Narciarze wypięli się na Tatry i śmigają pod Wawelem

Piotr Rąpalski
Groźnych skał więcej niż śniegu, ale chłopaki się nie boją
Groźnych skał więcej niż śniegu, ale chłopaki się nie boją Tomasz Rakoczy
Skaczą z murów nad Wisłą i urwiska kamieniołomu. Tak walczą o miejsce do tzw. free ride na Kasprowym - pisze Piotr Rąpalski

Miłośnicy tzw. free ride najbardziej cenią sobie wolność. Nie chcą jeździć po wypolerowanych przez ratraki górskich trasach, ale po białym puchu, który nietknięty leży poza nimi. W Alpy jednak daleko i drogo, a w rodzimych Tatrach nie pozwalają im na to ekolodzy. Łaski bez. Młodzi zapaleńcy przez zimę jeździli po wawelskim wzgórzu i skakali w Mydlnikach ze zbocza kamieniołomu. Nie ma się czemu dziwić, skoro śniegu w Krakowie było więcej niż na Krupówkach.

Ma być spontanicznie
Chłopaki nie planują wielkich protestów czy medialnych akcji. Pokazują tylko swoją pasję. Jeśli jeden chce pojeździć na nartach dzwoni po prostu do drugiego.
- Myślimy wtedy nad miejscem w promieniu 20 minut drogi od centrum Krakowa i jedziemy - mówi Tomek Rakoczy, który dokumentuje wyczyny kolegów na zdjęciach. - Wcale nie trzeba tłuc się do Zakopanego - dodaje.

Narty po królewsku
Czasem uda im się dojechać do lasu w Nielepicach pod Krakowem i tam pojeździć. Bywa jednak, że nie mają tyle czasu i kończą... pod Wawelem.
Najczęściej skaczą z murów podtrzymujących wały Wisły nieopodal smoka wawelskiego lub zjeżdżają ze stoku przy ulicy Bernardyńskiej.
- Bywa, że jakiś nadgorliwy społecznik postraszy strażą miejską czy policją, ale z reguły ludzie nam kibicują - mówi Bartłomiej Słoniewski. - Strach jest, ale trzeba się przełamać i jazda - kwituje.

Szukanie plamy śniegu
Prawdziwą grozę może budzić jednak to co chłopaki robią w Mydlnikach. Tam skaczą z kilkunastometrowego urwiska starego kamieniołomu.
- Spokojnie. Wcześniej sprawdzam miejsce, gdzie mam wylądować. Inaczej mogłoby być krucho - mówi Mikołaj Kocot. - Jeżeli ci się nudzi jazda po wyznaczonych trasach, zaczynasz kombinować. Jedni mijają tyczki na slalomie, a inni skaczą - dodaje.

Bo nie ma gdzie jeździć
Tomek, Bartek i Mikołaj chcieliby, aby na Kasprowym były tereny dostępne dla fanów free ride. Nie rozumieją oporu władz Tatrzańskiego Parku Narodowego, które ścigają narciarzy za jazdę poza trasami.

- Góry są też dla ludzi, a nie tylko dla świstaków. Na Zachodzie się da, u nas też powinno - mówi Bartek.
- Jeździmy kiedy śnieg ma co najmniej metr grubości. Wtedy nie niszczy się tego co pod spodem - dodaje Mikołaj. nNieraz byli upomniani przez leśników. Zdarzały się mandaty po 500 zł. - Mają specjalną grupę, która ściga narciarzy na skuterach. Nie ma co, bardzo ekologiczne - śmieją się chłopaki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie