PiS chce odebrać PO rządy w Tarnowie

Andrzej Skórka
Ryszard Ścigała w jesiennych wyborach wystartuje z namaszczeniem Platformy. Czy w Tarnowie odniesie zwycięstwo tak jak Komorowski?
Ryszard Ścigała w jesiennych wyborach wystartuje z namaszczeniem Platformy. Czy w Tarnowie odniesie zwycięstwo tak jak Komorowski? polskapresse
Po niedzielnej wyborczej dogrywce więcej powodów do zadowolenia w regionie tarnowskim mają działacze PiS. Na wsiach i w mniejszych miastach ich kandydat odniósł przekonujące zwycięstwo. Czy podobnie będzie już za cztery miesiące po wyborach samorządowych?

Źdźbłem w oku dla polityków identyfikujących się z Jarosławem Kaczyńskim jest Tarnów. W samym mieście PiS wyborów nie wygrał już od pięciu lat.

- Zamierzamy obsadzić fotel prezydenta i zdobyć większość w radzie miasta - odgrażają się politycy tej partii. Ale oficjalnego pretendenta do objęcia najważniejszego stanowiska wciąż nie zgłaszają. Platforma Obywatelska te decyzje ma już za sobą. Jej kandydatem na prezydenta Tarnowa będzie urzędujący obecnie Ryszard Ścigała.

- Popracujemy nad powiększeniem przewagi nad PiS - zarzekają się w partii Tuska.
Tarnów zachował przed niespełna tygodniem status jedynego miejsca w całym regionie, w którym kandydat PiS na Prezydenta RP zaznał goryczy porażki. Ryszardowi Ścigale marzy się teraz powtórzenie wyniku Bronisława Komorowskiego, tyle że w trakcie wyborów na prezydenta miasta. Najlepiej już w pierwszej turze.

20 czerwca kandydat PO w Tarnowie wypadł lepiej niż Jarosław Kaczyński. 4 lipca, w dogrywce, niewielką przewagę wypracowaną w pierwszej turze jeszcze powiększył. W trakcie prezydenckich wyborów odniesień do batalii o władzę w samorządzie uniknąć było nie sposób. Działacze Platformy wierzą, że zapracowali na wynik przyszłej głowy państwa, przynajmniej po części, także swoją pracą w samorządzie.

PO tworzy od czterech lat w radzie miejskiej koalicję z "Tarnowianami" - komitetem założonym cztery lata temu przez Ryszarda Ścigałę. Ten ostatni na wiosnę zakończył rozmowy z Platformą w sprawie jesiennych wyborów na prezydenta miasta. Partia Tuska już wówczas zdecydowała, że obecny prezydent Tarnowa będzie jej kandydatem. Ścigała do partii nie musi nawet wstępować.

Sukces Komorowskiego jest dla polityków Platformy i ich kandydata niezłym prognostykiem. Choć dodają, że niczego pewnym być nie można. - Jesteśmy optymistami, ale czeka nas teraz mnóstwo pracy - zastrzega Henryk Słomka-Narożański, wiceprezydent Tarnowa oraz wiceprezes zarządu grodzkiego PO. Wygrana Komorowskiego musiała u Ścigały wzbudzić uczucie zadowolenia. Przed wyborami stanął przecież w mieście na czele honorowego komitetu poparcia tego kandydata i namawiał do oddania na niego głosów.

Jakie armaty wytoczy Prawo i Sprawiedliwość, żeby w ciągu paru miesięcy przeciągnąć większość miejskiego elektoratu na swoją stronę? Na razie nie sposób tego ustalić. Zagadką pozostaje przede wszystkim kogo desygnuje do batalii o prezydenturę. Teraz, w trakcie letniej kanikuły, rozstrzygnięć spodziewać się nie należy. Z informacji "Gazety Krakowskiej" wynika, że procedura wyłaniania pretendenta ma się rozpocząć dwa tygodnie po drugiej turze wyborów głowy państwa. - Ostatecznie powinien on być znany na początku września - mówi poseł Józef Rojek.
Wciąż aktualna pozostaje więc lista z trzema nazwiskami "kandydatów na kandydatów", czyli Anny Czech, Mariana Iwańca oraz Jacka Pilcha. Czy wybór może paść na kogoś spoza tego grona? Wszystko jest możliwe. Poseł Rojek nie tak dawno dawał do zrozumienia, że nie wyklucza nawet swojego startu. Decyzje podejmować będą lokalni działacze partii. "Góra" może do nich jednak zgłaszać swoje veto. Jarosław Kaczyński, w rozmowie z dziennikarzami podczas wiosennej wizyty w Tarnowie właśnie tak tłumaczył procedury. Napomknął nawet, że veta nie zgłosi, gdyby nominację otrzymał Pilch.

Także SLD - po wynikach Napieralskiego w pierwszej turze (13,7 proc.) "trzecia siła" w mieście - ociąga się z personaliami. Zapowiedź sprzed kilku miesięcy o desygnowaniu do boju Krzysztofa Janika sam zainteresowany stanowczo zdementował. Teraz może się okazać, że kandydatem lewicy zostanie... Ryszard Ścigała. Swego czasu o poparcie swojej osoby zwrócił się nie tylko do PO, ale także do SLD i PiS. Ostatnia z partii propozycję zignorowała. Sojusz zaś zamierza do niej wkrótce się ustosunkować.
- W lipcu odbędzie się w tej sprawie posiedzenie władz SLD w Tarnowie - twierdzi Jakub Kwaśny, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Sojuszu w mieście.

Pomijając Tarnów, wyniki prezydenckiej elekcji w regionie dały poczucie dużego komfortu sympatykom PiS. Na mapie powiatu tarnowskiego i dąbrowskiego nie znalazła się choćby jedna gmina, w której Kaczyński musiałby uznać wyższość rywala. Nawet w Ryglicach, gdzie od lat rządzi Bernard Karasiewicz, członek PO.

Jak twierdza nie do zdobycia jawi się powiat dąbrowski. Tu Kaczyńskiego poparło prawie 73 procent oddających głosy. W gminie Radgoszcz to poparcie sięgnęło blisko 87 procent. Wiesław Krajewski, szef PiS w powiecie dąbrowskim, twierdzi, że spodziewał się takich notowań.

- Powiśle cechuje przywiązanie do wartości konserwatywnych. Prawdopodobnie w osiągnięciu tak dobrego wyniku pomogły także działania członków i sympatyków partii - dodaje. Przyznaje jednocześnie, że daleki jest od huraoptymizmu przed jesienną elekcją. Bo wybory samorządowe rządzą się nieco innymi prawami niż parlamentarne czy prezydenckie. - O ewentualnym sukcesie decydują ludzie wywodzący się z grup lokalnych działaczy - mówi Krajewski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie