wygrasz. No cóż, pomylił się!
Constance Morella: Od początku wiedziałam, że chcę walczyć o poprawę warunków kobiet. W latach '70, kobieta nie mogła zostać dyrektorem szkoły, nie mogła zaciągnąć kredytu mieszkaniowego na własne nazwisko. Wychowałam pięć córek i zaangażowałam się w politykę, żeby ich przyszłość wyglądała inaczej.

Co zmieniło się w sytuacji kobiet zaangażowanych w politykę, odkąd pierwszy raz zasiadłyście w Kongresie?
Patricia: Kiedy pojawiłam się w Kongresie, w ogóle nie było tam osób z małymi dziećmi. Ja nosiłam w torebce pieluchy, a na moim biurku obok dokumentów często leżały… kredki! To ludzi szokowało. Teraz wielu polityków wychowuje dzieci sprawując swoje obowiązki i radzą sobie doskonale. Niestety, liczba kobiet w polityce nie zwiększyła się tak bardzo, jak bym tego chciała. Obecnie kobiety stanowią tylko 17% wszystkich deputowanych. Mniej niż w Polsce.
Constance: Zmieniło się wiele, nie tylko w dziedzinie polityki. Kiedyś, gdy spotykało się kobietę w szpitalu, można było być pewnym, że to pielęgniarka. Dziś to może być lekarz, który za chwilę przeprowadzi twoją operację. Mamy, przynajmniej teoretycznie, pełną swobodę finansową i zawodową. Uregulowane zostały urlopy macierzyńskie i kwestie zdrowia kobiet.

Dlaczego kobiety niezbyt chętnie angażują się politykę?

Patricia: Kampania kosztuje ogromne pieniądze. Kobiety może to odstraszać. Trzeba dzwonić do ludzi, prosić o wsparcie dla siebie, a to nie jest łatwe, zwłaszcza dla kobiet. Często też myślą: jestem zdolna, ktoś mnie odkryje i wypromuje. A to nieprawda! To one same muszą zrobić ten pierwszy krok. Mężczyźni wiedzą, jak siebie reklamować, potrafią chwalić się. Kobiety mają skłonność do bagatelizowania swoich sukcesów. Jesteśmy za skromne, bo tak nas wychowano. Mówiono nam również, że mamy być łagodne i grzeczne. A polityka to nieustanne konfrontacje, debaty, w których trzeba ostro bronić swojego zdania, także wśród mężczyzn. Trudno jest pozbyć się myślenia o swoim przeciwniku w kategoriach płci.
Constance: Kobiety czują się uwiązane przez społeczeństwo w pewnych rolach. Nadal istnieją szklane sufity, których nie potrafimy roztrzaskać. A czasem wystarczy jedna kobieta, żeby ten sufit prysł. Trzeba otworzyć drzwi kobietom i zaprosić je do polityki. Dlaczego tyle kobiet pracuje jako pielęgniarki i przedszkolanki? Bo wiele kobiet przed nimi to robiło! A inżynieria? Polityka? Jesteśmy przywiązani do ról i schematów. Myślę też, że kobiety źle znoszą porażki. Jeśli raz się nie uda, nie próbują znowu. A przecież najwięksi politycy nieraz przegrywali, ale próbowali znowu! Tego możemy się uczyć od mężczyzn.

Za tym, że kobiety nie chcą kandydować, często stoi dramatyczny wybór: kariera czy rodzina.

Patricia: Ciekawe, że podobnego ultimatum nie stawia się mężczyznom. Przecież to od nich oczekuje się, żeby założyli rodzinę, spłodzili syna itd. Dlaczego oni nie muszą rezygnować z kariery, gdy na horyzoncie pojawia się dobro rodziny? Taki podział dyktuje nam kultura, religia, społeczeństwo. Ale to problem istniejący tylko w naszych głowach.
Constance: W takich chwilach bardzo potrzebne jest partnerskie wsparcie mężczyzny. Mój mąż gotował więcej niż ja, a ponieważ wychowywaliśmy 9 dzieci, było dla kogo gotować…
Patricia, wygrałaś wybory w wieku 31 lat i byłaś drugą najmłodszą kobietą w Kongresie. Koledzy mówili na ciebie "Mała Pati". Może tutaj tkwi problem, że kobiety wciąż są traktowane jako te, którymi trzeba się opiekować, a nie jako poważne polityczne partnerki?
Patricia: Kiedy wybrano mnie do Kongresu, byłam już profesorem prawa, a mimo to naśmiewano się z "kur domowych" startujących w wyborach. Także ze mnie. Po wygranej wielu nie wierzyło, że zamierzam się poświęcić polityce. Pytali: po co tutaj jesteś? Później, kiedy zasiadałam w Komisji Sił Zbrojnych, jej przewodniczący był tak zniesmaczony faktem, że w tej komisji jest kobieta, że usadził mnie na jednym krześle z czarnoskórym kongresmanem, ponieważ stwierdził, że ani on ani ja nie zasługujemy na całe miejsce, tylko na jego połowę! Przez dwa lata starałam się zachować godność przysiadając na skraju krzesła… Teraz na szczęście kobiety są traktowane poważniej.

A jak na Twoją karierę patrzył Twój mąż?

Patricia: W czasie pierwszej kampanii wyborczej dwóch dziennikarzy przeprowadziło wywiad z moim mężem, żartobliwie opisując jakby rozmawiali z żoną kandydata. Pisali o jego niebieskich oczach, doskonale dobranym krawacie, puszystych włosach, jakby pisali o kobiecie. Po tym wywiadzie mężczyźni byli wściekli. Do redakcji dzwoniło mnóstwo wściekłych facetów, grożąc, że przestaną kupować tę gazetę… Myślę, że dziennikarze trafili wtedy na czuły punkt w wizerunku amerykańskiego mężczyzny. Pokazali też, że o kobietach pisze się tak każdego dnia i nikogo to nie bulwersuje. To było ciekawe doświadczenie.
Constance, zasłynęłaś jako jeden z najbardziej liberalnych członków partii republikańskiej. Czy to umiarkowanie polityczne stanowi o sile kobiet polityków?
Constance: Zdecydowanie tak. Mężczyzna dąży do konfrontacji i nie zawsze potrafi prowadzić spokojne rozmowy, dążące do kompromisu z politycznym przeciwnikiem. Często daje się ponieść emocjom, ucina dyskusję, obraża rozmówcę. Kobieta z natury dąży do "pokojowego" znalezienia rozwiązania. Lubię powtarzać, że gdyby bracia Lehman [właściciele banku, którego upadek był początkiem kryzysu gospodarczego] byli siostrami Lehman, nigdy nie doszłoby do tak spektakularnego upadku banku!

Jaką radę dałybyście Polkom, które chcą zaangażować się w życie polityczne?
Patricia: Zbierzcie grupę przyjaciółek, bo na początku najważniejsze jest wsparcie. Kandydujcie. Nie mówcie, że czegoś nie możecie, że wam się nie uda. Dlaczego miałoby się nie udać?
Constance: Lubię cytować Grace Hopper, pierwszą kobietę-admirała w amerykańskiej armii. Mówiła: "Okręt jest bezpieczny, kiedy cumuje w przystani. Ale przecież nie takie jest jego przeznaczenie. Wypłyńcie w morze". I taka jest moja rada. Spróbujcie. Jeśli wam się nie uda, próbujcie znowu, nie poddawajcie się.

Rozmawiała: Iga Maliszewska


Patricia Schroeder (Partia Demokratyczna). W Kongresie znalazła się w 1973 r. jako młoda mama. W weekendy pokonywała 3,5 tys. kilometrów, żeby spędzić czas w domu z dziećmi. Posiada licencję pilota. W Kongresie zasiadała 24 lata.
Constance Morella (Partia Republikańska) do Izby Reprezentantów trafiła w 1987 r. i była tam 16 lat. Wychowała 9 dzieci. Zasłynęła liberalnymi, jak na republikankę, poglądami, dwukrotnie głosując przeciw użyciu siły w Iraku.

Wybieramy najpiękniejszą kandydatkę do Sejmu z Małopolski [ZDJĘCIA]. Zdecyduj, kto powinien wygrać!

Prawybory. Kto powinien zostać posłem? Głosuj: Małopolska Zachodnia okręg 12, Kraków okręg 13, Podhale Nowy Sącz okręg 14, Tarnów okręg 15.

Mieszkania Kraków. Zobacz nowy serwis

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

y
yaro5000

Liberalne jak na Republikankę poglądy? Mylicie jak zwykle liberalizm z libertynizmem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3