Kraków. Przez kuriozalny znak uczniowie i hokeiści nie mogą dojechać na lodowisko przy ul. Siedleckiego

Arkadiusz Maciejowski
Arkadiusz Maciejowski
Andrzej Banaś
Kuriozalne decyzje pracowników Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu już praktycznie nikogo nie dziwią. Tym razem urzędnicy przeszli jednak sami siebie. Na ul. Siedleckiego ustawili znak zakazu wjazdu dla autokarów. Efekt jest taki, że do znajdującego się przy tej ulicy lodowiska Cracovii, nie mogą dojechać ani zawodnicy na mecz, ani dzieci ze szkół i przedszkoli na zajęcia nauki jazdy na łyżwach.

– To niestety nieracjonalne i szkodliwe działanie pracowników ZIKiT. Nie konsultowali tego z nami w żaden sposób, tylko ustawili znak – mówi Dariusz Guzik, dyrektor ds. marketingu i Public Relations w klubie Cracovia.

Oburzenia nie ukrywają również rodzice dzieci, które biorą udział w zajęciach na lodowisku przy ul. Siedleckiego. To oni zwrócili się do naszej redakcji z prośbą o interwencję.

– W piątek autobus wiozący dzieci ze szkoły podstawowej numer 4 na zajęcia na hali przy ul. Siedleckiego, musiał zatrzymać się przy ul. Daszynskiego, w rejonie cmentarza. I stamtąd maluchy musiały z ciężkim sprzętem iść kilkaset metrów na nogach – oburza się Pan Tomasz, ojciec jednego z uczniów SP numer 4. I dodaje, że kierowcy po prostu boją się już łamać ten zakaz wjazdu, bo zaczęli otrzymywać mandaty. - Trudno zrozumieć, dlaczego miasto, które płaci za lekcje nauki jazdy na łyżwach dla dzieci, jednocześnie zakazuje ich bezpiecznego dowozu na miejsce zajęć – podkreśla Pan Tomasz.

W identycznej sytuacji jest około 30 innych szkół, których uczniowie dowożeni są autokarami na zajęcia na lodowisku. Wczoraj, gdy pojawiliśmy się przed halą przy ul. Siedleckiego, zauważyliśmy, że jeden z autokarów, mimo znaku zakazu wjechał jednak z dziećmi.

– Powiem szczerze, że wjechałem „na pamięć”, nie zwróciłem uwagi, że jest ustawiony znak zakazu. Nawet jednak, jeśli widziałbym ten znak, złamałbym zakaz. Nie wysadziłbym przecież przedszkolaków gdzieś po drodze, by stamtąd maszerowali na lodowisko – mówi Piotr Woźniczka, kierowca autokaru, którym przywiózł dzieci z przedszkola znajdującego się na ul. Rajskiej.

Problem mają jednak nie tylko szkoły i ich uczniowie, ale również... sama Cracovia, której hokeiści są obecnymi mistrzami Polski i walczą o kolejny tytuł.

– Już dziś gramy kolejny mecz z zespołem TatrySki Podhale Nowy Targ. Oczywiście nasi hokeiści dojadą ma sami, samochodami osobowymi. Ale przeciwnicy z Podhala nie będą mogli legalnie podjechać autokarem w rejon lodowiska. I co, mamy im powiedzieć, że mają spod Galerii Kazimierz przejść sobie ze sprzętem na mecz? To przecież niepoważne – podkreśla Dariusz Guzik.

Okazuje się, że znak ustawiony został kilka dni temu W całej sprawie jeszcze bardziej kontrowersyjne są jednak argumenty pracowników ZIKiT. Zacząć miało się od skarg mieszkańców ul. Siedleckiego, na zbyt szybko jeżdżące samochody w ich okolicy. Przy okazji reorganizacji Strefy Płatnego Parkowania, urzędnicy zamontowali więc na ul. Siedleckiego progi zwalniające. Jednocześnie uznali jednak, że... autokary mogłyby je zniszczyć.

– W związku z montażem progów zwalniających, nie jest możliwy ruch autobusów po tej ulicy. Chodzi o możliwość niszczenia progów oraz możliwość uszkodzenia zawieszenia pojazdu – czytamy w odpowiedzi, którą otrzymaliśmy z biura prasowego ZIKiT.

Taka logika może dziwić tym bardziej, że – jak zwracają uwagę przedstawiciele Cracovii – znak zakazuje wjazdu na ul. Siedleckiego, tylko autobusów. Czyli samochody ciężarowe mogą już na nią wjeżdżać i „niszczyć” nowe progi zwalniające.

W ZIKiT otwarcie przyznają jednak, że od kilku dni otrzymują sygnały, że nowe oznakowanie „utrudnia” dojazd autokarów do lodowiska. Nie zrobili jednak nic, by cofnąć swoją kontrowersyjną decyzję u ustawieniem znaku zakazu wjazdu.

– ZIKiT jest otwarty na współpracę z zarządcą hali i opracowanie trasy dojazdu dla autokarów – informuje Michał Pyclik z biura pasowego ZIKiT.

Sęk jednak w tym, że przedstawiciele Cracovii wysłali pismo do ZIKiT. Wczoraj po południu podkreślali, że nie doczekali się żadnej reakcji ze strony urzędników. I domagają się po prostu zdjęcia kuriozalnego znaku. Biorąc po uwagę właśnie to, że już dziś na lodowisku zaplanowany został mecz.

WIDEO: Uważaj, co kładziesz pod choinką! Niechciane prezenty świąteczne

Wideo

Materiał oryginalny: Kraków. Przez kuriozalny znak uczniowie i hokeiści nie mogą dojechać na lodowisko przy ul. Siedleckiego - Dziennik Polski

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wojt80

Ta droga jest przede wszystkim dla mieszkańców dzielnicy, a nie przyjezdnych. Nie ma takiej opcji, żeby nie można było zamontować progu, który będzie zwiększał bezpieczeństwo dzieci z pobliskiego placu zabaw, bo ktoś sobie wymyślił, że na łyżwy trzeba dojeżdżać autobusem pod samą taflę. Bez jaj, jak ktoś jest na tyle sprawny, że jeździ na łyżwach, to naprawdę nie umrze, bo będzie musiał przejść kilkadziesiąt metrów. Poza tym, geniusze z redakcji, nie wiem, czy wiecie, ale łyżwy się zakłada dopiero na obiekcie, więc Ci ludzie nie muszą w nich iść chodnikiem. Kolejny kretyński, sztucznie napompowany pseudo-problem. Weź się może chłopie przejdź na to lodowisko, zanim coś napiszesz. Ja tam byłem nie raz, często z grupą dzieci, i jakoś nigdy do głowy mi nie przyszło, że jeśli musimy wysiąść pod Halą i przejść się kawałek chodnikiem, to miałby to być powód, żeby zrezygnować z łyżew. Masakra.

G
Gość

Ciężarówka też jest ciężka, ale ma wysokie podwozie, więc mniej jest narażona na zepsucie podczas jazdy po progach. W ogóle to tych progów zwalniających jest stanowczo za dużo.

g
gniewko_syn_ryba

"Sęk jednak w tym, że przedstawiciele Cracovii wysłali pismo do ZIKiT. Wczoraj po południu podkreślali, że nie doczekali się żadnej reakcji ze strony urzędników."

Z własnego doświadczenia podpowiem, że poczekają jeszcze z 2-3 miesiące... ;)))

g
gosc

Te progi zwalniające to kompletny idiotyzm. Współczuje mieszkańcom w ich pobliżu. Ciągłe hamowanie, stukot, walenie kołami w progi i zaraz dodawanie gazu
Ale czego się można spodziewać po ZIKICie niczego dobrego

g
gosc

ZIKITowskie durnie siedzą na ul.Centralnej

K
Krakus

zrobili i może się wycofają albo zmienią,
są progi wyspowe, które autobus omija dzięki szerszemu rozstawowi kół - może tak?
koło mnie przydałyby się takie też, bo kierowcy ograniczenie do 40 ignorują, aut pełno, a przejście tuż obok szkoły i parku

O
On

Przypadkiem nie na Reymonta 22 ? No to by wszystko się wyjaśniało jakby to była prawda

Dodaj ogłoszenie