Istnieją gatunki owadów, które mogą być bardzo szkodliwe dla drzew rosnących w parkach. Zarząd Zieleni Miejskiej stosuje różne metody, aby szkodnikom przeciwdziałać.

Do naszej redakcji zadzwonił krakowianin, który podzielił się ciekawą obserwacją. Podczas wycieczki do Buska-Zdroju zauważył, że w tamtejszym Parku Zdrojowym drzewa na pniach miały specjalne opaski, będące pułapką na wszelkie robactwo. Na opaskach widać było setki „przyklejonych” insektów.

- To rozwiązanie chroniące drzewa przed szkodliwymi owadami, które mogą prowadzić do różnych chorób - mówił pan Stanisław. Jego zdaniem, podobne rozwiązanie powinno się zastosować w krakowskich parkach.

Jak tłumaczą nam w Zarządzie Zieleni Miejskie, wspomniane opaski to pułapki lepowe przeznaczone do odłowu owadów. Czy mogą się pojawić w Krakowie?

- Pułapki te mają jednak istotną wad; są nieselektywne, co znaczy że przyklejają się do nich nie tylko owady, których liczebność chcemy ograniczyć, ale też bardzo wiele innych zwierząt dla środowisku pożytecznych (drapieżcy, owady zapylające) - tłumaczy Łukasz Mielczarek z Zespołu do sprawy Lasów i Przyrody w Zarządzie Zieleni Miejskiej.

Jak dodaje, na lepy mogą się łapać, czego sam był świadkiem już poza Krakowem, nawet nietoperze, i kończy się to dla nich fatalnie.

Tym niemniej opaski lepowe mogą być skuteczną metodą na działania kilku szkodliwych gatunków owadów, jak np. piędziki Operophtera brumata i O. fagata, czy zimowek ogołotniak Erannis defoliaria. Bezskrzydłe samice tych owadów wspinają się późną jesienią oraz zimą po pniach drzew i skutecznie mogą zostać przechwycone lepem. Dodatkowo w chłodnym okresie trudno o inne owady, które przypadkowo mogą się przykleić do lepu. Opaski lepowe mogą więc być przydatne. Ale zdaniem ekspertów z ZZM nie ma teraz potrzeby ich stosowania.

- W tym momencie nie obserwujemy w Krakowie masowej obecności wspomnianych motyli, które wymagałyby interwencji. ZZM stosował pułapki lepowe o znacznie bardziej selektywnym charakterze (mniejsze, częściowo zamknięte i z użyciem feromonu wabiącego) niż wspomniane opaski - dodaje Łukasz Mielczarek.

Pułapki stosowane przez ZZM były umieszczane na kasztanowcach przeciwko owadowi zwanemu szrotówek kasztanowcowiaczek.

- Efekt tego typu pułapek na bardzo liczne szrotówki jest jednak wedle naszych obserwacji znikomy. Lepy bardzo szybko pokrywały się tysiącami motyli i przestawały działać, co więcej, w próbkach były też przypadki, że drapieżców odławiały tyle samo, ile zwalczanego owada. W przypadku szrotówka kasztanowcowiaczka uważamy, że utylizacja liści, w których zimują te motyle jest najskuteczniejszą metodą ograniczania ich populacji - zaznacza specjalista ZZM

Pułapki, jeśli jeszcze będą stosowane, to w bardzo ograniczonym zakresie, w celu monitoringu populacji szkodliwego owada.

KONIECZNIE SPRAWDŹ: