Krakowskie szkoły mistrzów? Ilu studentów przypada na...

    Krakowskie szkoły mistrzów? Ilu studentów przypada na jednego profesora na uczelniach? Sprawdziliśmy!

    Zdjęcie autora materiału
    Zbigniew Bartuś

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Najwięcej nauczycieli akademickich w Krakowie ma tradycyjnie Uniwersytet Jagielloński - ponad 4 tys. A ilu studentów przypada tam na jednego nauczyciela,
    1/23
    przejdź do galerii

    Najwięcej nauczycieli akademickich w Krakowie ma tradycyjnie Uniwersytet Jagielloński - ponad 4 tys. A ilu studentów przypada tam na jednego nauczyciela, w tym profesora? ZOBACZ NASZ RANKING!
    ©Andrzej Banas / Polska Press

    W starożytnych akademiach jeden mistrz kształcił jednego, góra kilku uczniów, bo tylko to dawało szansę na przekazanie wiedzy i umiejętności. Niewiele gorsze proporcje miała Akademia Krakowska w czasach rozkwitu, gdy kierowali nią tak wspaniali rektorzy, jak Stanisław ze Skarbimierza i Paweł Włodkowic. Pod koniec PRL, gdy wykształcenie wyższe zdobywało jedynie ok. 7 proc. młodzieży, na jednego profesora przypadało przeciętnie 30 studentów. Przy takiej liczbie wydaje się prawdopodobne, że mistrz zapamięta nazwiska swych uczniów, ma szansę z nimi porozmawiać, odpowiedzieć na pytania i trapiące ich wątpliwości. Oraz solidnie przepytać na egzaminach…
    Wraz z upadkiem komunizmu Polska przeżyła niespotykany nigdzie w świecie boom edukacyjny. U schyłku XX wieku działało w naszym kraju więcej uczelni niż w ponad dwukrotnie ludniejszych Niemczech! Na studia poszło nagle ponad 50 proc. młodych ludzi z wyżów demograficznych urodzonych na początku lat 80. Owemu tsunami spragnionych wiedzy (a czasem raczej – dyplomu) nie towarzyszył odpowiednio szybki wzrost liczby wykwalifikowanej kadry dydaktycznej, zwłaszcza profesorów, więc normą (a jednocześnie patologią) wśród wykładowców stała się praca na kilku, a nawet kilkunastu uczelniach.

    Jeden z najbardziej rozchwytywanych krakowskich profesorów ekonomii miał w pewnym momencie kontrakty w 17 szkołach wyższych. I do wyuczenia „osobiście”… 3 tys. osób. W takim układzie nie ma mowy o powstaniu relacji uczeń – mistrz. W auli wkładowej kotłuje się po prostu tysiąc (lub więcej) anonimowych osób, na egzamin przychodzi ich ponad tysiąc…

    UJ i AGH dobre, ale nie najlepsze



    Po kolejnych obostrzeniach prawnych (m.in. przymus wskazania przez każdego wykładowcę uczelni macierzystej, tzw. pierwszego miejsca pracy, zakaz zatrudniania się w innych uczelniach bez zgody rektora), ale przede wszystkim w wyniku wchodzenia w dorosłość pierwszych niżów demograficznych urodzonych w latach 90., proporcje między populacją studentów a liczbą nauczycieli akademickich przestały być tak absurdalne jak na przełomie wieków. Jakie są dzisiaj?

    Ogółem na 20 uczelniach (i 2 wydziałach zamiejscowych) działających w Krakowie studiuje w tej chwili ponad 140 tys. osób, czyli aż 54 proc. populacji w wieku 19-24 lata. Najwięcej studentów jest, od wielu lat, na Uniwersytecie Jagiellońskim (39101), a następnie na Akademii Górniczo-Hutniczej (26349) oraz Uniwersytecie Ekonomicznym (17454).

    Nie dziwi, że właśnie UJ i AGH zatrudniają najwięcej nauczycieli akademickich (w tym profesorów) – odpowiednio: 4119 (w tym 684 profesorów) i 2205 (430). Jednak w naszym rankingu, przedstawiającym, ilu studentów przypada na jednego profesora, obie te zacne uczelnie plasują się w połowie stawki. Nieco wyżej są w zestawieniu pokazującym, ilu studentów przypada na jednego nauczyciela akademickiego (profesora, adiunkta, asystenta oraz wykładowcę lub starszego wykładowcę). Oba rankingi prezentujemy graficznie.

    Lepszy kontakt z profesorem – na stacjonarnych?


    Warto zauważyć, że uczelnie publiczne, zwłaszcza te największe, kształcą zdecydowaną większość studentów w systemie stacjonarnym, zapewniającym (teoretycznie) częstszy, a więc i lepszy kontakt z nauczycielami, w tym profesorami. Na uczelniach niepublicznych jest przeważnie odwrotnie: niektóre (jak Wyższa Szkoła Ubezpieczeń) w ogóle nie mają studentów stacjonarnych, w innych stacjonarni stanowią 10-20 proc. ogółu. Wyjątkiem są tutaj: Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego oraz Akademia Ignatianum.

    Oczywiście, trzeba pamiętać, że statystyka nic nie mówi o jakości kadry, w tym profesorów. A bywa ona, delikatnie mówiąc, mocno zróżnicowana, o czym studenci przekonują się na co dzień.


    Autor: Bartosz Dybała

    KONIECZNIE SPRAWDŹ:


    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    54% populacji w wieku akademickim studiuje?

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    To naprawdę absurd. Przecież ludzie zdolni nie stanowią aż tak dużego procentu społeczeństwa, a studia wyższe powinny być tylko dla zdolnych. Na uczelnie nie powinno trafiać więcej niż 25%...rozwiń całość

    To naprawdę absurd. Przecież ludzie zdolni nie stanowią aż tak dużego procentu społeczeństwa, a studia wyższe powinny być tylko dla zdolnych. Na uczelnie nie powinno trafiać więcej niż 25% populacji w wieku studenckim (a 30% to powinna być już naprawdę nieprzekraczalna granica). Masowe studia to spadek jakości studiów, gdyż muszą się - niestety - stać studiami dla tumanów. Studia wyższe powinny być elitarne. zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    W takim układzie nie ma mowy o powstaniu relacji uczeń – mistrz.

    Tak to widać ! (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Oczywiście że nie ma takiej mozliwości, i nigdy takiej możliwości nie było !!!
    Ostatnimi czasy "profesorowie" obiegają się o status "celebrytów", i również im to *wątpliwie " wychodzi. trzeba...rozwiń całość

    Oczywiście że nie ma takiej mozliwości, i nigdy takiej możliwości nie było !!!
    Ostatnimi czasy "profesorowie" obiegają się o status "celebrytów", i również im to *wątpliwie " wychodzi. trzeba sobie zdać sprawę z tego, że "profesor" to pozycja w hierarchii organizacyjnej szkoły akademickiej, nie zaś tył "guru". "Profesor" powinien być kompetentnym i dobrym nauczycielem. Takie "spojrzenie" na "profesorów im (profesorom) nie wystarcza, gdyż rozdęta megalomania "naukowej" ideologii marksistowsko-leninowskiej nie "wywietrzała im (profesorom) jeszcze z głów. Czas (p. profesorowie) zacząć myśleć "pozytywnie", i zacząć być skutecznym w praktyce swojej wiedzy (np.: być skutecznym w leczeniu chorób nowotworowych), nie zaś teoretyzować ("pierdolić") "trzy po trzy" !zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Polecamy

    Egzamin gimnazjalny - jak się do niego przygotować?

    Egzamin gimnazjalny - jak się do niego przygotować?

    Szukamy maluchów na okładkę

    Szukamy maluchów na okładkę "Gazety Krakowskiej"! [GŁOSOWANIE]

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    SPORTOWIEC MAŁOPOLSKI 2018 | Wybieramy najlepszych!

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?

    Bezdymna rewolucja - czy Polska wykorzysta tę szansę?