Koronawirus w Małopolsce. Krakowskie laboratoria zapchane. Na wyniki trzeba czekać blisko 2 tygodnie. Teraz próbki ma pobierać... wojsko!

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
Liczba zakażonych koronawirusem w Polsce rośnie z dnia na dzień. W Małopolsce wolniej na tle innych województw o podobnej strukturze. Rośnie za to kolejka chorych, czekających na informację, czy są zdrowi czy nie. Przyczyną jest brak testów.

FLESZ - Zobacz, jak rozprzestrzeniała się epidemia w Polsce

Pobrane od pacjentów z Małopolski wymazy, badają trzy laboratoria w Krakowie: w szpitalu Jana Pawła II, Szpitalu Uniwersyteckim oraz w 5. Wojskowym Szpitalu Klinicznym. Przez cały marzec łącznie w województwie wykonano zaledwie 3100 badań. To bardzo mało, zważywszy na jego liczebność (ok. 3,5 mln mieszkańców) oraz ponad 17 tys. osób, które przebywają aktualnie w kwarantannie domowej.

Ostatnio dodatkowo pojawiły się informacje, że w laboratoriach brakuje odczynnika, który jest niezbędny do wykonywania badań w kierunku COVID-19. Braki te miały spowodować, że całkowicie zaprzestano wykonywania diagnostyki pod tym kątem.

- Chodzi o odczynnik do ekstrakcji kwasu nukleinowego wytwarzanego przez producenta z Korei, który dostarcza go dla niemal całej Europy. Jego brak spowodował spowolnienie laboratorium, jednak nie jest tak, że nie wykonujemy żadnych badań. Testy są wykonywane w każdym wymagającym tego przypadku – wyjaśnia Dominika Łatak-Glonek, rzeczniczka prasowa Małopolskiej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej.

Dodaje, że w czwartek w laboratoriach współpracujących z WSEE Kraków wykonano 119 badań.

- Taka ilość badań to praktycznie brak możliwość w skutecznej walce z koronawirusem - komentuje prof. Andrzej Matyja prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Dodaje, że tylko identyfikacja wirusa może zapobiec załamaniu się polskiej służby zdrowia.

Problem z odczynnikiem miało ma również laboratorium uruchomione przy Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Do tej pory w ciągu doby wykonywano tam około 200 badań. W środę zrobiono ich niespełna 70. Jak usłyszeliśmy od przedstawicieli szpitala do wykonania jednego badania potrzeba trzech produktów: jałowej wymazówki służącej do pobrania wymazu od pacjenta, jednego zestawu do izolacji przy pomocy którego izoluje się łańcuch genetyczny wirusa z pobranego materiału oraz testu, za pomocą którego porównuje się kod genetyczny wzorcowy z kodem genetycznym pobranym.

Gdy zabraknie, któregoś z nich, laboratorium nie ma możliwości kontynuowania badań. Tak się stało w środę, były problemy z opóźnieniem dostawy zestawów do izolacji. Zamówienie dotarło do szpitala w czwartek, laboratorium wznowiło więc w pełnym zakresie swoją pracę. W czwartek podjęto również próbę uruchomienia sprzętu do diagnostyki szwajcarskiej firmy Roche. Ma on umożliwić wykonanie w ciągu jednej doby około 1400 testów. Badanie próbek na nowym sprzęcie ma ruszyć dzisiaj.

Skutki braków testów w naszym województwie widać również w ogólnopolskich statystykach. W środę poinformowano tylko o 17 nowych zakażeniach, natomiast w czwartek o 14 kolejnych. Aktualnie w całym województwie zakażonych jest 223 osoby (stan na czwartek wieczór). Pojawiła się również informacja o pierwszej ofierze śmiertelnej. To 56-letni mężczyzna, który był hospitalizowany w SU.

O niewystarczającej diagnostyce świadczy również kolejka chorych czekających na informacją, czy są zdrowi czy nie. Dwóch naszych czytelników mimo iż minęło pięć dni od zakończenia ich kwarantanny nadal nie otrzymało swoich wyników.

- Od 14 do 28 marca przebywaliśmy w kwarantannie domowej po powrocie z Hiszpanii. Po tygodniu jej trwania, w niedzielę 22 marca pobrano od nas wymazy do testów. Potem dzwoniono do nas jedynie kontrolnie zapytać o stan zdrowia, na pytania kiedy dostaniemy wynik nikt nie umiał nam odpowiedzieć. Kontaktowaliśmy się zarówno mailowo jak i telefonicznie z sanepidem kilkanaście razy. Niestety, bezskutecznie – relacjonuje pan Krzysztof i Daniel (nazwiska do wiadomości redakcji).

Okres kwarantanny się zakończył, a mężczyźni do dzisiaj nie otrzymali informacji zwrotnej na temat wyniku testu. To 12 dni od momentu wykonania badania. W ich sprawie od kilku dni interweniowaliśmy zarówno u służb wojewody małopolskiego oraz przedstawicieli sanepidu. Niestety, nikt mimo kilkunastu telefonów i maili, nie umiał nam odpowiedzieć, kiedy wynik zostanie przesłany.

Każde pobranie krwi, badanie parametrów wymaga od pracowników odpowiedniego ubrania

Koronawirus w Krakowie. Tutaj walczą o zdrowie najmłodszych....

- Teoretycznie nasza kwarantanna się zakończyła, nie wychodzimy jednak z domu, bo nie wiemy czy jesteśmy zdrowi. Nie chcemy narażać innych na potencjalne zakażenie. Musieliśmy wziąć urlopy, by nie chodzić do pracy. Rozumiemy, że krakowski sanepid jest przeciążony, oraz, że jest to wyjątkowa sytuacja, jednak gdyby nie państwa interwencja nie otrzymalibyśmy żadnej informacji zwrotnej. Tak to chociaż skontaktowano się z nami i poproszono byśmy nadal czekali. Czekamy więc kolejny dzień – dodają mężczyźni.

Jak długo to czekanie jeszcze potrwa, zarówno nam jak i panu Danielowi i Krzysztofowi, nikt nie umiał odpowiedzieć. W powiatowym inspektoracie sanitarnym w Krakowie po blisko godzinie oczekiwania na linii na rozmowę usłyszeliśmy, że stacja jest tylko pośrednikiem w przekazywaniu wyników badań z laboratorium, a tych konkretnych, o które pytamy jeszcze nie ma. Zapewniono nas, że dzisiaj zostaną podjęte kolejne próby kontaktu w celu wyjaśnienia sytuacji. Z kolei na pytanie czemu mężczyznom nie została przedłużona kwarantanna usłyszeliśmy, że sanepid nie ma żadnych podstaw, by osobom, co do których nie ma pewności czy są chore przedłużać kwarantannę po okresie jej zakończenia.

Mimo braku odgórnego nakazu mężczyźni wykazali się jednak ogromną odpowiedzialnością społeczną i postanowili nie opuszczać swoich domów do momentu otrzymania wyników.

- Nie mamy żadnych oznak choroby, nie oznacza to jednak, że nie przechodzimy jej bezobjawowo. Takich jak my, jest zapewne więcej. Nie chcemy nawet sobie wyobrażać stresu wszystkich tych, którzy są w analogicznej do nas sytuacji i zaczynają mieć niepokojące objawy – podsumowują mężczyźni.

W czwartek - jak napisała Dominika Wantuch w "Gazecie Wyborczej" - okazało się również, że wojewoda małopolski nie przedłużył umowy z trzema placówkami, które w województwie odpowiadały za pobieranie wymazów od osób co do których istniało podejrzenie zakażenia.

- Optymalizujemy system w oparciu o możliwości Wojska: WOT-u i 6 Brygady Powietrznodesantowej. Umowy były zawarte do 3 kwietnia. Gdy pojawiła się możliwość sięgnięcia do jednostek wojskowych, skorzystaliśmy z niej - poinformowała Joanna Paździo, rzeczniczka wojewody.

Nie umiano nam jednak odpowiedzieć na pytanie ile i w jaki sposób próbki będą pobierane przez wojsko. Nie podano również informacji, czy osoby odpowiedzialne za to zadanie będą w tym kierunku przeszkolone przez specjalistów tal, by wymazy były pobierane prawidłowo.

Koronawirus: aktualizowany raport

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rhw

MOŻE PO TYCH PRZEJŚCIACH EPIDEMICZNYCH RZĄDY EUROPEJSKIE NAUCZĄ SIĘ ŻE NIE MOŻNA POZWALAĆ NA BRAK PRODUKCJI W SWOICH KRAJACH SPRZĘTU MEDYCZNEGO, LEKARSTW CZY ODCZYNNIKÓW DLA LABORATORIÓW !!! A W POLSCE PRZYWRÓCONE ZOSTANĄ LABORATORIA SANEPIDÓW W DUŻYCH OŚRODKACH TA JAK BYŁO PRZED LIKWIDACJĄ 49 LABORATORIÓW !!!

Dodaj ogłoszenie