Kraków: będą budować tam, gdzie wylewa rzeka?

Katarzyna Janiszewska
ANNA ARENT
Ostatnia powódź niczego nie nauczyła krakowskich urzędników. Niedawno krytykowali mieszkańców, którzy lekceważąc niebezpieczeństwo, budowali się na terenach zalewowych. Dziś sami starają się o warunki zabudowy dla działki, która potencjalnie zagrożona jest zalaniem.

Należąca do gminy, prawie dwuhektarowa działka przy ul. Spiskiej i Orawskiej nie ma planu zagospodarowania. W 2006 r. o wydanie wz-ki wystąpił Wydział Skarbu Urzędu Miasta. Wniosek zakłada budowę ośmiu budynków, 4- i 5-kondygnacyjnych oraz jednego usługowego.

- Zawsze występuje się o wz-kę, to normalny element procedury, który może, ale nie musi kończyć się przetargiem na zbycie działki - informuje Anna Trembecka, zastępca dyrektora wydziału skarbu. - Uzyskanie takiej decyzji określi, czy i co można budować. A działka, dla której jest wz-ka, ma wyższą wartość - przyznaje.

Jacek Balcewicz, radny dzielnicy I zwrócił się z prośbą do prezydenta, by urzędnicy odstąpili od starania się o wz-kę. - Fakt, iż przez ostatnie sto lat miejsce to pozostało wolne od zabudowy, świadczy o roztropności naszych przodków - dowodzi. - Chęć osiągnięcia zysków nie może przesłonić zdrowego rozsądku oraz bezpieczeństwa mieszkańców. W takich sytuacjach natura wcześniej czy później wystawia dość wysokie rachunki - dodaje.

Radny zauważa, że teraz zalane zostały domy i szkoła, znajdujące się przy ul. Krasińskiego, która sąsiaduje z gminną działką. - Mieszkańcy dopiero niedawno pozbyli się wody z piwnic - twierdzi. - Ujście małej rzeczki do dużej jest szczególnie narażone na zjawisko tzw. cofki i przy każdym wezbraniu woda będzie wylewać.
Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UMK w swojej opinii z 2006 r. stwierdza, iż projektowana inwestycja nie jest, co prawda, bezpośrednio zagrożona powodzią, ale znajduje się w obszarze potencjalnego zagrożenia. Projektant winien więc zastosować rozwiązania zabezpieczające inwestycję przed zalaniem. Nie zaleca się też budowy piwnic.

Fillip Szatanik, szef biura prasowego UMK podkreśla, że obecnie prawo nie zabrania budowy na terenach zalewowych. - A wyjątki na zalanym os. Kostrze pokazały, że można się przed powodzią zabezpieczyć - mówi. - Urząd zawsze, wydając zgodę na zabudowę ostrzega, że to teren zagrożony powodzią.
Takie tłumaczenia nie satysfakcjonują Balcewicza. - Jeśli się coś robi, to nie, żeby coś tam sprawdzić, tylko w konkretnym celu - uważa.

- To tak jak z dowcipem o babci, która sprzedawała muchomory i tłumaczyła, że to nie do jedzenia, tylko na sprzedaż. Teren powinien zostać uporządkowany i wolny od zabudowy. Tym bardziej, że Podgórze i cały Kraków nie narzeka na nadmiar terenów zielonych - zauważa.
Wydział architektury nie podjął jeszcze decyzji.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kasia

Ludzie co wy z tymi terenami zalewowymi.Nie budowac?A gdzie sa nie zalewowe bo u nas maly strumyk staje sie grozny bardziej od wisly Umacnic waly budowac zbiorniki,udrazniac rowy.Oczywiscie najlprosciej jest wprowadzac zakazy.

k
krakowianin

Tam prezydent na kompletnie zalanej podczas majowej powodzi wodą działce zamierza budować SPALARNIĘ ŚMIECI. Można zobaczyć filmy wpisując w wyszukiwarkę: spalarnia, Giedroycia, powódź. Nie liczy się prezydent Majchrowski z bezpieczeństwem dla społeczeństwa, gdy dojdzie do katastrofy ekologicznej na ogromną skalę.

W
Wo-eM

Autorka pomyliła nazwy ulic: z Orawską i Spiską sąsiaduje ul. Krasickiego, a nie Krasińskiego!!
Żenada...

W
Wo-eM

Autorka pomyliła nazwy ulic: z Orawską i Spiską sąsiaduje ul. Krasickiego, a nie Krasińskiego!!
Żenada...

Dodaj ogłoszenie