Nowy Targ: walka kierowcy ze strażnikami trwa

Józef Słowik
Wczoraj w Rokicinach Podhalańskich fotoradar rozebrano na czynniki pierwsze
Wczoraj w Rokicinach Podhalańskich fotoradar rozebrano na czynniki pierwsze Józef Słowik
Powołany przez Sąd Rejonowy w Nowym Targu specjalista zbadał w wczoraj na wizji lokalnej fotoradar strażników gminnych z gminy Raba Wyżna. Zdecydowano tak na wniosek 25-letniego przedsiębiorcy z Harkabuza, który poskarżył się, że fotoradar nie ma homologacji. Straż gmina w obecności sądu i biegłego rozebrała wczoraj urządzenie na czynniki pierwsze.

Wszystko zaczęło się 20 maja ubiegłego roku w Rokicinach Podhalańskich (gm. Raba Wyźna). Wtedy to fotoradar zrobił zdjęcie opla, który przekroczył prędkość o 47 km/h. Obwiniony w sprawie Krzysztof Biel z Harkabuza nie przyznaje się do winy. Zapewnia, że nie on siedział za kierownicą opla, tylko któryś z jego pracowników. Straży Gminnej zarzuca zaś, że fotografia została spreparowana. Sąd już na wcześniejszych rozprawach orzekł, że rozpoznaje na zdjęciu obwinionego. I wydał wyrok skazujący.

- O tym, że zapadł wyrok, dowiedziałem się od komornika, który pojawił się w miejscu mojego zamieszkania - wspomina Biel. - 500 złotych za mandat dałem, ale z rozstrzygnięciem się nie zgadzam. Domagam się zwrotu pieniędzy i uniewinnienia. Na tym zdjęcie z fotoradaru nie rozpoznaję się. Poza tym numer urządzenia, który widnieje na fotografii, nie jest zgodny z tym ze świadectwa homologacyjnego.
25-latek podnosił ponadto, że fotoradar, którym posługuje się dwójka strażników z Raby Wyżnej, wypożyczany jest z Urzędu Gminy Mszana Dolna. Homologacja jest zatem wykonana dla tamtego urzędu, a nie dla Raby Wyżnej.

Wczoraj na rozprawie ukarany kierowca wskazywał też, że radar był zbyt blisko krańca drogi. - Te wszystkie braki świadczą o nielegalnej homologacji fotoradaru i bezprawnym używaniu go przez Straż Gminną - powiedział jeszcze przed rozprawą.

W trakcie wczorajszej wizji lokalnej nie znaleziono na twardym dysku zdjęcia będącego dowodem w sprawie Biela. Jak przekonywali strażnicy, mogło ono zostać zapisane na płytach CD w Urzędzie Gminy w Mszanie Dolnej.

Na rozprawie terenowej pojawiła się dwójka strażników, którzy rozłożyli urządzenie w tym miejscu, gdzie maszyna zrobiła zdjęcie, które kosztowało Biela 500 złotych. Według nich, kamera wbudowana jest na stałe. Nie można jej wyciągnąć, nie ma więc mowy o manipulacjach.

Strażnicy nie potrafią wyjaśnić, dlaczego na świadectwie homologacji nie ma tego samego numeru, co na wykonanym zdjęciu samochodu.

Po ponad trzygodzinnej rozprawie w terenie, sąd zażądał od biegłego wydania w ciągu 21 dni opinii dotyczącej fotoradaru z gminy Raba Wyżna. Ma on sprawdzić, czy urządzenie spełniało normy techniczne i określić, czy teren i miejsce, w którym było postawione nie wpłynęło na poprawność odczytu.

Gdyby sąd uznał racje Biela, mógłby to być precedens, który na pewno ośmieliłby innych kierowców. Sam Biel zapowiada, że będzie się odwoływał aż do skutku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie