Trwają poszukiwania tropów oraz samego niedźwiedzia, który był widziany w poniedziałek wieczorem w lasach na pograniczu Jodłówki-Wałek i Żdżar.

Na przechodzące przez las zwierzę natknął się Stanisław Jarosz, właściciel firmy Taurus z Pilzna, który wracał akurat z polowania na dziki. - Jechaliśmy razem z kolegą terenowym samochodem. Około godziny 18.30 było już ciemno - opowiada Jarosz.

Dodaje, że nagle w świetle reflektorów myśliwi dostrzegli przebiegające przed nimi zwierzę, które zatrzymało się jakieś 60-70 metrów od drogi. - W pierwszym momencie myślałem, że to jeleń, bo oczy świeciły mu się z daleka na zielono, ale kiedy podjechaliśmy bliżej, nie było już żadnych wątpliwości, że to najprawdziwszy misiek - relacjonuje.

Zwierzę stało na tylnych łapach i ani myślało uciekać. - My też siedzieliśmy nieruchomo w aucie, nie dowierzając temu, co widzimy. Trwało to jakieś dziesięć minut. W międzyczasie zadzwoniłem nawet do naszego łowczego, informując go o tym, że natknęliśmy się w lesie na niedźwiedzia i jak nie wierzy, to niech czym prędzej przyjeżdża, żeby samemu się przekonać. Nie zdążył, bo misiek po dłuższej chwili poszedł sobie prosto w las - opowiada Jarosz.

To nie są wymysły, to był niedźwiedź

Na pytanie, dlaczego nie zrobił telefonem zdjęcia, żeby mieć namacalny dowód tego, że faktycznie był to niedźwiedź, odpowiada, że zaskoczony nie pomyślał o tym. - Teraz żałuję, bo niektórzy śmieją się, że sobie tego miśka wymyśliłem. A przecież widziałem go nie tylko ja, ale również mój kolega. To nie są żadne wymysły - zarzeka się.

Od wtorku w lasach wałeckich trwają poszukiwania śladów niedźwiedzia. - Miejscami leży jeszcze śnieg, może uda się znaleźć jakieś odbite na nim tropy drapieżnika. Na razie na takie nie natrafiliśmy, ale zgłoszenie traktujemy jak najbardziej poważnie - mówi Bogusław Usień z leśnictwa Wałki.

Pierwszy taki przypadek od 30 lat

Leśnicy rozmawiali m.in. z osobami, których domy stoją najbliżej lasu. - Niedźwiedzia wprawdzie nie widzieli, ale przyznają, że w poniedziałek wieczorem psy zachowywały się wyjątkowo niespokojnie i ujadały dużo głośniej, niż to robią zazwyczaj - relacjonuje Usień.

Niedźwiedzie występują na Podhalu i w Bieszczadach. Tak blisko Tarnowa nie widziano ich już od ponad trzydziestu lat. Niewykluczone, że osobnik, który teraz zapuścił się w te strony, przebudził się przedwcześnie z zimowego snu i dotarł tu w poszukiwaniu pożywienia.

ZOBACZ KONIECZNIE

FLESZ: Uwaga kierowcy! Są kolejne nowe znaki