Nowy Sącz: ogromny rachunek za zbity termometr

Arkadiusz Arendowski
Termometry rtęciowe w aptekach nie są drogie. Jednak kiedy się rozbiją, dadzą po kieszeni
Termometry rtęciowe w aptekach nie są drogie. Jednak kiedy się rozbiją, dadzą po kieszeni Arkadiusz Arendowski
Co zrobić, kiedy rozbije się nam stary termometr albo wypali się świetlówka w lampie? Większość pewnie wyrzuca takie rzeczy wprost do śmieci. Błąd. Powinniśmy takie przedmioty najpierw stosownie zabezpieczyć, a następnie oddać do utylizacji. Ta usługa w Nowym Sączu jest jednak horrendalnie droga.

- Doskonale zdaję sobie sprawę, jak niebezpieczne odpady zagrażają na przykład rzekom. Ale jaka jest dla sądeczan alternatywa, skoro za odbiór takich śmieci firmy oczyszczające miasto żądają kilkadziesiąt złotych. Niewielu z mieszkańców stać jest na taki wydatek - opowiada Barbara Skowron z Nowego Sącza.

Pani Barbara znalazła się ostatnio właśnie w takiej sytuacji, ponieważ rozbił jej się termometr rtęciowy. Natychmiast zabezpieczyła go na miarę swoich możliwości zamykając w szczelnym opakowaniu foliowym. Kiedy jednak zadzwoniła do firmy SITA, odpowiadającej za odbiór śmieci w Nowym Sączu, okazało się, że za jego utylizację musi zapłacić 75 złotych.

- Mogę pozwolić sobie na taki wydatek, ale na pewno nie wszyscy mieszkańcy. Przecież to ogromna kwota, jak na taki mały przedmiot - zauważa nasza Czytelniczka. "Gazeta Krakowska" sprawdziła informację. Rzeczywiście. Opłata wynosi sporo, ponieważ jest pobierana od kilograma niebezpiecznej substancji. Dlatego im więcej zgłaszamy do utylizacji takich odpadów, tym taniej nas to wychodzi.

- Każdy niebezpieczny przedmiot musimy dobrze zabezpieczyć, żeby nie uszkodzić go podczas transportu. Problemem jest również to, że nie mamy wyznaczonego składowiska na podobne śmieci Musimy wywozić je bezpośrednio do Gorlic, gdzie działa wyspecjalizowana firma zajmująca się ich likwidacją. To bardzo podnosi koszty - mówi Jaromir Dąbrowski, kierownik działu handlowego SITA.

- Bardziej skupiamy się na likwidacji materiałów budowlanych skażonych metalami ciężkimi. Świetlówki i termometry możemy przyjąć tylko w ostateczności. Na tym polu przydałoby się zdecydowanie więcej inicjatywy ze strony lokalnych samorządów - mówi Józef Mokrzycki, dyrektor firmy Mo-BRUK. Więcej firm przyjmujących niebezpieczne odpady z Sądecczyzny nie ma. - Rozbity termometr należy zamknąć w szczelnym opakowaniu z wodą. Może być to zwykły słoik, taki do konfitur, przy czym woda musi sięgać 2-3 centymetry ponad rtęć. Wtedy go odbierzemy - informuje Mokrzycki. - No i oczywiście trzeba zapłacić za utylizację.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
obywatel
to Państwo niech utylizuje...proste a jak nie to do śmietola
v
vika
Chyba ktoś upadł na głowę....

W takich przypadkach - zanim u większości na stałe wykształci się świadomość ekologiczna - powinno się jeszcze dopłacać parę zł. , żeby ludzi zachęcić do oddawania trujących odpadów.
A tak - wiadomo, jak nie ma pieniędzy na ważniejsze rzeczy, to kto się tam będzie ekologią przejmował, wyrzuci wieczorem na śmietnik - i z głowy....

W ostatecznej kalkulacji na pewno wyszło by taniej.
Dodaj ogłoszenie