Leki i suplementy diety mogą też zaszkodzić [DEBATA, VIDEO...

    Leki i suplementy diety mogą też zaszkodzić [DEBATA, VIDEO 360]

    Anna Górska, Julia Kalęba

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Według ekspertów, rocznie Polacy na suplementy diety i leki bez recepty wydają nawet 12 miliardów złotych. Często zażywamy różne specyfiki, nie zdając
    1/12
    przejdź do galerii

    Według ekspertów, rocznie Polacy na suplementy diety i leki bez recepty wydają nawet 12 miliardów złotych. Często zażywamy różne specyfiki, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji
    ©Joanna Urbaniec

    Podczas debaty „Gazety Krakowskiej” eksperci z Małopolski rozmawiali o tym, czym są suplementy i kiedy je stosować oraz kiedy leki bez recepty stają się trucizną. Kilka urywków z debaty nakręciliśmy dla Was kamerą sferyczną w formacie 360 stopni - w poniżej zamieszczonych materiałach za pomocą myszki możecie obracać obraz i oglądać wszystko, co dzieje się wokoło.
    Z każdym rokiem zjadamy coraz więcej leków. Eksperci szacują, że rocznie Polacy wydają ponad 12 miliardów złotych na suplementy diety i lekarstwa bez recepty. Każdy z nas sięga po te preparaty, choć do końca nie wie, czym się różnią od siebie, czemu służą, czy mogą szkodzić zamiast pomagać.

    Kto ma czuwać nad tym, ile i co zażywamy? A może warto policzyć, ile nadużywanie leków i suplementów kosztuje; czy zakaz reklamy tych specyfików ma sens? Na te i inne pytania szukali odpowiedzi uczestnicy kolejnej debaty „Gazety Krakowskiej”.


    Jan Latała


    Suplementy diety: po co są nam potrzebne i kto kontroluje ich sprzedaż



    Małgorzata Palka, Zakład Medycyny Rodzinnej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego: Z badań wynika, że 30 procent społeczeństwa w Polsce zażywa suplementy. Osoby w wieku od 18 do 25 lat stosują suplementy diety, aby osiągnąć szybki efekt zregenerowania sił, uatrakcyjnienia wyglądu, szukają sposobu na poprawę koncentracji. Wiedzą, co zażywają, bo mają dostęp do internetu. Osoby w wieku 26-49 lat stosują suplementy diety, by poprawić samopoczucie, zwiększyć wydolność organizmu, zrzucić zbędne kilogramy. Osoby powyżej 50. roku życia stosują je głównie do złagodzenia dolegliwości bólowych oraz do złagodzenia objawów starzenia i osłabionej wydolności. Wiele osób wiedzę o suplementach diety czerpie głównie z reklam. Tymczasem suplementy diety nie są lekami. A przecież podstawą zdrowia jest właściwa zbilansowana dieta.

    Piotr Zając, Okręgowa Izba Aptekarska w Krakowie: Po pierwsze: nie łączmy suplementów diety i leków bez recepty! Suplementy diety to produkty żywnościowe, z lekami nie mają nic wspólnego, poza tym że są do kupienia w aptekach. Ale to nasze wielkie nieszczęście. Dlaczego? Bo te preparaty - jak wynika z haseł reklamowych - są na wszystko, a więc na nic. Jest olbrzymia oferta suplementów, ale czy ktoś kontroluje ich skład, dawkowanie itd.? Czy objęcie kontrolą suplementów w ogóle jest możliwe? Wątpię, bo lista tego typu specyfików dostępnych na rynku jest naprawdę wielka.

    Elżbieta Kuras, Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Krakowie: Suplementy to produkty żywnościowe, a bezpieczeństwo zdrowotne żywności kontroluje sanepid. Jeśli chodzi o skład suplementu, to producent, rejestrując go pod odpowiednią nazwą, powinien przekazać nam informacje o tym, co zawiera produkt. Skład preparatu powinien być zgodny z listą produktów zatwierdzonych przez Ministerstwo Zdrowia. Na liście tej jest 140 substancji mineralnych i 13 witamin. Na opakowaniu muszą być podane zalecane dawki, których pacjent nie powinien przekraczać.


    Jan Latała


    Piotr Zając: A kiedy Panią Doktor czy mnie uczono farmakologii suplementów diety? Podpieramy się informacjami zapodanymi przez producentów. Nie uważam, żeby to było wiarygodne źródło wiedzy medycznej.

    Józef Łoś, Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Krakowie: Jak odróżnić suplement diety od leku? Na każdym opakowaniu leku jest numer pozwolenia, w suplemencie nie ma takiego numeru, tylko ewentualnie podane są procentowo dawki energetyczne.

    Piotr Zając: Apeluję, by wprowadzić wymóg informowania pacjentów o tym, że suplement to nie lek. Czy wiemy, skąd suplementy diety pochodzą? Dlaczego tak dużo jest ich na rynku?

    Elżbieta Kuras: Nie możemy suplementów nie rejestrować. Mamy nadzór nad żywnością, dlatego do obrotu w Polsce dopuszczamy tą, o której pochodzeniu wiemy. Substancje, które są zawarte w suplemencie, powinny być na liście substancji dopuszczalnych do obrotu w całej Europie, nie tylko w naszym kraju. Jest to szczególnie istotne w sytuacji tych specyfików, których produkcja odbywa się poza Europą, na przykład w Azji.

    Piotr Zając: Na rynku pojawił się nowy suplement: węgiel, na opakowaniu jest zalecana dawka: jeden raz dziennie. Czy ktoś, kto zarejestrował ten środek, zastanowił się nad tym, co zrobił? Do tej pory zalecenia były takie: że przy dolegliwościach żołądkowych powinno się wziąć sześć tabletek na raz. Węgiel zawsze był preparatem leczniczym, obowiązywało określone dawkowane. A teraz węgiel jest suplementem diety i co, należy profilaktycznie go pić?

    Małgorzata Palka: Reklama suplementów diety na szeroką skalę szkodzi.

    Piotr Zając: Codziennie słyszę od pacjentów: Proszę to, co było w reklamie. Czyli proszą o pigułkę na dobry sen, męskość, kaszel palacza, dziwne jednostki chorobowe, o których dowiadujemy się wyłącznie z reklamy.

    Elżbieta Kuras: Internet również stwarza ryzyko. Gdy kupujemy suplement diety w sklepie internetowym, musimy być szczególnie ostrożni. Sprawdzajmy skład poszczególnych specyfików oraz ich pochodzenie, korzystając z rejestru suplementów diety, dostępnego na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Sanitarnego, pod adresem rejestrzp.gis. gov.pl.

    Piotr Zając: Może stać się coś złego. Tak samo było z dopalaczami. Politycy zajęli się nimi, gdy pojawiły się masowe zatrucia. Na razie po suplemencie diety nikt nie stracił życia. Ale jesteśmy zalewani nimi ze wszystkich stron.

    Elżbieta Kuras: Suplementu nie można porównywać z dopalaczami. Suplementy mają zezwolenie na wprowadzenie do obrotu, dopalacze - nie. Mimo wszystko suplement diety to produkt spożywczy. I nie możemy jednego rodzaju suplementu dopuszczać do sprzedaży, a na kilkanaście innych wprowadzać embargo. To tak, jakby tylko jeden rodzaj kawy był dostępny w sprzedaży. Mamy w końcu wolny rynek.

    Józef Łoś: Należy zadać pytanie: czy w obecnej sytuacji prawnej jest możliwe ograniczenie sprzedaży suplementów. Nie! W związku z tym uświadomijmy ludziom, co biorą. Muszą wiedzieć, co zażywają. Potrzebna jest kampania medialna - żeby konsumenci bardziej krytycznie patrzyli na pewne rzeczy.

    Elżbieta Kuras: Reklama suplementów diety, zgodnie z prawem, nie może sugerować, że posiadają one właściwości lecznicze.


    Jan Latała


    Piotr Zając: Ale to prawo obowiązuje dopiero od niedawna. Do tej pory reklamy mówiły wprost, że suplementy leczą. Ja, jako właściciel apteki, wprost odradzam zażywanie suplementów.

    Leki bez recepty. Sposoby walki z nadużyciami. Edukacja pacjenta



    Małgorzata Palka: Wiele leków bez recepty to preparaty przeciwbólowe. Jest stała grupa pacjentów, która nie potrafi funkcjonować bez leków przeciwbólowych.

    Józef Łoś: Tak naprawdę leczy dawka, a nie sam lek. Cały czas kontrolujemy leki i obrót nimi, a w pierwszej kolejności warunki ich przechowywania. Należy przyznać, że nie jesteśmy w stanie wszystkich placówek skontrolować.

    Piotr Zając: Zwłaszcza że leki przeciwbólowe możemy dostać wszędzie, i to pod różnymi nazwami detalicznymi. Niektóre opakowania mają nawet kilkadziesiąt tabletek.

    Małgorzata Palka: Leki przeciwbólowe, zwłaszcza z grupy niesteroidowych leków przeciwzapalnych, mogą powodować powikłania i niekorzystne interakcje z innymi lekami. Wiele osób uważa, że jeśli lek jest bez recepty, to można zażyć go zawsze.

    Józef Łoś: Problem też w tym, że procedura rejestracji leku jest skomplikowana. Dlatego część producentów decyduje się na suplementy diety o podobnym składzie. Pacjenci o tym nie wiedzą. Kupują suplement diety z myślą, że to żywność, tymczasem substancje lecznicze kumulują się i szkodzą.

    Małgorzata Palka: Najbardziej narażone na to są osoby powyżej 65. roku życia, które zażywają wiele lekarstw jednocześnie. Tymczasem w wieku starszym mechanizmy metabolizowania i wydalania leków są gorsze. Funkcja nerek z racji wieku u wielu pacjentów jest osłabiona, a polipragmazja, czyli stosowanie wielu leków równocześnie, jest w tej grupie najczęstsza.

    Agata Metelska, Wydział Gospodarki Lekami małopolskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia: Prowadzimy analizę leków refundowanych, przepisywanych pacjentom powyżej 65. roku życia. To osoby, u których występuje wiele chorób, przepisuje się im szereg preparatów przeciwzapalnych i leków obniżających ciśnienie krwi albo przeciwbólowych i nasennych jednocześnie. Taka praktyka prowadzi do niewłaściwego połączenia pomiędzy lekami.

    Przyczyną zjawiska nadużywania leków jest łatwy dostęp, nie tylko do leków bez recepty i suplementów diety, ale również do leków na receptę. Pacjenci leczą się u różnych specjalistów i często nie informują ich o innych chorobach. Niestety, nie mamy takiego programu informatycznego, który spajałby system ochrony zdrowia i dostarczał informacji o wszystkich chorobach i przyjmowanych przez danego pacjenta lekach. Niebezpieczny jest też trend do samoleczenia. Nie każdy pacjent ze zrozumieniem czyta ulotki, większość niewiele wie o działaniach niepożądanych czy o interakcjach między lekami. Nieracjonalne i niekontrolowane zażywanie wielu leków prowadzi do mniej efektywnej farmakoterapii. Poza tym, efekty niepożądane nakładają się na siebie, leki stają się toksyczne, pojawiają się powikłania i nowe choroby. Znamy tragiczne przypadki pacjentów, u których zażywanie tego samego leku przeciwbólowego pod różnymi nazwami handlowymi doprowadziło do śmierci. Dlatego też NFZ przygotowuje kampanię informacyjną związaną ze zjawiskiem polipragmazji, ze szczególnym uwzględnieniem pacjentów w wieku 65+, aby informować o tego typu zagrożeniach.

    Małgorzata Palka: Hospitalizacje z powodu działań niepożądanych leków w grupie wiekowej po 80. roku życia są bardzo częste i stanowią ponad 60 proc. wszystkich hospitalizacji z tego powodu.

    Piotr Zając: Kiedy pacjent przychodzi z receptami od kardiologa, internisty i urologa, a część leków czy substancji pokrywa się, to muszę go o tym poinformować, doradzić, zaproponować jakieś rozwiązanie. Opieka farmaceutyczna powinna być normą.

    Agata Metelska: Projekt ustawy o opiece farmaceutycznej ma być przedstawiony w marcu przyszłego roku.

    ***

    O lekarzu
    • Piotr Zając, wiceprezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie
    • Pałgorzata Palka, Zakład Medycyny Rodzinnej Collegium Medicum UJ
    • Elżbieta Kuras, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno--Epidemiologicznej w Krakowie
    • Józef Łoś, Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Krakowie
    • Agata Metelska, p.o. naczelnika Wydziału Gospodarki Lekami wmałopolskim NFZ


    Współorganizatorem debaty jest Fundacja „Aktywna Małopolska”

    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    NAUCZYCIEL ROKU | Trwa głosowanie, można jeszcze zgłaszać kandydatów

    NAUCZYCIEL ROKU | Trwa głosowanie, można jeszcze zgłaszać kandydatów

    HIPOKRATES MAŁOPOLSKI 2018 | [WIELKI FINAŁ WOJEWÓDZKI]

    HIPOKRATES MAŁOPOLSKI 2018 | [WIELKI FINAŁ WOJEWÓDZKI]

    Posiłki w więzieniach czyli tak wygląda jadłospis skazańców [ZDJĘCIA]

    Posiłki w więzieniach czyli tak wygląda jadłospis skazańców [ZDJĘCIA]

    Bezdymna rewolucja: jak nowatorskie wyroby pomagają opornym palaczom

    Bezdymna rewolucja: jak nowatorskie wyroby pomagają opornym palaczom