Limanowszczyzna: nie zatopili Młynnego ludzie - zatapia natura

Iwona Kamieńska
Zbiornik Młynne może uchronić Limanowszczyznę przed taką powodzią jak ta ostatnia
Zbiornik Młynne może uchronić Limanowszczyznę przed taką powodzią jak ta ostatnia Fot. Archiwum gminy Limanowa
- Mamy pieniądze na budowę zbiornika w Młynnem i jesteśmy gotowi niemal natychmiast rozpocząć przygotowania do inwestycji - powiedział nam wczoraj Leszek Zegzda, wicemarszałek Małopolski. - Nie wierzę w tę inwestycję i nawet nie chce mi się o niej rozmawiać - denerwuje się wójt Limanowej Władysław Pazdan, niegdyś gorący zwolennik budowy zalewu.

O budowie zbiornika retencyjnego na Limanowszczyźnie, który mógłby uchronić przed powodzią gminy położone w dolinie rzeki Łososiny, mówi się od połowy ubiegłego stulecia. Od 40 lat kilkanaście hektarów przewidzianych pod czaszę zbiornika jest wyłączonych z jakichkolwiek inwestycji. Mieszkańcy i radni Limanowej mają dość tej blokady. Tuż przed powodzią wystosowali oficjalne pismo do rządu o cofnięcie rezerwacji ziemi.

Tymczasem na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji budowa zalewu figuruje na liście inwestycji na lata 2010 - 2013 w ramach programu ochrony przed powodzią w Dorzeczu Górnej Wisły.

Skąd wziąć 500 milionów na sztuczne jezioro? - Młynne jest wpisane w Małopolski Regionalny Program Operacyjny. Pieniądze nie są problemem, lecz wywłaszczenie ludzi z terenu przyszłego zbiornika. Aby szybko przeprowadzić wykup gruntów, konieczna będzie zapewne specustawa powodziowa, której przygotowanie w najbliższym czasie obiecuje premier Tusk - odpowiada Zegzda.

- A gdzie projekt, studia wykonalności? - powątpiewa wójt Limanowej. - Byłem całym sercem za tą inwestycją, ale po tylu latach jestem po prostu zdegustowany. Grupa ludzie blokuje i będzie blokować budowę. W grę wchodzą wysiedlenia z około 30 budynków i szlaban inwestycyjny na spory kawałek ziemi. Do tej pory nikt nie zdołał ich przekonać, że warto poświęcić ten teren. Jak mają uwierzyć w sens inwestycji, skoro nawet specjaliści hydrolodzy spierają się co do zasadności budowy zbiornika?

Walory sztucznego jeziora zachwala Stanisław Piegza z zarządu powiatu. Na stronie internetowej posła PSL Bronisława Dutki (rodem spod Limanowej) pisze o ochronie Limanowszczyzny przed powodzią. Przypomina też, że sztuczne jezioro to nie tylko zbiornik retencyjny. Pozwoli także rozkręcić turystykę, ochronić okolicę przed skutkami suszy, zwiększyć rezerwuar wody dla celów komunalnych, a towarzysząca mu elektrownia dostarczy prąd. Powtarza jednak za wójtem - konieczne są szybkie decyzje.

Bezpieczeństwo dla 140 domów

Pojemność zbiornika ma wynosić ok. 5 milionów metrów sześciennych, a powierzchnia zalewu przy maksymalnym spiętrzeniu wód - ok. 120 hektarów. Przy zaporze miałaby powstać elektrownia o rocznej produkcji 1 970 MWh.

Miedzy Młynnem, a ujściem rzeki zagrożonych w przypadku dużej powodzi jest 140 budynków i 310 ha gruntów rolnych. Uszkodzeniu może ulec 10 mostów i około 5 km dróg. Zbiornik to zagrożenie minimalizuje.

Podczas ostatniej powodzi w Młynnem powstało jezioro. Stworzyli je jednak nie ludzie, tylko natura, gdy osuwisko zerwało wodociąg.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie