- Gorzej będzie na matmie, bo na lanie wody nie można już sobie pozwolić - wyznają maturzyści z Chrzanowa.
Paulina Imiołek z LO w Wolbromiu solidnie przygotowywała się do matury, ale w ostatni weekend już zamknęła książki. - Stwierdziłam, że i tak już się więcej nie nauczę. Poszłam na długi, relaksujący spacer - mówi maturzystka. - Najwięcej powtarzałam "Przedwiośnie". Dlatego temat o autorytetach raczej mi podszedł.
W Oświęcimiu maturzyści po opuszczeniu sal też łagodnie oceniali zadania. - Wyszedłem z założenia, że skoro się uczę od podstawówki, to nie mogę nie zdać matury - mówi z uśmiechem Łukasz Kajor z I LO im. S. Konarskiego w Oświęcimiu. - Na ostatnią chwilę powtórzyłem jedynie lektury - dodaje.
Ciekawy sposób na maturę znalazła Paulina Krupska z tego samego ogólniaka. - Chodziłam do klasy matematycznej, dlatego przeanalizowałam, że lepiej wybrać wiersze, bo są dwa - wyjaśnia dziewczyna. - Jak się noga powinie na jednym, to jeszcze jest szansa na prawidłowo omówiony drugi - tłumaczy.
W Wadowicach maturzyści także nie mieli większych problemów. - Tematy były proste. Pisałem o roli autorytetu w społeczeństwie na podstawie utworu Żeromskiego - mówi Jakub Kleszcz z klasy mat.-fiz. LO im. Wadowity.
Jego koleżanka z klasy Izabela Kudela też wybrała "Przedwiośnie". - Egzamin nie był trudny. Nikt nie powinien mieć z nim problemów - mówi maturzystka z Wadowity.
Irena Majda, dyrektorka I LO w Olkuszu, zaznacza, że najważniejsze, to nie dać się zjeść nerwom.- Cały rok pracujemy z uczniami, uodporniamy ich na stres. Oczywiście, nie da się go całkowicie uniknąć, bo zawsze towarzyszy egzaminom, ale staramy się stworzyć spokojną atmosferę - podkreśla Majda. - Stres czasem paraliżuje i blokuje. Chcemy tego uczniom zaoszczędzić - dodaje.
Nie było szans na lanie wody. Wczoraj liczyła się wiedza z zakresu historii i polityki
Jak Pani ocenia dwa główne tematy, z którymi zmierzyli się maturzyści?
Nie były łatwe, ale też nie bardzo trudne. Wymagały wiedzy z zakresu historii i uczniowie musieli się orientować, z jakich czasów pochodzą teksty, żeby je dobrze zinterpretować.
Maturzyści głównie narzekali na to, że tematy były bardzo do siebie podobne. Skąd to twierdzenie?
To prawda. Oba dotyczyły spraw politycznych, historycznych. Nie było żadnej różnorodności. Jeśli ktoś się kiepsko czuł w tematyce bogoojczyźnianej, miał nie lada problem. Nie było lubianej przez maturzystów epoki romantyzmu. Jednym słowem, współczuję, bo tematy w mojej ocenie były strasznie nudne.
Większość maturzystów wybrała "Przedwiośnie". Na wiersz porwało się niewielu. Dlaczego?
Żeromski często się pojawia na arkuszach maturalnych. "Przedwiośnie" z kolei jest lekturą bardzo dokładnie omawianą na lekcjach. Z wierszami jest ten problem, że nie zawsze trafia się taki, który interpretowany był na zajęciach. Ale to nie znaczy, że wiersza nie da się właściwie omówić. Autorem jest Baczyński, pod tekstem data powstania utworu - tyle wystarczy, żeby go dobrze zrozumieć. No i, jak wspomniałam, trzeba mieć historyczną wiedzę.
Jak Pani ocenia stopień trudności w porównaniu do ubiegłego roku?
Tegoroczni maturzyści nie mieli możliwości "lania wody". Musieli się trzymać sztywnych ram, konkretów, faktów, dat. Nie było opisu czy analizy charakteru bohatera. Dlatego było trudniej.
Rozmawiała Ewelina Żebrak
Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!
"Gazeta Krakowska" na Twitterze i Google+