Kraków. Potrzeba jeszcze 150 działek, by urządzić park rzeczny Dłubni. W pobliskim, zabytkowym młynie powstaną mieszkania

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Mieszkańcy domagają się utworzenia w tym rejonie parku rzecznego Dłubni
Mieszkańcy domagają się utworzenia w tym rejonie parku rzecznego Dłubni Archiwum
Udostępnij:
Gmina musi wykupić jeszcze 150 działek (ponad 16 hektarów), aby urządzić dla mieszkańców park z prawdziwego zdarzenia nad Dłubnią. Pomysł jego utworzenia pojawił się już kilkanaście lat temu. Radni dzielnicy Bieńczyce chcieli, aby do parku włączyć również tereny z zabytkowym młynem Lelitów, ale gmina terenu z zabudowaniami nie kupiła. Teraz w zabytku mogą powstać mieszkania.

FLESZ - Dodatek osłonowy. Można już składać wnioski

Pomysł utworzenia parku rzecznego wzdłuż Dłubni pojawił się kilkanaście lat temu, a odżył w 2016 roku. Plan Zarządu Zieleni Miejskiej jest taki, aby nad rzeką urządzić zielony teren ze ścieżkami edukacyjnymi, przyrodniczo-historycznymi i przystaniami. Sama Dłubnia miałaby być otwarta dla mieszkańców do celów rekreacyjnych (np. spływów kajakowych), ale tak, by zachować również jej naturalny walor przyrodniczy. Niestety mieszkańcy nadal nie doczekali się zakończenia inwestycji. Nie pocieszy ich fakt, że jak się dowiedzieliśmy, gmina musi wykupić jeszcze 150 działek (ponad 16 hektarów), aby urządzić dla nich park z prawdziwego zdarzenia (łącznie ma mieć 57 ha)! W Wydziale Skarbu UMK wciąż toczą się postępowania w sprawie wykupów. Dotychczasowe kosztowały już gminę ponad 6 mln zł. Urząd wydał te pieniądze na pozyskanie zaledwie ponad 6 hektarów - brakuje jeszcze blisko trzy razy tyle.

Kraków. Park rzeczny Dłubni wykrusza się. Firma kupiła dział...

Ale to nie koniec kontrowersji, bowiem wiele dzieje się również w sprawie przyszłości młyna Lelitów przy ulicy Kocmyrzowskiej, o którego wykup wraz z sąsiednimi gruntami już w 2017 roku apelowali do prezydenta Jacka Majchrowskiego radni dzielnicowi z Bieńczyc. Zgodnie z ich wizją miałyby zostać włączone do zaplanowanego przez urząd parku rzecznego. Poza budynkiem chodzi o dwie duże działki o łącznej powierzchni ponad 2 hektarów w pobliżu stawu. Do wykupu przez gminę jednak nie doszło, a tereny wraz z młynem trafiły w prywatne ręce. Zostały wykupione na licytacji komorniczej przez jedną z krakowskich spółek, która specjalizuje się w inteligentnych systemach analizy obrazów. Jej przedstawiciele mieli pomysł utworzenia w zabytku Centrum Badawczo Rozwojowego Inteligentnych Technik Wizyjnych.

Okazuje się jednak, że plany na zagospodarowanie młyna uległy radykalnej zmianie. Pierwotne pozwolenie na przebudowę młyna z 2018 roku dotyczyło urządzenia tam wspomnianego już wcześniej Centrum. Ale w grudniu ubiegłego roku pozwolenie zostało zmienione i magistrat zgodził się na przebudowę, odbudowę oraz zmianę sposobu użytkowania "zespołu budynków dawnego młyna Lelitów na zabudowę mieszkalną wielorodzinną z usługami w parterze". W praktyce oznacza to, że działki, które mogłyby stać się częścią wyczekiwanego przez mieszkańców Bieńczyc parku rzecznego, ostatecznie zostaną przeznaczone pod mieszkaniówkę oraz usługi.

Co ciekawe, teren jest objęty planem miejscowym, który na działkach z młynem przewiduje... zieleń! Niemniej uchwalając dokument, radni miejscy zgodzili się na zawarte w nim zapisy, które pozwalają na wykorzystanie istniejących budynków pod mieszkania oraz usługi. To jednak nie oznacza, że inwestor będzie mógł zrobić z młynem wszystko, co sobie wymyśli. Zespół Młyna Mechanicznego - tak jest opisany w gminnej ewidencji zabytków - pochodzi z ok. 1915 roku i składa się z willi, portierni, a także samego młyna (budynek główny, magazyn, siłownia parowa z kominem). Przynajmniej części z tych zabudowań nie grozi wyburzenie, bo w planie miejscowym wpisano nakaz ich zachowania (nie dotyczy willi oraz portierni).

Te garaże przy ul. Kaczeńcowej muszą zostać zburzone do końca roku

Kraków. Mieszkańcy muszą zwolnić ponad 50 garaży w Bieńczycach

Radny dzielnicy Bieńczyce Marcin Permus nie kryje rozczarowania działaniami krakowskiego magistratu. - Z przykrością stwierdzam, że teren parkowy, mieszczący się w obrysie dawnego Młyna Lelitów, raczej jest stracony dla mieszkańców - mówi Permus. Ma jednak nadzieję, że wszystkie prace budowlane będą prowadzone pod okiem konserwatora zabytków. Uważa ponadto, że miasto powinno negocjować z prywatną firmą przyszłe zagospodarowanie młyna, tak aby służył on też krakowianom. Pytania w sprawie przyszłości zabytkowych zabudowań wysłaliśmy 5 stycznia do ich właściciela. Dotychczas nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Całego zamieszania mogłoby nie być, gdyby miasto wykupiło grunty z zabytkowym młynem na licytacji komorniczej. Według prawników, z którymi rozmawialiśmy, gmina ma osobowość prawną, stąd jako taka może w takich licytacjach uczestniczyć poprzez swoich przedstawicieli. Dlaczego zatem miasto tego nie zrobiło? Jak już informowaliśmy, miejskich urzędników przerosła m.in. cena wywoławcza terenu z młynem, która wynosiła blisko 1,5 milionów złotych. Tymczasem w momencie, gdy doszło do licytacji komorniczej, w miejskim budżecie na wykup terenów pod park rzeczny Dłubni zarezerwowany był tylko milion złotych.

- Prace przy realizacji parku idą bardzo wolno. Jeśli chodzi o parki rzeczne, to najpierw podjęliśmy jako Rada Miasta Krakowa uchwałę w sprawie tego wzdłuż Dłubni, dopiero później dotyczące innych tego typu parków. One są realizowane, a Dłubnia jest na dalszym planie. Mam nadzieję, że nie decydują tutaj względy polityczne, związane z faktem, że to klub PiS zainicjował budowę parku rzecznego Dłubni. Mimo wszystko mam nadzieję, że uda się ten projekt doprowadzić do końca - komentuje radny miejski PiS Michał Drewnicki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lukasz
Nie ruzumiem dlaczego nalezy czekac na wykup calego terenu by pozniej closciowo robic park. W tym tempie proces zostanie sfinalizowany za 300 lat! Czy nie lepiej po kawalku wykupywac grunty i robic w nich sukcesywnie park rzeczny? Od dworku Matejki wzdłuż Dlubni do Bardosa juz teraz mozna urzadzic park. Teren jest fantastyczny - malownicza rzeka, las, duże wzniesienia terenu.
Dodaj ogłoszenie