https://gazetakrakowska.pl
reklama
MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kinowa "Karbala" oczami uczestnika misji wojskowej w 2004 roku

Sławomir Skomra
Dariusz Krzysztofik, w 2004 roku major na misji w Iraku
Dariusz Krzysztofik, w 2004 roku major na misji w Iraku Anna Kurkiewicz
- To nie dokument, ale dobry film akcji - mówi o filmie "Karbala" Dariusz Krzysztofik, lublinianin, uczestnik wydarzeń z 2004 r. w Iraku.

Widział Pan już "Karbalę". Podobała się Panu?
Dariusz Krzysztofik: Jako film akcji, to tak. Jeśli jednak ktoś wybierze się do kina, oczekując filmu dokumentalnego, wydarzenia z 2004 roku przedstawiającego tak, jak one wyglądały, to niech się na to nie nastawia. Na kanwie prawdziwych wydarzeń zbudowano sprawną fikcyjną fabułę. Mnie się ten film podobał. Efekty specjalne też są zrobione porządnie - nie ma się czego wstydzić.

Do gry aktorskiej też nie można mieć zastrzeżeń. Widać emocje i to takie, które pewnie towarzyszyły żołnierzom. Widać, że Grzegorz Kaliciak, który dowodził prawdziwą obroną City Hall, a był konsultantem filmowym, wykonał dobrą robotę, bo "żołnierskie" zachowania aktorów mają w sobie wiele autentyczności.

Filmowa Karbala to dekoracje zbudowane na terenie FSO na Żeraniu. Scenografom udało się odtworzyć irackie miasto?
Wygląda to w miarę wiarygodnie. Ot, miasteczko arabskie. Zdaję sobie sprawę, że żadna dekoracja nie odda w pełni konkretnego miasta. Jest tak, jak powiedział w jednym z wywiadów Bartłomiej Topa, odtwórca roli kapitana Kalickiego - że nieważne, gdzie rozgrywa się akcja. Chodziło o przekazanie pewnych prawd i wartości.

To jaka jest prawda?
Że City Hall bronili zwykli ludzie o niezwykłym harcie ducha, którzy wspięli się na wyżyny swojej wytrzymałości - psychicznej i fizycznej - oraz wojskowego rzemiosła.

To też film o tym, że wszystkie wojskowe misje nie są czarno-białe. Mają odcienie, a w wielu momentach trzeba podejmować trudne decyzje. Film pokazuje też, jaka jest rola dowódcy.

Największe wrażenie zrobiła na mnie scena, w której kapitan Kalicki musi zdecydować, czy zaatakować stanowiska moździerzy i przy tym zabić cywili, co mogło być przedstawione jako zbrodnia wojenna, czy dać się wystrzelać. To właśnie takie dylematy towarzyszą żołnierzom na misjach i nie ma znaczenia, czy to Irak, Afganistan czy Bośnia.

Powiem tylko, że pojawia się w filmie trzecie wyjście z sytuacji, ale nie zdradzę, jakie. Niemniej jednak stanowi ono prawdziwy sens misji.

Niektórzy widzowie mogą obawiać się bijącego z ekranu patosu. Scen tak przerysowanych, że aż budzą śmiech. Pan się uśmiechał pod nosem?
Nie. Patosu w nim nie ma. Ale w moim przekonaniu obrońcom City Hall należy się ogromny szacunek. Uważam również, że w postaciach z filmu każdy weteran misji pokojowych może znaleźć cząstkę siebie.

Wydarzenia w filmie były jednym z elementów całej naszej misji w Karbali. Jeśli ktoś chciałby pokazać jej wszystkie elementy, to musiałby zrobić obraz również o malowaniu szkół i kopaniu rowów pod kanalizację. Ale chyba niewielu widzów byłoby zainteresowanych. A tak wyszedł zgrabny film akcji, z ciekawą i wartką fabułą.

Rozmawiał Sławomir Skomra

Komentarze 13

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gragas
bardzo dobry film :) takiego obrazu nam brakowało
O
Ochibi
To jest duży plus filmu, że nie ma patosu jak w hamerykańskich produkcjach. Owszem jakiś akcent musi być ale powiewająca na końcu Polska flaga tylko sprawiła u mnie dumę a nie zażenowanie.
H
Hotoro
Jasne, że dokument to nie jest, Film ma przybijać piątkę z prawda ale jednocześnie być efektowny i w miarę realistyczny. Karbala świetnie się w pisuję w te konwencje.
m
meno
Mega szacunek dla tych żołnierzy. Film świetnie pokazuje co nasi musieli przetrwać w Iraku. Świetny film!
antyhejcik
Przecież do gazety powiedział że na City Hall nie był tylko w tym czasie w jakimś Juliecie siedział. To kufa był i kłamie że nie był - czy Ty czytać nie umiesz i wszędzie wypisujesz ten hejcik?
K
Karol
propaganda
A
Alajna
Idę dopiero dziś, większość znajomych już była, szykuję się na mocne i bardzo dobre kino.
E
Emil
Fajnie, że powstał taki film, bo nawet nie miałem pojęcia, że nasi żołnierze tam są! :P Media milczały ale super, że w końcu ta historia ujrzała światło dzienne.
I
Igor_Boć
Ja się bardzo cieszę, że to nie jest dokument. Do kina idę przede wszystkim po rozrywkę. Film jest świetny i to bez dwóch zadań!
g
gość
Po co pojechali do obcego państwa? Pojechali zabijać ,a teraz robi się z nich autorytety .
G
Gucio
to w Wietnamie też była misja ?
bo USA walczyła o demokrację ?
ż
żołnierz
Ten gość kłamie jego tam nie było z tego co pamiętam znał się jedynie na tym z czego mortadela jest zrobiona. Ciekawe ilu jeszcze bohaterów po tym filmie się wyłoni.
L
Lubelak
To są słudzy Masonów i Bankierów biorący udział w sztucznie wywoływanych konfliktach.Po operacjach False Flag czyli fałszywej flagi jest pretekst do wojny.Przykład to 11 Września
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska