Kraków. Sprawa fałszywego adwokata. Sąd nie zgadza się na propozycję kary

Artur Drożdżak
Fot. Piotr Krzyzanowski/Polskapresse
Fałszywy adwokat Tomasz B. chciał bez procesu poddać się karze i propononował dla siebie 4 lata więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Przyznał się do winy i dokonania oszustw na kwotę około 500 tys. zł. Krakowski sąd w poniedziałek nie zgodził się z jego wnioskiem o karę. 30-letni mężczyzna będzie miał teraz normalny proces. Grozi mu do 10 lat.

- Przepraszam wszystkich za te incydenty przestępcze. Popełniłem błąd. Oddam wszystkim pieniądze w miarę swoich możliwości po prawomocnym wyroku. Na razie nie mam stałej pracy i prokuratura zajęła mi majątek- tłumaczył się na sali rozpraw. Kilku pokrzywdzonych nie wierzyło w jego zapewnienia o dobrej woli.

Ich pełnomocnik zauważył, że w przypadku Tomasza B. te „incydenty przestępcze” trwały sześć lat. A pieniądze pokrzywdzonym oskarżony może oddać w każdej chwili, nie musi czekać do prawomocnego wyroku. Dlatego nie godzili się na szybkie zakończenie sprawy zaproponowany wymiar kary.

Tomasz B. podawał się za adwokata i by wzbudzić zaufanie miał przy sobie kopie akt sądowych, a w klapę marynarki wpięty złoty znaczek paragrafu. Z wykształceniem prawniczym nie miał jednak nic wspólnego, bo był technologiem żywienia.

Z ustaleń śledczych z Prokuratury Rejonowej dla Krakowa Śródmieścia Zachód wynika, że Tomasz B. podawał się także za radcę prawnego, aplikanta sądowego, a nawet za pracownika Departamentu Prawnego Ministerstwa Zdrowia. Ludzi potrafił utwierdzać w przekonaniu o prawniczym wykształceniu. Rzucał fachowymi terminami, pisał pisma w sprawach cywilnych, miał pieczątki i druczki. - Urzęduję w kancelarii przy Rynku Głównym i to taką, która reprezentuje VIP-ów, czyli urzędników i pracowników ministerstwa- nie krył. Faktycznie z klientami spotykał się w kawiarni Wedel na Rynku, ale także pod pomnikiem Adama Mickiewicza, w Galerii Krakowskiej, na Dworcu Głównym oraz przed Pocztą Główną w Krakowie. Wzbudzał zaufanie: porządny garnitur, a na ręce zegarek marki Emporio Armani za 1000 zł, gruby kodeks karny pod pachą.

Zobacz najświeższe newsy wideo z kraju i ze świata
"Gazeta Krakowska" na Youtube'ie, Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
JA JA

z zadań za które biorą pieniądze z góry. Prawo w tym kraju ustanowione jest przez prawników dla prawników , wiadomo o tym wszem i wobec. Zatem godnie z prawem okradają ludzi potrzebujących skorzystać z ich usług. Inkasują zawrotne kwoty z góry , nie wystawiają rachunków, nie wywiązują się z powierzonych zadań. W sądzie nie wolno nawet wspomnieć ile zainkasował adwokat bo to " nie jest przyjęte", złodziej, szubrawiec czyli adwokat- z małymi wyjątkami - działa w Polsce bezkarnie!!!

Dodaj ogłoszenie