Kraków: odszedł redaktor Władysław Penar

Ryszard Niemiec
archiwum gk
Dziennikarz najwyższej klasy, fachowiec, dla którego ten zawód nie miał tajemnic. Był chodzącą historią naszej gazety. Łącznikiem pomiędzy starszymi i młodszymi pokoleniami gazetowej rodziny. A także patriotą firmy, w której przepracował bez mała 40 lat. W robocie bywał na okrągły zegar.

Ten wyniszczający tryb życia był Jego żywiołem i pasją, za którą trzeba było jednak płacić. Praktycznie kierował procesem powstawania każdego numeru, od fazy rozdawania zadań reporterom, po moment podpisania do druku. Ponieważ należał do wąskiego grona specjalistów trudnych do zastąpienia, rzadko korzystał z prawa do urlopu.

W chwilach historycznych wydarzeń takich, jak konklawe wynoszące kardynała Wojtyłę do godności papieskiej w październiku 1978, czy w dniu wyborczego przełomu w czerwcu 1989 r., w Jego rękach spoczywały stery redakcyjnej nawy. W nowej Polsce doszedł do funkcji zastępcy redaktora naczelnego, co było wyrazem uznania dla Jego niezwykle uczciwej postawy w okresie, kiedy "Gazeta Krakowska" pozostawała w politycznej zależności od partyjnego decydenta.

Pamiętamy Go jako Kolegę o wielkim poczuciu empatii wobec każdego członka zespołu. Kto pracował w okresie minionym, dobrze wie, jak łatwo było piszącym i funkcyjnym dziennikarzom podpaść ówczesnej władzy… Kiedy więc dochodziło do "wpadki", w ówczesnym rozumieniu błędów redakcyjnych, Penar brał wszystko na siebie.

Tak rozumiał rolę sekretarza odpowiedzialnego: bywał tarczą dla naczelnych i dla adeptów zawodu. Redakcyjne awanse nie spadały Mu, ot, tak sobie. Ciężko na nie zapracował, zaczynając od posługi w nocnej korekcie. Trafił do niej jako wyróżniający się absolwent uniwersyteckiej polonistyki, po krótkim stażu w szkolnictwie średnim.

Był onegdaj najmłodszym w polskiej prasie sekretarzem redakcji, a wkrótce twórcą najlepszego zespołu depeszowców, zbierających wiele nagród klubu twórczego SDP. W trakcie niezapomnianych 13 miesięcy i 13 dni (1980-1981) chwały "Gazety Krakowskiej" kierowanej przez Macieja Szumowskiego, trwał na posterunku, nie opuszczając redakcji.

Pod Jego ręką codziennie dokonywał się trud opracowywania strumienia tekstów, przełamujących oficjalny monopol informacyjny państwa. Szefując działowi miejskiemu wykazał niezwykły talent pedagogiczny - wypuścił w świat całą rzeszę znanych dziś dziennikarzy, dla których na zawsze pozostał Autorytetem i uosobieniem Profesjonalisty.

Lubił pracować z redakcyjną młodzieżą, a ona lgnęła do Niego i szanowała Go za niekłamane mistrzostwo, a także za unikanie sztywności i dystansu w relacjach z podwładnymi. Urodził się w podkrośnieńskiej Klimkówce, do której kochał wracać wiosenną porą, na kwitnienie bzów. Żegnaj Władku! Pozostaniesz na trwałe w naszej pamięci jako dobry kolega i przyjaciel.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie