„Nowy prezydent, większe możliwości” – pod takim hasłem Małgorzata Wassermann idzie do wyborów na prezydenta Krakowa. Ale na dzisiejszej konferencji prasowej częściej używała sformułowania „Najpierw chleb, potem igrzyska”. Także w kontekście swojego programu wyborczego w dziedzinie edukacji. Przyznała bowiem, że na jej pomysły trzeba pieniędzy, które zabierze m.in. z festynów, pikników imprez. - bo „najpierw chleb, potem igrzyska”.
A jej propozycje dotyczące oświaty naprawdę będą sporo kosztować. Jako prezydent miasta chce nie tylko zapewnić miejsce w żłobku i przedszkolu każdemu dziecku (i to w rejonie miejsca zamieszkania), ale też zmniejszyć grupy przedszkolne do 20 dzieci (dziś to średnio 25). Dostęp do psychologa, logopedy, pedagoga ma być w każdym przedszkolu, a nie tylko w poradniach. Małgorzata Wassermann planuje także zwiększenie liczby etatów pedagogicznych w przedszkolach, dodatkowe etaty dla nauczycieli z językiem angielskim, zwiększenie liczby godzin pozalekcyjnych, zwiększenie dodatku wychowawczego dla nauczycieli (docelowo do 500 zł). Za jej prezydentury świetlice szkolne mają być czynne do godz. 18, w każdej szkole będzie gabinet pielęgniarski, z być może po 5 latach uda się też umieścić w szkołach gabinet stomatologiczny.
Do natychmiastowego rozwiązania – według Małgorzaty Wassermann – jest problem braku miejsc parkingowych przy placówkach oświatowych. Rodzice skarżyli się kandydatce PiS, że jak przyjeżdżają na zebrania, to Straż Miejska z większym zaangażowaniem zakłada blokady na koła aut zaparkowanych przy szkołach i nakłada mandaty na kierowców. Małgorzata Wassermann nie zdradziła jednak, jak natychmiast rozwiąże ten problem.
Według niej realizacja programu wyborczego w zakresie edukacji będzie wymagać zwiększenia wydatków na oświatę do 30 proc. całego budżetu miasta. Ale już dziś – biorąc pod uwagę budżetowe zapisy na oświatę, edukacyjną opiekę wychowawczą, kulturę fizyczną i kulturę - te wydatki są na bardzo zbliżonym poziomie.
KONIECZNIE SPRAWDŹ: