FLESZ - Brytyjski wariant koronawirusa dotarł do Polski
Historia zaczęła się od telefonu, jaki wykonała pracownica opieki społecznej do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ze zgłoszenia wynikało, że w domu na terenie jednej z gmin zamkniętych jest prawdopodobnie 30 szczeniąt. Gmina odmówiła przejęcia psów, gdyż przekraczało to jej możliwości finansowe.
Wszelkie inne służby odmówiły interwencji z powodu koszmarnego fetoru, jaki się wydobywa z domu... - relacjonuje inspektorka KTOZ, Beata. Pojechała na miejsce. Tam zobaczyła mały domek, tuż przy drodze. Niczym się nie wyróżniał. Dość długo nikt nie otwierał drzwi. - Po dłuższej chwili zza uchylonych drzwi wysunęła się twarz - a raczej kawalątek twarzy kobiety... - relacjonuje Beata.
Na początku stwierdziła, że nie wie, o co chodzi, jednak zapachu i szczekania psów nie była w stanie ukryć. Po dłuższej rozmowie pozwoliła inspektorom wejść do domu. Takiego widoku się nie spodziewali. - Wchodząc do środka, miałam wrażenie, że muszę przejść po jakimś dywanie, który składa się z wpatrzonych we mnie psich oczu i wielkich uszu. - Wszędzie były psy: na podłodze, na szafkach, w szafkach..., w łóżkach, na półkach, w toalecie i wannie... - wspomina.
Warunki, w jakich żyły psy, pozostawiały wiele do życzenia. - Ale musimy pamiętać, że ta kobieta tam mieszkała z nimi. Mimo ogromnej sfory - psy nie rzucały się, nie próbowały nas gryźć - chciały głaskania i miziania - relacjonuje inspektorka. - Załatwiały się wszędzie i co chwilę... I wiecie co? To nie chodzi tylko o to, że pani tego nie sprzątała, ona po prostu im na to pozwała, bo nie chciała ich stresować karceniem... - dodaje.
Każdy z tych małych szkrabów miał imię, na które reagował: był Lotek, Gienia, Batman i wiele innych... Co ważne - każdy miał szczepienia... Niestety - nie mogły dalej żyć w takich warunkach. Kobieta opowiedziała inspektorom swoje historie, a ostatecznie nawet zdecydowała, że odda psy.
KTOZ poinformował, że zabrał 28 psów, pozostałe trafiły m.in. do Fundacji Dla Zwierząt La Fauna. Krakowscy inspektorzy mają jednak kłopot. Jak informują, dzienny koszt utrzymania przez nich jednego psa z interwencji spoza Krakowa wynosi ok. 30 zł. To przekracza ich możliwości finansowe, dlatego KTOZ prosi o wsparcie. W sieci już ruszyła zbiórka. Pieniądze można wpłacić TUTAJ
- Chcesz zaoszczędzić? Wyjmij te urządzenia z gniazdka
- Budowa S7 w Krakowie pomiędzy Mistrzejowicami i Nową Hutą [WIZUALIZACJE, MAPY]
- Zarobki w wojsku. Tyle zarabiają teraz żołnierze od szeregowego do generała
- Ciepło, ale oszczędnie. 9 porad, jak obniżyć rachunki za ogrzewanie
- Tak wyglądał krakowski Kazimierz zaledwie 60 lat temu
