Okiem Jerzego Stuhra: Wystarczy rozmawiać

Jerzy Stuhr
Marcin Makówka
Nie pierwszy raz zauważam, że miesiąc, który zaczyna się smutną zadumą nad grobami - jest równocześnie czasem, w którym ludzie stają bliżej siebie. Jakby wspomnienia wyzwalały ciekawość względem tych, którzy są… Jakby rodziła się jakaś potrzeba pomocy, współodczuwania? Czy to taki listopadowy cud?

To prawda, że rodzinna zaduma nad przeszłością wyzwala poczucie i potrzebę wspólnoty. Bywa jednak, że jest to stan krótkotrwały, niemal okolicznościowy. Jeszcze więc nie można tego uznać za listopadowy cud. Choć byłoby wspaniale, gdyby tak było. Ale niezależnie od wszystkiego, co kryje się pod pojęciem takiej potrzeby wspólnoty, jest to przecież czas, w którym częściej się ze sobą rozmawia. W którym jesteśmy ciekawi tego drugiego człowieka. Nieraz są to rozmowy "nad grobami", ale częściej, to zwyczajne rozmowy o wszystkim, o życiu, także o chorobach, a może i o radościach. Może więc pojęcie "cudu" moglibyśmy wzmocnić, gdybyśmy nauczyli się doceniać rozmowę?

Każdy z nas ma doświadczenie niespodziewanych "rozmów". I każdy z nas potrafiłby powiedzieć, jak bardzo jest ważne, aby podzielić się swoim doświadczeniem, nieraz wysłuchać, a nieraz zaświadczyć. I każdy z nas pewnie by potrafił udowodnić, jak wiele takich rozmów zależy od pełnego empatii nachylenia się nad kimś drugim.

Byłem niedawno na kongresie onkologicznym w Lublinie, gdzie miałem wystąpienie jako pacjent. Mówiłem o tym, jak sobie możemy sami pomóc. Właśnie w chorobie. O tym, jak psychicznie przygotować swój organizm. Jak go mobilizować.
Takie spotkania są, prywatnie rzecz biorąc, męczące. 4,5 godziny jechałem w jedną stronę, 4,5 w drugą, aby mieć godzinę wystąpienia. Ale takie spotkania są ważne dlatego, że się mówi - i rozmawia. Przyjęto mnie tak, jakbym co najmniej jakiś manifest chorego stworzył. Joaquín Navarro-Valls, lekarz, przez ponad 20 lat dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej,który też tam był, gratulował mi, ale dla mnie było ważniejsze, że mogłem go spotkać. Więc mu powiedziałem: grałem pana w filmie (u Nanniego Morettiego w "Habemus Papam").

Kiedy tak słuchałem przychylnych reakcji po moim wystąpieniu, że zrozumiałem, co jest najważniejsze: wystarczy się skupić, opisać swój stan i opisać, czego trzeba uniknąć, będąc pacjentem - i to już może pomóc. Przychodzili do mnie lekarze mówiąc, że to samo przekazują pacjentom. Tyle że oni wyczytali to w księgach, a ja to przeżyłem.

Tak mówiąc między nami, trochę nieswojo czułem się z tymi pochwałami. Bo przecież wielu to przeżywa, a ja, co najwyżej, umiem powiedzieć, ubrać w krótkie, zwięzłe słowa. Żadna to jednak zasługa, jak się całe życie po scenie biega. Słowo jako takie jest czymś tak pięknym, gdy się dociera nim do drugiego człowieka, że nigdy nie dość zachwytów. Niektórzy mówią, że taka bezpośredniość przekazu słownego jest najważniejsza. Ale ja myślę, że łatwiej bywa, gdy do człowieka dociera filmowy bohater, sytuacja, filmowe słowo.

Byłem na filmie "Bogowie". Zachwyciłem się. Największą wartością tego obrazu jest opowiadanie o ekstremalnych napięciach życia i śmierci - z humorem. To jest największe odkrycie. Wychodzisz z kina z poczuciem lekkości, czujesz się lepszy. Dobrze zrobiona robota. Mogę już odchodzić, bo narodził się dobry, fachowy reżyser. Nie potrafiłbym zrobić "Bogów", dlatego jestem tak pełen uznania. I może to jest właśnie tak, że jak się skumuluje : rozmowę, własne doświadczenie i siłę obrazu filmowego, to dopiero wtedy porozumienie z drugim człowiekiem jest pełne?

Zobacz najświeższe newsy wideo z kraju i ze świata
"Gazeta Krakowska" na Youtube'ie, Twitterze i Google+
Artykuły, za które warto zapłacić! Sprawdź i przeczytaj

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mik

te zadumę nad grobami pan stuhr wypełnia słowami-kocham ojczyznę ,ale równocześnie jej nienawidzę.pytam zatem,kto zwariował?a może powiela mentora polskiego,znanego elektryka,co zasłynął m.in. z powiedzenia-jestem za,a nawet przeciw..podobno w matematyce można wykazać,że 2 x2 może być 5.

Dodaj ogłoszenie