Napad padaczki omal nie utopił go w potoku. Pomoc przyszła w porę

Paweł Chwał
Paweł Chwał
Dawid Prusak (z lewej) i Stanisław Wąsik przy Wątoku, gdzie w ubiegły czwartek wieczorem miała miejsce dramatyczna akcja. Dzięki ich szybkiej reakcji udało się na czas wyciągnąć z wody 33-latka Paweł Chwał
33-latek wpadł do potoku. W lodowatej wodzie przebywał co najmniej kilkanaście minut. Na ratunek pospieszyli emeryt oraz licealista. Na szczęście, bo pechowiec wpadał w hipotermię.

Było już po godz. 18, gdy Stefan Wąsik wybrał się na spacer z psem. Szedł drogą wzdłuż Wątoku, w kierunku ogródków działkowych na ul. Spytki z Melsztyna. To wtedy spostrzegł, że w płynącym obok potoku coś się rusza. - W pierwszym momencie pomyślałem, że to jakiś inny pies wpadł do rzeki i próbuje dopłynąć do brzegu - opowiada tarnowianin.

Było zimno, góra kilka stopni powyżej zera. A w potoku wody sporo, co najmniej pół metra, bo przez kilka dni wcześniej padał deszcz. Mężczyzna podszedł bliżej i wtedy dostrzegł, że z nurtem rzeczki nie płynie pies, ale człowiek.

- Był cały zanurzony w wodzie i co jakiś czas wyłaniała się z niej tylko jego głowa. Płynął praktycznie bezwładnie.
Przestraszyłem się, bo pomyślałem, że to jakiś topielec jest. Ale na szczęście w pewnym momencie poruszył się, próbując zaczerpnąć powietrza. Wtedy zacząłem go ratować - relacjonuje emeryt.

Mężczyzna jest po dwóch zawałach i nie odważył się wejść samemu do rzeki . Zresztą brzeg przy Wątoku w miejscu, gdzie topił się człowiek, jest wyjątkowo stromy. - Drogą szło akurat jakichś dwóch mężczyzn. Zacząłem wołać na nich, żeby mi pomogli go wyciągnąć z tej wody, ale oni tylko podśmiewali się i żartowali sobie, że to chyba jakiś mors jest, bo kto o zdrowych zmysłach kąpałby się w taki ziąb - mówi pan Stefan.

Pobiegł więc do pobliskiego domu. Domofon odebrał młody chłopak i kiedy tylko usłyszał, co się dzieje, od razu pospieszył z pomocą. Nie zastanawiając się długo zszedł do Wątoku. Brnąc niemal w mule i wodzie chwycił za ubranie dryfującego mężczyznę. Przyciągnął go do brzegu i uniósł tak, aby woda nie zalewała mu już ust.

- Był ciężki, bezwładny i wyraźnie oszołomiony tym wszystkim, co się stało. Był przytomny, ale nie chciał wychodzić z wody. Twierdził wręcz, że jest mu ciepło i żeby go zostawić w spokoju - opowiada Dawid Prusak, uczeń drugiej klasy XVI Liceum Ogólnokształcącego w Tarnowie.

Chłopak chodzi do klasy policyjnej o profilu kryminalistycznym, ale w programie nauczania ma również lekcje z ratownictwa medycznego. Chwilę przed akcją w Wątoku wrócił akurat z takich zajęć.

- Wiedziałem, że czas działa na jego niekorzyść i trzeba jak najszybciej wyciągnąć go z tego potoku, żeby nie doszło do wyziębienia organizmu. Było naprawdę zimno, a ten mężczyzna mógł być w wodzie co najmniej od kilkunastu minut.
Ostatecznie 33-latka udało mu się wyciągnąć na brzeg przy pomocy policjantów, którzy jako pierwsi dotarli na ul. Spytki z Melsztyna zaalarmowani w międzyczasie przez Stefana Wąsika. Dawid pobiegł do domu po ratunkową folię termiczną i okrył nią coraz bardziej trzęsącego się z zimna mężczyznę. Po chwili pojawili się strażacy i pomogli przenieść niedoszłego topielca do karetki pogotowia, która dotarła na miejsce na sygnale.

- Poszkodowany był na granicy hipotermii. Jeszcze w karetce rozebraliśmy go z przemoczonych ubrań, wysuszyliśmy i owinęliśmy szczelnie kocami. W szpitalu okazało się, że temperatura jego ciała spadła do 33 stopni Celsjusza. Gdyby przebywał w tej wodzie dłużej, to mogło się to dla niego skończyć tragicznie. Utonąłby albo zmarł z wychłodzenia - twierdzi Krzysztof Krzemień, ratownik tarnowskiego pogotowia, które już nie pierwszy raz pomagało 33-latkowi. Mężczyzna cierpi na padaczkę i wiele wskazuje na to, że do Wątoku wpadł właśnie za sprawą kolejnego jej ataku.

On sam jest wdzięczny wszystkim, którzy go uratowali. Do domu wrócił po całej nocy spędzonej w szpitalu.
- Niewiele pamiętam z tego, co wydarzyło się wtedy przy Wątoku. Nie wiem jak znalazłem się w wodzie i kto mnie z niej wyciągnął. Ocknąłem się dopiero w karetce. Wiem, że byłem na SOR i że mnie badali. Lekarz, który się mną zajmował powtarzał mi kilka razy, że miałem mnóstwo szczęścia - mówi Marcin Mizera.

Mężczyzna przyznaje, że padaczka pojawiła się u niego wraz z nadużywaniem alkoholu. Tego dnia, kiedy wpadł do potoku, też był pod jego wpływem. Zdążył już podziękować za uratowanie życia panu Stefanowi, do Dawida też wybiera się osobiście z podziękowaniami. - Powiedział mi, że dostał drugie życie. Że się zmieni i postara się zerwać z nałogiem. Oby mu się udało - przyznaje Stefan Wąsik.

WIDEO: Jak pomóc osobie, która straciła przytomność?

Autor: Dzień Dobry TVN, x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3