Kraków: samochodowe "szczury" spuściły powietrze z opon aut koszykarek

Wojciech Batko
Jak ładnie wygląda hala pełna kibiców koszykówki... Wojciech Matusik
- Powiedzieć komuś: idiota, to nie obelga, lecz diagnoza - tę myśl Juliana Tuwima dedykujemy tym wszystkim, którzy wymyślili i wcielili w czyn spuszczenie powietrza z opon samochodów użytkowanych przez zawodniczki, trenerów i osoby związane z zespołem koszykarek Wisły Can-Pack.

Taka bowiem niespodzianka czekała na większość ekipy po powrocie z nieudanej wyprawy do Polkowic. "Upiekło" się jedynie Paulinie Pawlak...

- Pewnie dlatego że w swoim samochodzie ma opony, których nie można pozbawić powietrza - powiedziała nam kapitan drużyny Dorota Gburczyk. - Od razu jednak dodam, że powietrze zostało spuszczone, opony nie były bowiem przebite ani zniszczone w inny sposób.

Dodatkowo sprawcy pozostawili przy pojazdach informacje, czym koszykarki i ich opiekunowie zasłużyli sobie na takie potraktowanie. Oczywiście chodziło o odpadnięcie z CCC Polkowice w ćwierćfinale play- off ekstraklasy.

Wolno przypuszczać, że takie specyficzne poczucie humoru zaprezentowało kilku lub kilkunastu osobników. Odium spadło jednak na całą społeczność kibicowską. I jak to się ma choćby do znanego zaśpiewu: - Czy wygrywasz czy nie, ja i tak kocham Cię! W moim sercu Wisła! I na dobre i na złe!

A może oponiarscy fetniacy nagle się zreflektują, przyjdą do klubu i powiedzą: - Ty my zrobiliśmy, przepraszamy! To jest niemożliwe. Przecież jeśli ktoś stosuje "szczurze metody" w swoim postępowaniu, to zachowania honorowe muszą być mu obce!

Zaznaczamy od razu, że kibic ma święte prawo do wyrażania swoich opinii. Szczególnie kiedy jego faworytki tak srodze go zawiodły (co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości!). Rzecz jednak w formie demonstrowania nawet skrajnego niezadowolenia. Gdzie - przykładowo - ironia, sarkazm, ostra formuła, nawet złośliwość, ale przekazane w cywilizowany sposób?

Cóż, lepiej przyjść i spuścić powietrze z kół. Tylko dlaczego w różny sposób (jeden, dwa lub trzy "flaki") potraktowano poszczególne pojazdy? Czyżby chodziło o gradację winnych?

- Byliśmy wszyscy zaskoczeni i zdezorientowani - nie kryła Dorota Gburczyk. - Nikt przecież nie przypuszczał, że w ten sposób niektórzy kibice wyrażą swoje niezadowolenie. Oczywiście słuszne, gdyż bez dwóch zdań zawiodłyśmy w lidze! Mamy jednak nadzieję, że było to tylko chwilowe zapomnienie, pod wpływem ogromu emocji. Jakoś człowiek nie chce wierzyć, że kibic potrafi być z drużyną tylko wtedy, kiedy ta wygrywa... Naturalnie, nie każdy!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic

jestem kibicem Wisły ale nie zgadzam się z takim postępowaniem,szkoda, szczególnie po Eurolidze gdzie
zaprezentowały się super podobnie jak i ich kibice.

K
Kibic

Zmienia się mentalność kibica. W latach 70-tych czy 80-tych, rzecz nie do pomyślenia. Ale narkotyki wypalają mózgi. Takich numerów nie robi się, a w szczególności kobietom, które dały tyle radości w Eurolidze. Stop pajacom i szczurom.

Dodaj ogłoszenie