Majowy bunt wójta Alberta i radnych przeciw Władysławowi Łokietkowi

Mateusz Drożdż
Władysław Łokietek, od 20 stycznia 1320 r. król Polski, pierwszy władca koronowany na Wawelu
Władysław Łokietek, od 20 stycznia 1320 r. król Polski, pierwszy władca koronowany na Wawelu fot. archiwum
W czerwcu 1312 roku w Krakowie poprawna polszczyzna, a zwłaszcza umiejętność wymówienia czterech słów "Soczewica, koło, miele młyn" była bardzo ważna dla dorosłych krakowian płci męskiej. Ci, którzy nie radzili sobie z niuansami języka polskiego, mogli być zakwalifikowani jako niemieckojęzyczni wrogowie księcia Władysława Łokietka. A to mogło oznaczać włóczenie końmi po ulicach miasta, a następnie śmierć na szubienicy.

Krakowskim mieszczanom za wzniecenie buntu książę postawił zarzuty - jak zapisano w krakowskim roczniku kapitulnym - "krzywoprzysięstwa, zdrady, przeniewierstwa, a także zbrodnię obrazy majestatu, których to przestępstw dopuścili się na naszych dziedzicach i narodzie polskim".

Książę co prawda darował życie i zdrowie kobietom oraz dzieciom, ale rodzinom buntowników konfiskował cały majątek. A mężczyzn kazał wieszać na szubienicy przed miastem i trzymać tam ich zwłoki "dopóki zgniłe ścięgna nie puszczą wiązań kości".

Przy okazji miasto straciło liczne przywileje polityczne.

***

Bunt wybuchł w maju 1312 roku, gdy wybrano nową radę miejską, która pod wodzą wójta Alberta zbuntowała się. Buntownikami byli przeważnie przybysze z terenów Śląska, Czech i Niemiec - ówczesna elita miasta. Choć kronikarz napisał, że "mieszczanie krakowscy trawieni szałem wściekłości germańskiej, przyjaciele zdrady, plewy ludzkie, ukryci wrogowie pokoju, podobnie jak Judasz pocałunkiem Chrystusa - zdradzili Łokietka", to tak naprawdę poszło o pieniądze.

***
Krakowscy kupcy i rzemieślnicy chcieli spokojnie handlować. Łokietek dał im liczne przywileje, ale większe możliwości zysku zapewniała współpraca z Czechami oraz ze Śląskiem, który był podporządkowany Pradze. Był to trudny czas dla Krakowa - stanowił on łakomy kąsek dla każdego księcia piastowskiego, który marzył o rządach Polską. Miasto zajmowali więc Henryk Probus z Wrocławia, czeski król Wacław II i ubogi - w porównaniu z nimi - książę Władysław Łokietek, który zresztą musiał już raz opuszczać miasto pod osłoną nocy w koszu spuszczanym z murów. Miastem zainteresowani byli także inni pretendenci: Bolesław II z Płocka, Konrad II z Czerska, Przemysł II i władcy Czech: Wacław III i Jan Luksemburski.

Walki nie sprzyjały handlowi, dopiero gdy władzę w Krakowie przejął Wacław II, który koronował się na króla polskiego, nastąpił korzystny okres dla miasta. Czechy były najsilniejszą gospodarką w regionie, a władca dbał o rozwój Krakowa i jego powiązania handlowe z resztą swoich ziem. Wacław zmarł w 1305 roku, a jego syn rok później. Czeska dynastia Przemyślidów wygasła, na tron wstąpił zięć Wacława Jan Luksemburski.

Miasto zajął wówczas Władysław Łokietek, a mieszczanie go uznali za władcę. Piastowski książę rozszerzył przywileje miejskie, ale handel z Czechami podupadł - niespokojny czas walk o władzę sprzyjał bandom zbójców i maruderów, którzy odstraszali kupców. W dodatku kujawski książę zwiększał podatki i faworyzował rycerzy, potrzebnych mu do prowadzenia walk o zjednoczenie ziem polskich, które zresztą niespecjalnie mu szły, bo np. stracił Pomorze z Gdańskiem. Poza tym toczył ostre spory z wpływowym krakowskim biskupem Janem Muskatą. Zdarzało mu się nie dotrzymywać umów, był znany jako kłótliwy, zawzięty, okrutny i promujący swoich zauszników. Mogło się wydawać, że taki władca nie jest gwarantem rozwoju miasta.

***

To były główne powody buntu. Wójt Albert i jego brat Henryk rządzący w Krakowie od 20 lat oraz ich poplecznicy zmobilizowali także mieszczan w Wieliczce i Sandomierzu oraz zakonników w Miechowie, cystersów z Jędrzejowa i przypuszczalnie tych z Mogiły.

W maju 1311 roku buntownicy opanowali Kraków, ale bez Wawelu, gdzie utrzymały się siły wierne Łokietkowi. Buntownicy poprosili o pomoc władcę Czech Jana Luksemburskiego. Łokietek był w Wielkopolsce, ale miał oblężoną załogę w części Krakowa, wsparcie benedyktynów z Tyńca i klarysek ze Starego Sącza, a także zaprzyjaźnionych Węgrów w pobliżu, których poprosił o pomoc. Rozpoczęła się wojna domowa.

***
Z Sandomierzem, Wieliczką, Miechowem i Jędrzejowem Łokietek poradził sobie szybko, jednak miał problem z opanowaniem Krakowa, w którym bronili się buntownicy. W dodatku i do nich dotarły posiłki prowadzone przez poddanego Luksemburczyka - Bolka, piastowskiego księcia z Opola. Były one zbyt małe, by szturmować Wawel, więc założyły swój obronny obóz w pobliżu domu wójta.

Mało aktywne wsparcie stało się ciężarem dla buntowników, a sam Bolko zaczął się obawiać porażki w konfrontacji z rosnącym w siłę przeciwnikiem. Wiedział, że na posiłki z Czech nie ma co liczyć, więc rozpoczęły się rozmowy.

***
Ustalono, że za odszkodowanie pieniężne i gwarancje bezpieczeństwa Bolko opuści miasto. Tak też się stało.
Wraz z nim wyjechał wójt Albert i najważniejsi przywódcy buntu. Antyłokietkowe powstanie upadło. Zaczęła się zemsta i zabieranie majątków buntowników, aby opłacić koszty pomocy węgierskiej i pokryć koszty kwoty wypłaconej Opolczykowi.
Wbrew oskarżeniom Łokietka o okrucieństwo, nawet nieprzychylni mu historycy naliczyli, że jedynie 5 rajców i 17 mieszczan w Krakowie zostało ukaranych gardłem.

Łokietek zabezpieczył się jednak na przyszłość. Warowny dom wójta zburzono i w jego miejscu wybudowano Gródek - rodzaj cytadeli (obecnie jest w tym miejscu klasztor Dominikanek ) - która miała trzymać straż nad miastem. Zmieniono także zasady ustroju miasta - zlikwidowano dziedzicznego wójta, a miejską radę zaczął powoływać władca.

***

Nowych radnych w liczbie siedmiu Łokietek powołał 14 czerwca 1312 roku. Kadencyjnie po parę tygodni każdy z nich miał pełnić funkcję burmistrza. O tym, że Łokietek nie był germanożercą najlepiej świadczą nazwiska wybranych przez niego radnych: Henryk z Dornburga, Piotr Moritz, Wilhelm, Wigand z Głubczyc. Radę uzupełniło nawet dwóch byłych zwolenników Alberta: Henryk z Kietrza i Mikołaj z Zawichostu. W dodatku, po pewnym czasie książę zwrócił nawet większości rodzin krakowskich skonfiskowane im wcześniej dobra.

Najbardziej stratny był sam wójt Albert i inni przywódcy buntu. Nie tylko przeszli do historii jako "przyjaciele zdrady, a skryci i zakapturzeni wrogowie pokoju" - jak uwiecznił ich kronikarz - ale i przegrali swoje dalsze kariery.

Wójt Albert był najważniejszą osobą w mieście, miał wiele przywilejów, dzierżaw i dochodów, w 1306 roku sam Łokietek nadał mu nawet godność kasztelana sądeckiego. Stracił wszystko, dalsza rodzina, która pozostała w Polsce, wyrzekła się go i zerwała z nim kontakty. On sam spędził kilka lat w opolskim lochu, później przeniósł się do Pragi, ale - jak głosił współczesny wiersz o nim - zmarł w nędzy i pochowano go w jednym grobie z jakimś topielcem. Choć to ostatnie było mu chyba w sumie już obojętne.

Napisz do autora:

[email protected]

Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie