Małopolska zachodnia. Trwa nowe rozdanie stanowisk po ubiegłorocznych wyborach

Bogusław Kwiecień, Ewelina Sadko
Z biura poselskiego do urzędu gminy, z gminy do starostwa i z powrotem. Tak zmieniają „stołki”

Karuzela stanowisk w samorządach powiatów oświęcimskiego i wadowickiego ciągle się kręci, chociaż od wyborów samorządowych minęły już ponad cztery miesiące. Rozpędziła się szczególnie tam, gdzie są nowe władze, jak w Kętach i w Wadowicach.

Roszady w Kętach

W Kętach nowy burmistrz Krzysztof Klęczar ma zdecydowaną większość w radzie miejskiej, co ułatwia mu rządzenie.
Jak było do przewidzenia, po wyborach dobrał sobie dwóch zaufanych zastępców, którymi zostali Rafał Ficoń i Marcin Śliwa. Ale na tym zmiany się nie skończyły. W krótkim czasie z urzędu odeszli inni ludzie poprzedniego burmistrza Tomasza Bąka, skarbnik gminy Wojciech Mreńca i Jarosław Jurzak, dyrektor Wydziału Infrastruktury Społecznej.

– To była moja rezygnacja, chociaż pan Klęczar nie ukrywał w czasie kampanii, że będzie chciał mnie zwolnić. Uznałem, że nie dam mu tej satysfakcji – mówi Jarosław Jurzak, obecnie wicestarosta oświęcimski.

Podobno sam rezygnację złożył również Mreńca, zastąpiła go Grażyna Zątek, która kiedyś zajmowała już to stanowisko w kęckim urzędzie.

Roszady nastąpiły także w instytucjach i spółkach miejskich. Na początku roku odszedł dyrektor Ośrodka Sportu i Rekreacji Mirosław Smolarek, a niedawno ze stanowiskiem pożegnał się szef Domu Kultury Krzysztof Balawander, który przyszedł do tej placówki za poprzedniego burmistrza. Nie było tajemnicą, że nie zgadza się z zarzutami, jakie usłyszał od przedstawicieli nowych władz, że placówka nie wychodzi naprzeciw potrzebom mieszkańców gminy. Oficjalnie przyczyną odwołania było naruszenie przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz przepisów prawa pracy, w szczególności dotyczących bezpieczeństwa i higieny pracy. Ale o co konkretnie chodzi, trudno dociec.

Niedawno z kolei stanowisko stracił prezes spółki komunalnej Komax Tomasz Grzybowski, który objął je półtora roku temu.
– Wszystkie decyzje personalne mają merytoryczny charakter – zastrzega Rafał Ficoń, wiceburmistrz Kęt. Sam kiedyś był dyrektorem Powiatowego Zespołu nr 10 Szkół Elektryczno-Mechanicznych w Kętach, a w minionej kadencji był radnym w zdecydowanej opozycji do byłego burmistrza Bąka.

Kęczanie są podzieleni. – Burmistrz ma prawo mieć współpracowników, którym ufa – uważa Marzena Kowalczyk, mieszkanka Kęt. Ale są i odmienne opinie, że idzie drogą poprzednika. – Powinien oceniać kompetencje ludzi, a mam wrażenie, że tak nie jest. Poza tym miał szukać sobie ludzi z Kęt, a tak również nie jest – twierdzi pan Włodzimierz.

Jarosław Jurzak nie chce oceniać polityki kadrowej nowego burmistrza. – Myślę, że zrobią to wyborcy za cztery lata – mówi. Jurzak i tak może czuć się zwycięzcą, obejmując stanowisko wicestarosty. Jak dodaje, traktuje to jako wyróżnienie i przekonuje, że nie był Z kolei były dyrektor kęckiego OSiR Mirosław Smolarek odnalazł się na stanowisku zastępcy wójta gminy Oświęcim. OSiR-owi szefował przez dwa lata i dwa miesiąca. Wcześniej przez 22 lata był nauczycielem w PZ nr 11 Szkół Ogólnokształcących w Kętach. – Jestem mieszkańcem gminy Oświęcim, byłem radnym już w poprzedniej kadencji. Znam problemy gminy. Często jednak z pozycji radnego nie można było ich rozwiązać. Dlatego nie wahałem się, gdy wójt Albert Bartosz zaproponował mi stanowisko zastępcy – mówi Smolarek.

Ze starostwa do urzędu

Byłemu etatowemu członkowi zarządu powiatu oświęcimskiego Andrzejowi Skrzypińskie– mu, dla którego w nowym rozdaniu zabrakło miejsca w starostwie (został tylko radnym powiatowym), „na ratunek” przyszedł burmistrz Chełmka i zatrudnił go na stanowisku swojego doradcy.

– Pan Skrzypiński od 2002 do 2010 r. był zastępcą burmistrza Chełmka i znakomicie sprawdził się w tej roli – prekonuje Andrzej Saternus, burmistrz Chełmka. – Po jego odejściu stanowisko zostało „zamrożone” i czekało do teraz na powrót – wyjaśnia.
Skrzypiński w urzędzie doradza burmistrzowi, ale głównie odpowiada za nadzorowanie i przygotowanie wniosków o dotacje unijne.
Wśród mieszkańców gminy mówi się jednak głównie o nowej porannej tradycji w urzędzie: wspólnej kawce burmistrza i jego doradcy. Efektów jej na razie nie widzą.

Przewodniczący rady miasta Oświęcim i dotychczasowy szef biura poselskiego Pawła Grasia w Kętach Piotr Hertig też zmienił „wagonik”. Został na lodzie, gdy rzecznik rządu wyjechał do Brukseli. Posada znalazła się po Albercie Bartoszu (został wybrany na wójta gminy Oświęcim) w Agendzie Urzędu Marszałkowskiego w Oświęcimiu.

– Ja jestem na bezpłatnym urlopie i wrócę dopiero, kiedy się na to zdecyduję – mówi Albert Bartosz. – Teraz poświęcam się gminie i nie mam w planach powrotu. Wszystko wskazuje więc na to, że Hertig jest na zastępstwie.

Najkrócej na karuzeli „bawiła” Dorota Wyganowska. Powołana na stanowisko asystentki ds. komunikacji społecznej 24-letnia studentka już nie pracuje. Powody rozstania z magistratem owiane są tajemnicą.

Kulisy awansów i degradacji
- Najwięcej kontrowersji budzi zatrudnianie i zwalnianie ludzi w wadowickim magistracie. Mateusz Klinowski, który burmistrzem został w listopadzie ubiegłego roku, zyskał już sporo przeciwników. Zarzucają mu głównie niedotrzymanie obietnic wyborczych. Mówił: „Nie zatrudnię nikogo po znajomości, będę starał się zatrudniać ludzi przede wszystkim zdolnych w drodze konkursów, które będą uczciwe, a nie sterowane, jak to się zdarza w całej Polsce”.

Ponadto obiecywał swoim wyborcom, że będzie zatrudniał młodych i wykształconych wadowiczan, którzy nie mają pracy. W rzeczywistości na swoich zastępców i asystentów powołał młode kobiety z Krakowa, które poznał podczas swojej akademickiej pracy. Kilka tygodni temu z magistratu zwolnił kierownik wydziału ogólnoorganizacyjnego Annę Makuch. Jednym z powodów jej zwolnienia była stara sprawa o cofnięciu koncesji Pawłowi Koprowi w 2012 r. Anna Makuch zajmowała się wówczas w urzędzie rejestracją zezwoleń na sprzedaż alkoholu. Koper koncesji nie dostał i zbankrutował. Teraz Klinowski zatrudnił w urzędzie... Kopra. Warto podkreślić, że były przedsiębiorca to znajomy Klinowskiego i pomagał mu w dojściu do władzy.

- Cecylia Ślusarczyk (PO), burmistrz Brzeszcz, też może powiedzieć o sporym szczęściu. Stanowisko w gminie dostała z wyznaczenia przez premiera RP po odwołaniu w referendum Teresy Jankowskiej. Wcześniej była radną powiatu oświęcimskiego, a na jej miejsce „wskoczyła” Ewa Pawlusiak. Po niespełna roku odbyły się wybory samorządowe, w których Ślusarczyk wygrała niewielką przewagą. W tym samym czasie wybrano radnych powiatowych i jedną z nich ponownie została Ewa Pawlusiak, która startowała z klubu PO. Podczas głosowania na starostę swój głos oddała Zbigniewowi Starcowi (z PiS), który dzięki temu dostał stanowisko.

Radny Kazimierz Homa, który miał już wygraną w kieszeni, tak skwitował zachowanie Pawlusiak: „Przegraliśmy nie dlatego, że konkurentom udało się stworzyć koalicję, a dlatego, że udało się doprowadzić do zdrady jednego z naszych członków”. Klub POwydał oświadczenie, z którego wynika, że obie panie nie są mile widziane w szeregach partii. Tak czy inaczej posady mają, a i lokalną sławę zyskały. Ewa Pawlusiak nazwana jest „chytrą babą z Jawiszowic”, bo jak twierdzą złośliwi, oddając swój głos Starcowi, dostała w zamian etat członka zarządu za 12 tys zł. miesięcznie. Ona sama twierdzi, że głosowała zgodnie z sumieniem. Warto zaznaczyć, że do rady weszła dzięki głosom mieszkańców popierających PO.

A W Kalwarii Zebrzydowskiej jest nieco inaczej. Tu burmistrz AugustynOrmanty chciał zwolnić urzędnika, ale mu się nie udało. Burmistrz Kalwarii po objęciu stanowiska połączył w jeden dwa referaty urzędu gminy: inwestycji i gospodarki komunalnej. Miało być oszczędniej. Mirosław Nowak, który pełnił funkcję kierownika referatu gospodarki komunalnej, miał zostać zwolniony. Na czas wypowiedzenia dostał inne stanowisko i zadania. W związku z tym, że jest radnym powiatowym, rada musiała wyrazić na to zgodę. Radni jednak nie poparli pomysłu Ormantego i zdecydowali, że Nowak powinien zostać w urzędzie. Oznacza to, że burmistrz Kalwarii musi do trzech miesięcy przywrócić Nowaka na stanowisko kierownika. Problem w tym, że jego referatu już nie ma, a nie może też zastąpić obecnego kierownika. Wszystko wskazuje na to, że Nowak będzie kierownikiem referatu bez referatu lub w urzędzie ponownie stworzone będą dwa osobne wydziały. Ormanty chciał zaoszczędzić, a narobił sobie kłopotu. (eve)

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zyczliwy

Pchaja sie do wladzy bo to my wyborcy ich wybieramy

g
gość

Aż dziw bierze że tacy ludzie pchają się do władzy :-)

o
olun

Kaczor walczył z układem to go wybiórcza ośmieszyła z wsi24. A w tym kraju mnóstwo ukladzików, choćby w Krakówku

K
Karolina

Za nieboszczki komuny nazywało się to "nomenklatura". Wszystkich ich trzeba wywalić!

Dodaj ogłoszenie