Majkowice. Właściciele hotelu dla zwierząt zniknęli, zostawili psy i koty, o których mówili "dzieci". Plantacja konopi rozwiązaniem zagadki?

Paweł Michalczyk
Paweł Michalczyk
W Majkowicach nie ma już śladu po hotelu dla zwierząt, który działał tu z sprawą małżeństwa
W Majkowicach nie ma już śladu po hotelu dla zwierząt, który działał tu z sprawą małżeństwa Paweł Michalczyk
Udostępnij:
Pod koniec lipca w mediach społecznościowych pojawił się komunikat o zaginionym małżeństwie z podbocheńskich Majkowic. Ola i Michał od kilku lat prowadzili tam hotel dla zwierząt. Co się z nimi stało? Kluczem do zagadki wydaje się być odkrycie przez policję profesjonalnej uprawy konopi indyjskich tuż przed zniknięciem miłośników zwierząt.

FLESZ - Przez pandemię rośnie liczba samobójstw

Ola i Michał zostali małżeństwem w lipcu 2015 roku. Kilka lat temu założyli na swojej posesji w Majkowicach Hotelik dla Zwierząt Amos Przystań. Opiekowali się w nim psami i kotami.

"Nasz Hotelik Amos Przystań powstał z miłości do zwierząt. Powstał, by nieść pomoc tym najsłabszym. Tworzymy miejsce w którym ideą jest dać zwierzakom ponownie uwierzyć w ludzi, uwierzyć w to, że dotyk nie musi oznaczać bólu" - napisali.

Z licznych filmików, jakie publikowali, jawi się obraz ludzi, dla których prowadzenie tego typu działalności było wspólną pasją. W czasie upałów czworonogom urządzali nawet kąpiel w basenie.

16 lipca przed południem Ola i Michał opublikowali swoje ostatnie zdjęcia przed zniknięciem. Wykonali je nad zalewem w Zabierzowie Bocheńskim. Później ślad po nich nagle się urwał, a zwierzęta zostały na posesji bez opieki.

Telefon, podany na stronie hotelu, nie działa, po wybraniu numeru odzywa się poczta głosowa.

- 17 lipca dostałam SMS z nieznanego mi numeru: „Nas już nie ma, wszystko jest w pace po prawej stronie, zaopiekuj się naszymi dziećmi”. Odpisałam, że nie rozumiem - opowiada Bożena Kondracka ze stowarzyszenia Oaza Spokoju Zielona Mila w Katowicach, która miała umowę z małżeństwem z Majkowic. W prowadzonym pod Bochnią hotelu miała kilka swoich psów.

Komunikat o zaginięciu małżeństwa z Majkowic

Pięć dni później w mediach społecznościowych pojawiła się informacja o zaginięciu Oli i Michała.

- Siostra Oli zadzwoniła do mnie w czwartek rano, że dom jest opuszczony, że psy od około tygodnia są zamknięte - wspomina Ludmiła Sasorska z krakowskiego stowarzyszenia Frikaj.pl. Również ona miała psy w domu małżeństwa z Majkowic.

Wiadomość o zaginionym małżeństwie rozeszła się w sieci z sprawą setek udostępnień. Sprawę nagłośniły również media, w tym ogólnopolskie. Zagadką pozostawał jednak fakt, że policja o zaginięciu również dowiedziała się z mediów społecznościowych.

Tego samego dnia dom w Majkowicach został otwarty przez policję i straż pożarną. - Na miejscu okazało się, że psów jest 28 i 4 koty. Początkowo byliśmy przekonani, że Ola i Michał zaginęli. Dopiero po kilku dniach okazało się, że wyjechali - mówi Ludmiła Sasorska.

Wszystkie zwierzęta zostały zabezpieczone. Ich sytuacja wyjaśniła się po znalezieniu dokumentów. Udało się odszukać pozostałych właścicieli psów.

Drugie dno tajemniczego zniknięcia Oli i Michała

28 lipca policja w Bochni opublikowała komunikat o plantacji konopi indyjskich, znalezionych w gminie Bochnia. Choć nazwy miejscowości nie podano, wiele osób natychmiast skojarzyło fakty.

- 14 lipca policjanci przyjechali pod wytypowany adres, mieszkająca tam kobieta od razu przyznała się, że prowadzi uprawę konopi indyjskich - czytamy w komunikacie na stronie internetowej komendy policji w Bochni. Jak ustaliliśmy, chodziło o Olę.

Policjanci przeszukali zarówno teren posesji, jak i dom. - Za posesją funkcjonariusze odnaleźli specjalnie przygotowane tunele, w których znajdowała się aparatura służąca do profesjonalnej uprawy roślin. Łącznie, bocheńscy kryminalni natrafili na 116 krzaków konopi oraz 31 gramów suszu.

Z naszych informacji wynika, że 14 lipca Aleksandra S. została zatrzymana w policyjnym areszcie na 48 godzin. - Postawiono jej zarzuty prowadzenia uprawy mogącej dostarczyć znacznej ilości ziela konopi innych niż włókniste, którą prowadziła w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz posiadania przyrządów służących uprawie narkotyków. Wobec podejrzanej zastosowano dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju, a także poręczenie majątkowe - czytamy we wspomnianym komunikacie.

Wszystko wskazuje na to, że po zwolnieniu 32-latki z aresztu, małżeństwo zdecydowało się zniknąć. Nie udało nam się ustalić, gdzie obecnie przebywają. Zdaniem osób, z którymi rozmawialiśmy, przebywają za granicą. Ich posesja w Majkowicach stoi pusta, nie ma już na niej szyldu dawnego hotelu dla zwierząt.

Może mieli kłopoty finansowe?

Bożena Kondracka nie może pojąć motywów zachowania swoich znajomych. - Psy to było całe ich życie. Nie mieli dzieci. To był jedyny hotel, co do którego nie miałam wątpliwości, że psiaki mają tam dobrze, ponieważ nie były w kojcach. Miały wszystkie potrzebne szczepienia, były odrobaczone - wylicza.

Kobieta podkreśla, że Ola i Michał trzymali zwierzęta w domu, a tylko kilka z nich było na zewnątrz. - Do dzisiaj jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego tak postąpili, bo przecież za pensjonat też pobierali pieniądze. Po co im to było i w jakim celu? Nie wydaje mi się, żeby tym handlowali. Coś się musiało niedobrego wydarzyć, że zostawili psy. Może mieli jakieś kłopoty finansowe, że w coś takiego poszli? - zastanawia się głośno Bożena Kondracka.

Również innemu znajomemu pary nie mieści się w głowie to, co się stało. - To nie byli jacyś narkomani, dilerzy czy przestępcy. Ot młodzi ludzie, trochę zagubieni w chorym świecie, ale życzliwi i pomocni - mówi, prosząc o anonimowość.

Śledztwo w sprawie plantacji narkotyków z Majkowic jest prowadzona pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Bochni.

Masz informacje? Nasza Redakcja czeka na #SYGNAŁ

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Krakowska
Dodaj ogłoszenie