Przedsiębiorcy i eksperci o warunkach prowadzenia biznesu w Polsce: jak przetrwać lawinowy wzrost kosztów i tsunami zmian Polskiego Ładu

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś

Wideo

Udostępnij:
W Polskim Ładzie jest całkiem sporo dobrych rozwiązań dla firm, ale giną one w natłoku innych zmian –niekorzystnych dla 90 procent przedsiębiorców, niejasnych i niezrozumiałych nawet dla ekspertów, a przez to budzących strach przed inwestowaniem. Tak olbrzymiej zmiany warunków dla biznesu nie wprowadza się w cywilizowanych świecie w ciągu pięciu tygodni – oto główne przesłanie liderów organizacji gospodarczych, radców prawnych i doradców podatkowych z XVI Forum Przedsiębiorców Małopolski. Ich opinie są wyjątkowo zgodne.

Po raz trzeci spotkaliśmy się na Forum online, tęskniąc za minionymi rozmowami w EXPO i Tauron Arenie, a zarazem pamiętając, że w tych pięknych krakowskich obiektach jeszcze pół roku temu działały szpitale covidowe. Co gorsza – pandemia zabija znowu kilkuset Polaków dziennie. Równocześnie nie ona jest najstraszniejszą zmorą spędzającą sen z powiek polskim przedsiębiorcom.

Wszyscy – z powodów demograficznych i narastających braków na rynku pracy – działają pod presją rosnących kosztów zatrudnienia przy jednoczesnym dynamicznym wzroście cen surowców, paliw i energii. Transformacja energetyczna, cyfryzacja, rozpad światowych łańcuchów dostaw dotykają w coraz większym stopniu każdą firmę. Podobnie – inflacja, szalejąca nie tylko w Polsce. Każdy – choć w różny sposób – poniesie konsekwencje wejścia w życie Polskiego Ładu, największej od 30 lat kompleksowej zmiany warunków dla biznesu.

Zdecydowana większość przedsiębiorców ma na temat Ładu zdanie złe lub bardzo złe. Być może jest to kwestia popełnionych przez rząd błędów w komunikacji, ale bardziej prawdopodobne jest inne wyjaśnienie: że jest to po prostu zbyt obszerna, zbyt szybko stworzona regulacja zawierająca zbyt wiele zmian w zbyt wielu obszarach, a w dodatku – wchodząca w życie już od nowego roku, a więc zaledwie pięć tygodni po opublikowaniu. W krajach zachodnich czas na przyswojenie o niebo prostszych zmian wynosi co najmniej rok.

Wiceminister finansów Jan Sarnowski przekonywał wprawdzie podczas Forum, że podatkowe regulacje Polskiego Ładu – zarówno te uszczelniające system, jak i te fakultatywne, czyli przede wszystkim liczne nowe ulgi, z których każdy przedsiębiorca będzie mógł skorzystać – doprowadzą do „większej sprawiedliwości podatkowej”: Polska zaliczana jest do krajów od relatywnie wysokich obciążeniach obywateli (w tym przedsiębiorców) o niskich dochodach, preferowani są lepiej zarabiający. Teraz to się zmieni. Równocześnie, jak podkreślił wiceminister, przedsiębiorcy chcący rozwijać swoje firmy, automatyzować je, robotyzować, cyfryzować, zwiększać eksport, będą mogli sięgnąć po ulgi umożliwiające nawet całkowite uniknięcie podatku dochodowego (np. estoński CIT).

- Ostatnie cztery lata bardzo sprzyjały automatyzacji i robotyzacji. Nasza firma podwoi w 2021 roku wynik z rekordowego dotąd roku 2019, co cieszy. Równocześnie sen z powiek spędza nam ogromna liczba zmian w przepisach i coraz niższa ich jakość. To jakieś tsunami, które komplikuje i tak już niełatwe warunki prowadzenia biznesu – mówił Stefan Życzkowski, prezes firmy ASTOR.

Jan Sarnowski zapewnił, że zmiany idą w kierunku uproszczenia rozliczeń podatkowych, zaś wszystkie niejasności i wątpliwości będą na bieżąco objaśniane. Zarówno on, jak i towarzyszący mu podczas Forum dyrektorzy departamentów w resorcie finansów, obiecali, że odpowiedzą na wszystkie pytania dotyczące przepisów podatkowych Polskiego Ładu. To ważna deklaracja, bo tylko w ciągu pierwszej godziny konferencji napłynęło do redakcji ponad… dwieście pytań i wątpliwości dotyczących kwestii ogólnych, jak i całkiem konkretnych. Po weryfikacji tych pytań (część z nich się powtarza) prześlemy do ministerstwa listę. Jeśli ktoś chciałby zadać własne pytanie, proszę to robić na: [email protected]

A oto pierwsza część opinii uczestników naszego Forum. Kolejne zaprezentujemy w następnych wydaniach, dotyczą bowiem rzeczy absolutnie dziś fundamentalnej dla wszystkich przedsiębiorców – od mikro po wielkich – czyli największej od 31 lat zmiany warunków prowadzenia biznesu.

Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich:

  • Z badań koniunktury prowadzonych od ponad 20 lat przez GUS wynika, że przedsiębiorcy polscy mierzą się z całą masą wyzwań i problemów, a na pierwszym miejscu jako barierę wymieniają niejasne i niestabilne prawo. Polski Ład, niestety, nie poprawi tutaj sytuacji, lecz ją pogorszy. Byliśmy w gronie organizacji gospodarczych, które jednogłośnie apelowały o odłożenie tej reformy o rok, by wszyscy mogli się jej nauczyć. Niestety, mleko się rozlało, reforma niebawem wejdzie w życie i możemy tylko minimalizować jej negatywne skutki – przede wszystkim poprzez rzetelne informowanie przedsiębiorców o zmianach oraz poprzez jasne i wiążące objaśnienia wszystkich budzących wątpliwości przepisów. A tych wątpliwości jest mnóstwo i z każdym dniem przybywa.
  • Wśród wyzwań długoterminowych na pierwszy plan wyszedł brak pracowników związany z niezwykle niekorzystną demografią. Środkiem zaradczym w krótszej perspektywie powinna być odpowiednia polityka migracyjna państwa. W obecnym stanie prawnym mamy do czynienia z migracją wahadłową, z imigrantami pracującymi w Polsce krótko, do 6 miesięcy, w oparciu o oświadczenia pracodawców. W ciągu roku – ale nie jednocześnie - takich ludzi jest około 2 miliony. Oni ratują naszą gospodarkę, ale wobec pogłębiających się w kolejnych latach braków na rynku pracy to stanowczo nie wystarczy. My musimy tych ludzi zdecydowanie bardziej z Polską związać, bo w przeciwnym razie rośnie ryzyko, że oni w kolejnej rundzie migracji wybiorą inny kraj z naszego regionu lub Europy Zachodniej, mierzący się z podobnymi wyzwaniami demograficznymi. Bez milionów imigrantów polska gospodarka nie ma szansy na dalszy rozwój. Dla takiej – długoterminowej – imigracji trzeba stworzyć w Polsce warunki. Równocześnie musimy sięgnąć po istniejące wciąż w Polsce zasoby pracy, to jest ludzi z różnych powodów nieaktywnych zawodowo. Trzeba likwidować bariery, które nie pozwalają im pracować. Równocześnie musimy mocno zainwestować w ochronę zdrowia, bo polskie społeczeństwo coraz szybciej się starzeje i będzie wymagało wyraźnie wyższych nakładów na utrzymanie ludzi w dobrej kondycji – ale też wysokiej produktywności. To jest wyzwanie globalne i to, czy mu sprostamy, zadecyduje o konkurencyjności polskiej gospodarki.

JUSTYNA ZAJĄC-WYSOCKA, wiceprzewodnicząca Małopolskiego Oddziału Krajowej Izby Doradców Podatkowych

  • Polski Ład to najgorzej napisana regulacja, z jaką miałam w życiu do czynienia. Osiągnęliśmy tu kolejny poziom absurdu: nawet specjaliści nie rozumieją, o co w wielu miejscach chodzi. Musimy się między sobą konsultować, śledzić na bieżąco wypowiedzi ministrów i ich wpisy w mediach społecznościowych, by próbować się domyślić, po co powstał dany przepis i jak należy go rozumieć. Tworzenie tych przepisów urągało wszelkim standardom, odbyło się w szaleńczym tempie, a słuszne uwagi ekspertów, także legislatorów sejmowych, zostały zignorowane. Ministerstwo Finansów zaczęło tworzyć objaśnienia do przepisów podatkowych zanim one zostały opublikowane. Ja się z tym jako prawnik pogodzić nie mogę. Uczono mnie, że przepis powinien być sformułowany na tyle prosto i logicznie, by był czytelny dla każdego i zrozumiały wprost, bez całej masy objaśnień. Tymczasem w całej masie uchwalonych w ostatnich latach przepisów podatkowych może 1 procent spełnia ten warunek!
  • Ministerstwo najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że są to regulacje niedoskonałe i wymagają poprawienia, bo już po ich uchwaleniu zaczęło przygotowywać nowelizacje. To się w głowie nie mieści człowiekowi świadomemu, że stabilność prawa jest jednym z fundamentów przedsiębiorczości, inwestowania. Szeregowi urzędnicy też przyznają, że o Polskim Ładzie nic nie wiedzą. Będą się intensywnie szkolić. Różnica polega jednak na tym, że przedsiębiorca będzie musiał zastosować te przepisy od 1 stycznia 2022 roku – ryzykując swym dorobkiem i miejscami pracy swoich pracowników.

Prof. Stanisław Mazur, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie:

  • - Taka jest kolej rozwoju cywilizacji, że kiedy osiągamy sukces, rodzi się pytanie, jaki powinien być uczciwy, przyzwoity podział jego owoców. W Polsce taka debata rozpoczęła się jakiś czas temu. Niestety, mam wrażenie, że poszła niekoniecznie w dobrym kierunku: z dzikiego kapitalizmu skręciliśmy ostro w kierunku mocnej populistycznie motywowanej polityki transferów socjalnych. Zamiast sensownie korygować niesprawiedliwości rynku wynikające z niedoskonałości gospodarki rynkowej, sięgnęliśmy po mechanizmy, które w istocie w dłuższym horyzoncie nie będąc służyć gospodarce i budowaniu klasy średniej. Podcinają zatem gałąź, na której wszyscy siedzimy. Mogą zahamować rozwój, którego owoce chcemy dzielić.
  • - Najwyższy czas zadać pytanie, czy realizowana obecnie polityka i idące za nią regulacje nie spowodują, że przestrzeń dla tworzenia biznesu będzie się znacząco zmniejszać i pogarszać. Mówiąc brutalnie: jeśli nie będzie biznesu, nie będzie nowych inwestycji, to nie będzie pracy i oczekiwanego wzrostu dochodów. To jest fundamentalna kwestia. W istocie – mimo różnych zabiegów retorycznych – mamy do czynienia z próbą budowania kapitalizmu państwowego. Ona się żywi wiarą, że taki kapitalizm świetnie zastąpi kapitalizm rynkowy. Ja tej wiary nie podzielam. To kolejna wielka utopia, być może ona w jakiejś formie i w jakimś zakresie sprawdza się w kulturach azjatyckich, ale nie w kulturze europejskiej, przynajmniej tej zachodniej, do której chcemy – czy chcieliśmy dotąd - przynależeć. Ta utopia jest w naszych warunkach wysoce niebezpieczna. To jest takie myślenie: „wy się nie martwcie, my wam pomożemy”. Nie mówię, że to wynika z cynizmu albo wyrachowania, chcę wierzyć, że u podstaw tego leżą szlachetne pobudki. Ale efekt jest taki, że władza mówi: „damy wam pieniądze, damy wam ulgi, damy wam świadczenia…” I oczywiście, żeby dać, musi najpierw zabrać. Komu?
  • - Jestem gorącym zwolennikiem całkiem odmiennego rozwiązania, a mianowicie takiego, w którym państwo poprzez niezbędne regulacje tworzy warunki do zarabiania pieniędzy i niekoniecznie chce wszystkich uszczęśliwiać. A tu mamy – na takim najbardziej ogólnym poziomie - swoisty manifest kapitalizmu politycznego, w którym władza centralna chce mieć jak najwięcej środków, by je samodzielnie dzielić, bo najlepiej wie, jak zbudować dobre społeczeństwo. I ja się takiego podejścia bardzo obawiam. Z jednej strony grozi nam fiskalizm, z drugiej – ryzykujemy poszerzenie sfery uznaniowości organów kontroli skarbowej. Nie chcę przez to jednoznacznie powiedzieć, że mój stosunek do Polskiego Ładu jest negatywny, bo to byłoby nieuczciwe i przedwczesne. Chcę raczej wyrazić swe obawy w oparciu nie tylko o zapisy tego dokumentu, ale i wnioski z obserwacji dotychczasowych poczynań władzy. Równocześnie uważam, że trzeba dziś jasno ludziom mówić, że kapitalizm państwowy nie jest w stanie unieważnić rynku, ani zastąpić aktywności właściciela hotelu z Krakowa czy kupca z Nowego Sącza. Władza w Warszawie naprawdę nie wie lepiej, czego potrzebują klienci tych przedsiębiorców.

Marcin Sala-Szczypiński, Dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Krakowie:

  • - Kłania się stara prawda, że lepsze są przepisy niedoskonałe, ale stabilne, niż teoretycznie lepsze, ale co chwila zmieniane. Do działania, rozwijania firmy, inwestowania, tworzenia miejsc pracy przedsiębiorca potrzebuje przepisów stabilnych, a przynajmniej – przewidywalnych, czyli takich, do których stosowania może się w miarę spokojnie przygotować. Równie ważnym warunkiem normalnej działalności jest zrozumiałość i jednoznaczność tych przepisów. My mamy w Polsce gigantyczny i narastający problem we wszystkich tych obszarach. W przypadku wielu przepisów regulujących działalność gospodarczą nie do końca wiadomo, jak stosować to, co uchwalono i opublikowano. Liczne regulacje są dla przedsiębiorców niezrozumiałe i mają przeważnie bardzo krótkie vacatio legis, czyli przedsiębiorca musi błyskawicznie ustalić, jaka interpretacja tego przepisu będzie obowiązująca. Można to zrobić sięgając do uzasadnienia projektu, żeby dowiedzieć się, jakie intencje przyświecały ustawodawcy, czyli dlaczego on tu chciał coś zmienić.
  • Przedsiębiorca musi zaplanować inwestycje, wiedzieć, na jakich zasadach będzie zatrudniał pracowników, ile go to będzie kosztować. Przecież takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień! Olbrzymia niepewność wykreowana w tym obszarze przez Polski Ład może mieć straszne konsekwencje. W najlepszym razie dojdzie do masowego przyhamowania działań prorozwojowych, inwestycyjnych, bo wszyscy będą chcieli najpierw zobaczyć, jak działają nowe regulacje, jak stosuje je aparat państwa – żeby zminimalizować ryzyko. Równocześnie – żeby ograniczyć skutki podniesienia obciążeń składkowych i podatkowych – zwiększą ceny swoich towarów i usług.
  • Tak naprawdę my się wszyscy dowiemy, jak te przepisy stosować, dopiero wówczas, gdy w spornych kwestiach wypracowana zostanie w miarę spójna linia orzecznicza. A to zwykle trwa. W szczęśliwym układzie okoliczności - do wydania wyroku przez Wojewódzki Sądu Administracyjny mija kilka miesięcy. Oczywiście, od niego może iść skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Tu możemy czekać kolejnych kilka miesięcy, albo nawet i lat. Czyli, w optymistycznym wariancie, w ciągu roku możemy mieć pierwsze wyroki NSA. W bardziej skomplikowanych sprawach potrwa to kilka lat. To jest czas, w którym przedsiębiorcy mogą zamrażać inwestycje z powodu braku pewności, jak stosować dany przepis i co dalej się stanie.
  • Na ogólną niejasność i zmienność tworzonych przepisów nałożyła się nam niepewność wyroków sądowych. Nikt nie może być dziś pewien wyroku, skoro nawet od ministra sprawiedliwości słyszy, że jakieś orzeczenie mu się nie podoba i ono tak naprawdę jest nieważne i nie ma go co uznawać. Żyjemy w coraz większym dualizmie prawnym: część sędziów, orzekających w sporach, także tych, w których tkwią przedsiębiorcy, nie uznaje innych sędziów – z powodu niewłaściwego ich powołania przez tzw. neo-KRS. Ostatnio sędzia w Krakowie odmówił nadania klauzuli wykonalności wyrokowi wydanemu przez - w jego ocenie - nieprawidłowo obsadzony sąd. Czyli strona postępowania już się cieszyła z uzyskanego wyroku, już witała się z gąską, a tu okazało się, że ten wyrok de facto nic nie znaczy. Sędzia poproszony o wydanie klauzuli wykonalności twierdzi, że to w ogóle nie jest wyrok. A pamiętajmy, że czas uzyskania wyroków w polskich sądach to jest ładnych kilka lat. Więc zakładając nawet teraz, że ten cały proces miałby się odbyć jeszcze raz w prawidłowym składzie sędziowskim, mamy kolejne stracone lata…

Witold Kozłowski, Marszałek Województwa Małopolskiego:

  • - Z perspektywy rozwoju gospodarczego Małopolski, Polski Ład należy rozpatrywać w dwóch kategoriach: ekonomicznej i społecznej. Z jednej strony, do małopolskich samorządów popłynie na inwestycje blisko 2 mld zł, z czego ponad 161 mln zł na zadania Województwa Małopolskiego. Z drugiej strony, Polski Ład to także nowa idea zakładająca nie tylko reformę fiskalną, ale również – tak długo wyczekiwaną zmianę społeczną. Program zakłada bowiem poprawę jakości życia Polaków i Małopolan, którzy będą mogli korzystać z bezpiecznej i nowoczesnej infrastruktury.
  • - Dofinansowaniem w ramach Polskiego Ładu objęte będą m.in. inwestycje w infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, infrastrukturę drogową, zamianę źródeł ciepła na zeroemisyjne czy też gospodarowanie odpadami. Program obejmuje 35 obszarów gospodarki i jest konkretną odpowiedzią na potrzeby inwestycyjne samorządów. Z całą pewnością ta rządowa inwestycja w nasz region przyczyni się do jeszcze szybszego rozwoju Małopolski, stanowiąc koło zamachowe dla regionalnej gospodarki i jednocześnie pomagając małopolskim samorządom i firmom rozwijać się i budować swój potencjał.
  • - Strategię wykorzystania Funduszy Europejskich w województwie małopolskim na najbliższe lata określa przyjęty przez zarząd województwa projekt Programu Regionalnego Fundusze Europejskie dla Małopolski na lata 2021-2027. Małopolska Przyszłości. Pomoc dla przedsiębiorców zostanie skierowana w obszary takie jak: badanie i rozwój, inteligentny rozwój gospodarczy i budowa regionalnego ekosystemu innowacji. Wsparcie to pozwoli zwiększyć działalność badawczo-rozwojową i innowacyjną małopolskich przedsiębiorstw oraz wzmocnić ich wzrost i konkurencyjność. Umożliwi także rozwijanie sieciowej i międzysektorowej współpracy, transfer wiedzy oraz podnoszenie kompetencji podmiotów tworzących regionalny ekosystem innowacji. Wsparcie będzie udzielane z wykorzystaniem dotacji i instrumentów finansowych. Mowa tu m.in. o bonach, programach inkubacyjnych czy specjalistycznym wsparciu szkoleniowym. Oprócz wspomnianych obszarów wsparcia przedsiębiorcy będą mogli sięgać po środki m.in. na inwestycje w poprawę efektywności energetycznej, inwestycje w wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych, finansowanie usług rozwojowych zgodnie z potrzebami zgłaszanymi przez pracodawców, w tym przedsiębiorców czy też wdrożenie u pracodawców kompleksowych narzędzi w celu umożliwienia elastycznego reagowania na zmiany zachodzące na rynku pracy i utrzymanie pracowników. Jestem przekonany, że środki pochodzące z Funduszy Europejskich będą dla nas silnym bodźcem rozwojowym – pozwolą wesprzeć potencjał innowacyjny regionu oraz rozwój naszych przedsiębiorstw.

Renata Deptała, Dyrektor Regionu Małopolskiego Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK):

  • - Dostrzegamy to, co dzieje się w gospodarce, zarówno światowej jak i krajowej. Bez wątpienia obserwowane wzrosty cen surowców, kosztów pracy są wyzwaniem dla przedsiębiorców w prowadzeniu ich działalności gospodarczej. Bank Gospodarstwa Krajowego, analizując zachodzące zmiany i pojawiające się potrzeby, odpowiada na nie nową strategią na lata 2021-25. Od prawie stu lat realizujemy misję wspierania rozwoju społeczno-gospodarczego Polski, a teraz chcemy być liderem w programach na rzecz zrównoważonego rozwoju. Zrównoważonego, czyli takiego, który zapewni kolejnym pokoleniom lepsze warunki życia i możliwość dalszego rozwoju. BGK do 2025 roku chce stać się liderem w tworzeniu i realizowaniu programów, które wzmacniają stabilną i konkurencyjną gospodarkę, wspieraną przez silny kapitał społeczny. Określiliśmy trzy zewnętrzne filary strategiczne: zrównoważony rozwój, zaangażowanie społeczne, współpracę i biznes międzynarodowy oraz dwa wewnętrzne: transformację cyfrową i procesową oraz efektywny model zarządzania.
  • - Nasz model biznesowy to osiem programów, które obejmują takie obszary jak: rozwój przemysłu, przedsiębiorczości, infrastruktury, ale też energetykę, mieszkalnictwo, spójność terytorialną i społeczną, ochronę zdrowia i finanse publiczne. Zakładamy, że będziemy zwiększać zaangażowanie w finansowanie gospodarki o niemal 10 proc. średniorocznie. W samym 2020 r. wygenerowaliśmy 120 mld zł wsparcia dla polskiej gospodarki w postaci kredytów oraz gwarancji. To kwota bliska jednej czwartej budżetu Polski (po stronie wydatkowej) na rok 2021. Chcemy wspierać rozwój tych sektorów przemysłu, które wykorzystują rozwiązania Przemysłu 4.0 i/lub produkujących nowe technologie. W programie wsparcia przedsiębiorczości pragniemy zapewnić jak największej liczbie MŚP dostęp do instrumentów finansowania płynnościowego i rozwojowego, dostosowanych do potrzeb firm tego sektora, oczywiście we współpracy z sektorem finansowym, w tym z bankami spółdzielczymi
  • - Transformacja energetyczna i cyfrowa firm to dziś konieczność. Zeroemisyjna gospodarka oraz automatyzacja przemysłu jest kierunkiem, w którym powinniśmy podążać. Pandemia COVID-19 spowodowała, że przedsiębiorstwa stanęły przed ogromnym wyzwaniem zachowania ciągłości biznesowej i koniecznością znacznie szybszego reagowania na zmieniające się otoczenie rynkowe. Przyczyniło się to do wzrostu znaczenia technologii. Szacuje się, że ponad 80 proc. firm w ciągu najbliższych pięciu lat dokona wdrożenia jednej z nowych technologii automatyzujących produkcję bądź działalność usługową, a nawet 20-30 proc. miejsc pracy może w pewnym zakresie zostać zautomatyzowanych.

Bartosz Józefowski, wicedyrektor działu parku technologicznego w Krakowskim Parku Technologicznym:

  • - Wbrew pozorom wielu przedsiębiorców postrzega obecne zmiany technologiczne, cyfryzację, automatyzację, robotyzację, jako szansę. Ci, z którymi jako KPT rozmawiamy i współpracujemy, zaskakują nas wciąż swoją elastycznością, zaradnością, umiejętnością wyczuwania trendów i dostosowywania się do nich, a nawet ich wyprzedzania. Z mojego doświadczenia wynika, że ta zaradność jest absolutnie genetyczną cechą polskich przedsiębiorców. I ona jest dzisiaj źródłem optymizmu – mimo ogromu wyzwań i problemów, o których pan wspomniał.
  • - Jednym z najbardziej palących problemów jest brak kapitału ludzkiego - i tu łatwej i szybkiej odpowiedzi nie ma. Niewątpliwie w reakcji na te deficyty oraz rosnące koszty wynagrodzeń mocno przyspieszyła automatyzacja i robotyzacja polskiego przemysłu. Musimy przy tym pamiętać, że my jako kraj byliśmy dotąd, bardzo mało zrobotyzowani i w tej chwili próbujemy nadrobić potężne zapóźnienia w stosunku do krajów najbardziej rozwiniętych. Teraz mocno przyspieszamy. Inwestycja w roboty stała się znacznie bardziej opłacalna niż jeszcze kilka lat temu i coraz więcej przedsiębiorców to zauważa planując rozwój swoich firm. Takich inwestycji jest bardzo wiele, doskonale widać to w Polskiej Strefie Inwestycji zarządzanej przez KPT. W tej chwili już 44 przedsiębiorstwa zdecydowały się na inwestycję w tym roku, co oznacza nakłady inwestycyjne w wysokości ponad 1 600 000 zł. Zarazem wszystkie firmy zajmujące się robotyzacją i automatyzacją, jakie znamy, mówią nam, że są zajęte jak nigdy dotąd.
  • - Ważne jest przy tym, byśmy cały czas pamiętali, że sama technologia nie jest odpowiedzią na żadne z wymienionych przez nas wyzwań. Owszem, cyfryzacja i automatyzacja jest niejako wymuszona i w większości wypadków okazuje się przydatna: systemy operacyjne i aplikacje pomagają przedsiębiorcom lepiej planować produkcję, uelastyczniać ją pod kątem zapotrzebowania i preferencji klientów. Ale tak naprawdę za technologią musi się kryć szerszy zamysł człowieka. W wielu wypadkach przemyślenie na nowo modelu biznesowego jest ważniejsze - i lepsze dla firmy, dla perspektyw jej dalszego rozwoju - od zastosowania samej technologii. Zwracamy na to uwagę również w takich miejscach, jak hub4industry Digital Innovation Hub, który jest kompleksowym punktem wsparcia dla firm przemysłowych chcących wprowadzić do swoich fabryk rozwiązania przemysłu 4.0., a także przy okazji publikacji, jak ostatni „Radar innowacji Przemysłu 4.0”, prezentujący dobre praktyki w tym obszarze.
  • - W przemyśle zachodnim, np. niemieckim, który jest w tym obszarze kilka kroków przed nami, szkolenia nie skupiają się tylko na właściwej obsłudze maszyn. Szerszy zamysł jest taki, że jeśli chcemy, by pracownicy efektywnie, w dobrej kondycji, pracowali u nas do emerytury, musimy zadbać o takie rzeczy, jak ergonomia, przestrzeganie zasad bhp czy ogólny dobrostan załogi. Często wymaga to dodatkowych szkoleń. Pracownicy powinni też dobrze rozumieć cel istnienia firmy, swoją rolę w organizacji, znaczenie oszczędzania energii czy surowców, potrzebę zmian w firmie. Dobra komunikacja z pracownikami to podstawa. Tylko tak technologia przyniesie pożądane efekty. I trzeba pamiętać, że każda firma potrzebuje liderów zmiany, liderów transformacji. Oni już często w przedsiębiorstwach są. To wyróżniający się pracownicy, sprawni zarówno w nowych technologiach, jak i w kontaktach z ludźmi i zarządzaniu nimi oraz w szeroko pojętej współpracy. Przedsiębiorcy mają tendencję do eksploatowania takich osób – co wydaje się nawet zrozumiałe, bo to doraźnie podnosi efektywność firmy. Problem w tym, że prawdziwi liderzy zmiany powinni móc podnosić efektywność nie tylko tu i teraz, ale i długofalowo. Oni są po to, by przedsiębiorstwo mogło spokojnie przejść przez wszystkie zakręty i pułapki transformacji, znajdują odpowiedzi na pojawiające się stale nowe wyzwania. Jednak by to robić potrzebują wolnej przestrzeni.

Stefan Życzkowski, prezes firmy ASTOR, członek Business Centre Club:

  • - Ostatnie cztery lata bardzo mocno sprzyjały automatyzacji i robotyzacji, głównie poprzez to, że zasadniczo skurczyła się i wciąż kurczy liczba dostępnych pracowników. Kłania się demografia: więcej ludzi przechodzi na emeryturę, niż debiutuje do na rynku pracy; równocześnie ci starsi mają bardzo dużo kompetencji, które zabierają ze sobą, a młodzi należą do całkiem inaczej myślącej generacji i pewnych prac wykonywać nie chcą. To pogłębia braki. Przedsiębiorcy w produkcji próbują je wypełnić robotami i automatami. To zjawisko w Polsce nasiliło się mniej więcej w 2016 roku i od tego czasu robotyzacja i automatyzacja rozwijają się dynamicznie. Dla takiej firmy, jak nasza, jest to wiadomość bardzo dobra. Rekordowy w tym obszarze był dotąd w ASTOR rok 2019 – bo w 2020 odczuliśmy jednak pewne spowolnienie inwestycji z powodu pandemii. I ja już wiem, że my w 2021 roku podwoimy wynik sprzedanych robotów z tego rekordowego roku.
  • - Równocześnie mnie, jako przedsiębiorcy, sen z powiek spędza ogromna liczba zmian w przepisach oraz coraz niższa jakość tych przepisów. Czasem mam wrażenie, że jest to jakieś tsunami, które w krótkim czasie komplikuje i tak już niełatwe, warunki prowadzenia biznesu. Ustanawiane są coraz to nowe przepisy, które nie są jasne nawet dla sztabu ekspertów doradzających przedsiębiorcom, a co dopiero dla samych przedsiębiorców. To się dzieje coraz częściej nagle, niemal z dnia na dzień – i wpływa na efektywność działania firmy. Nie tylko mojej. Każdej.
  • - Nie mówię, że wszystko, co zapisano w Polskim Ładzie, jest złe, bo znajdziemy tam sporo rzeczy dobrych, w wspólnie przez nas postulowanych. Problem w tym, że te dobre rzeczy zostały osadzone w ogromie zmian, które mogą się okazać niedobre dla całej gospodarki. Albo przynajmniej nie tak dobre, jak twierdzą twórcy tych zmian. Mnie naprawdę niepokoi, gdy widzę, że z tego powodu inni przedsiębiorcy likwidują firmy, a dotyczy to w szczególności przedsiębiorców polskich, biznesów rodzinnych.
  • - Trzeba pamiętać, że z ulgi robotyzacyjnej skorzysta tylko niewielka część polskich przedsiębiorców. Mamy bowiem w kraju więcej firm usługowych, handlowych, turystycznych, gastronomicznych niż produkcyjnych. A automaty i roboty są głównie dla przemysłu. Jednym z warunków jest tu jednak to, by pozytywne efekty bardzo cennej i pożądanej ulgi nie zostały zniweczone przez zwiększone koszty wynikające z podwyżki podatków i składek oraz z obsługi potrzebnej do stosowania nowych przepisów, a nawet ich zrozumienia. Wierzę jednak, że niezależnie od warunków przedsiębiorcy polscy dadzą sobie radę. Tego uczy nas doświadczenie ostatnich dekad.
  • - W automatyzacji i robotyzacji potrzebni są inżynierowie o kompetencjach informatycznych. Tymczasem ci, którzy teoretycznie mogliby się w tej dziedzinie rozwijać, wspierając rozwój polskiego przemysłu w kierunku 4.0, skręcają często w stronę usług czysto informatycznych. Dzieje się tak dlatego, że rynek pracy jest tutaj rynkiem globalnym: można pracować w Krakowie dla firmy amerykańskiej, czy brytyjskiej i fantastycznie zarabiać. Człowiek najczęściej pracuje w domu i programuje – i ta specyfika pracy bywa takim samym atutem, jak wysokość wynagrodzenia wsparta bonusami. Oczywiście, zawsze będzie grupa ludzi, których pasją jest mechanika, robotyzacja, automatyka – praca z konkretnym sprzętem. Trzeba takich ludzi wyłowić i wykształcić. Ale nawet, jak to zrobimy, musimy się spodziewać wielkiego deficytu kadr w tym obszarze w skali całej Polski. Myśmy przez lata zapracowali na wizerunek firmy będącej wspaniałym miejscem pracy i cały czas robimy wszystko, by takim właśnie miejscem być. To jest potężny atut. Więc umiemy pozyskać młodych ludzi, którzy są zapaleni, którzy chcą się u nas uczyć i którzy chcą z nami współpracować.

Katarzyna Woszczyna, Kanclerz Loży Małopolskiej i wiceprezeska Business Centre Club

  • Po perturbacjach, które przeszła polska gospodarka w związku z pandemią COVID-19 potrzebny był nam wszystkim impuls rozwojowy. Polski Ład miał szansę stać się takim napędem rozwoju, gdyby skupiono się w nim na tym, co teraz wydaje się najważniejsze - robotyzacji, cyfryzacji, przemyślanej reformie podatkowej czy kwestiach związanych z transformacją energetyczną. To mogłoby zapewnić nam konkurencyjność na rynkach międzynarodowych i godne miejsce w wyścigu technologicznym. Tak się jednak nie stało. Zamiast impulsu pobudzającego gospodarkę, mamy hamulec w postaci niejasnych, fatalnych przepisów zmierzających do dalszego rozdawnictwa, które sfinansować mają przedsiębiorcy.
  • Wprowadzone w Polskim Ładzie zmiany oznaczają ogromny wzrost obciążeń dla polskich przedsiębiorców i utrudnienie w ich funkcjonowaniu. Zamiast wsparcia w wychodzeniu z sytuacji pocovidowej, zamiast uproszczenia systemu podatkowego i gruntownego jego zreformowania, którego biznes domagał się od lat, mamy kolejne ciężary mające na celu sfinansowanie politycznych celów rządzących.
  • Polski system podatkowy oceniany jest jako jeden z najbardziej skomplikowanych i nieprzyjaznych w Europie, a po wprowadzeniu Polskiego Ładu zapewne jeszcze ta sytuacja się pogorszy. Przewodniczący Krajowej Rady Doradców Podatkowych i przewodniczący Komisji Podatkowej Business Center Club prof. Adam Mariański ocenił, że zawarte w ustawie rozwiązania doprowadzą do zwiększenia niesprawiedliwości podatkowej oraz ocenił, że w swojej kilkudziesięcioletniej pracy doradcy podatkowego nie widział tak źle przygotowanych ustaw, dotyczących prawa podatkowego, których nie jest w stanie zrozumieć nawet doradca podatkowy. W jego opinii, cały Polski Ład powinien być przyjęty z bardzo długim, co najmniej półrocznym vacatio legis.
  • Polski Ład jest też dla wielu przedsiębiorców czynnikiem destabilizującym nie tylko prowadzony biznes czy planowane inwestycje, ale także budżety płacowe. Ogromna część pracodawców planuje zmiany w zakresie form współpracy lub wynagradzania w odpowiedzi na Polski Ład, a przepisy podatkowe zaproponowane w nim będą dodatkowo bazą do narastającej presji płacowej.
  • Polski Ład mógł przynieść spektakularny rozwój, podobnie jak to było w przypadku Nowego Ładu, wprowadzonego w USA w latach trzydziestych XX wieku. Tamten program przyniósł amerykańskiej gospodarce bezprecedensowe efekty. W Polsce niestety tak się nie wydarzy, nie wykorzystano tej szansy.

Michał Czekaj, wiceprezydent Izby Przemysłowo-Handlowej w Krakowie

  • Analizując aktualną sytuację gospodarczą w Polsce i naszym regionie dochodzę do wniosku, że warunkiem koniecznym do rozwoju polskich firm jest skokowy wzrost przychodów. Tylko i wyłącznie poprzez powiększenie sprzedaży produktów czy usług będziemy w stanie sprostać zachodzącym zmianom gospodarczym na świecie. Słabi finansowo przedsiębiorcy zostaną zduszeni przez rosnące koszty i nie będzie ich stać na nowe inwestycje, na opracowywanie nowych technologii czy zatrudnienie wysokiej klasy specjalistów, ponieważ będą dla nich za drodzy. Przykład pierwszy z brzegu: koszty przeciętnej budowy w okresie ostatnich pięciu lat wzrosły o ponad 50 procent. Oznacza to, że perspektywa przeprowadzenia inwestycji w rozwój infrastruktury, niezbędnej do prowadzenia dalszej działalności, w wielu firmach niebezpiecznie się oddala.
  • A przecież konieczne są również inwestycje w maszyny, urządzenia, automatyzację, robotyzację, R&D, technologie, kadrę czy niezmiernie potrzebny dziś szeroko rozumiany „socjal”. Wszystkie te elementy w dobie ciągłego wzrostu kosztów zaczynają oddalać od naszych rodzimych firm, a co za tym idzie – hamują dalszy rozwój. Dopiero firma z większym przychodem, która będzie generować wyższe zyski, może mieć płynność finansową wystarczającą do prowadzenia niezbędnych inwestycji.
  • Moje rozważania dotyczą, oczywiście, firm z polskim kapitałem - zarówno z naszego regionu, jak całego kraju. W kontekście opisanych zmian gospodarczych w świecie, polskim przedsiębiorcom coraz trudniej jest konkurować z ich zachodnimi rywalami, gdyż dzieli nas przepaść w sile kapitału i w zdolnościach inwestycyjnych. Jednym z kluczowych sposobów na zwiększenie przychodów i zdolności inwestycyjnych jest pozyskanie dużych rynków zbytu. Naszym firm absolutnie konieczna jest ekspansja zagraniczna.
  • Rządowy program „Polski Ład” przewiduje ciekawe rozwiązania dla przedsiębiorców, jak złagodzenie warunków dotyczących estońskiego CIT, miedzy innymi poprzez zaliczenie wydatków na cele inwestycyjne do kosztów uzyskania przychodu jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji oraz zniesienie limitu przychodowego (100 mln zł rocznie) czy rozszerzenie katalogu możliwych form prowadzenia działalności, które mogą uczestniczyć w tym programie. Z rozwiązania będą mogły skorzystać, obok spółek akcyjnych i spółek ograniczoną odpowiedzialnością, spółki komandytowe i komandytowo-akcyjne, proste spółki akcyjne i spółdzielnie.
  • Rząd chce wesprzeć ulgami również przedsiębiorców inwestujących w robotyzację i usprawnienia procesów produkcyjnych, a także wspierać zatrudnianie specjalistycznych, innowacyjnych pracowników, co ma ułatwić firmom pozyskiwanie osób o kluczowych do rozwoju firmy umiejętnościach. W programie została wprowadzona również nowa ulga na ekspansję zagraniczną. Ma objąć wydatki poniesione przez przedsiębiorcę na zwiększenie sprzedaży wytwarzanych produktów, jak np. na uczestnictwo w targach, przygotowanie dokumentacji, działania promocyjne. Dzięki uldze wydatki będą mogły być odliczone przez firmę dwukrotnie, tj. raz jako koszt uzyskania przychodu oraz drugi raz w ramach ulgi do 1 mln zł.
  • Powyższe rozwiązania są niewątpliwie korzystne dla przedsiębiorstw. Uważam jednak, że w celu uzyskania wspomnianego przeze mnie skokowego wzrostu przychodów firm potrzebne są dodatkowe mechanizmy wspierające. Ekspansja na rynki zagraniczne, prócz podstawowych działań, jak targi, działania promocyjne czy przygotowanie dokumentacji, wymaga zaangażowania kapitałowego i organizacyjnego. Dla uzyskania szybkiego efektu i skokowego wzrostu przychodów konieczne jest zaangażowanie dużego kapitału. W tym celu należy rozważyć dodatkowe mechanizmy wsparcia:
  • - niskooprocentowane kredyty dla klientów polskiego przedsiębiorstwa dedykowane na zakup produktów i usług tylko w określonej firmie. Tj. kredyt dla zagranicznego partnera na prowadzenie zakupów produktów w polskiej firmie. Tego typu produkt mógłby być zorganizowany przez BGK przy współpracy z KUKE i poręczeniem PFR.
  • - dotacja na akwizycje przedsiębiorstw poza terenem Polski; uwarunkowana odpowiednimi parametrami finansowymi oraz zwiększeniem produkcji na terenie Polski, tzn. przejmujący poprzez akwizycję pozyskuje nowy rynek, podnosi przychody oraz rozwija produkcję na terenie Polski (zwiększenie eksportu i dystrybucji eksportowej). Program mógłby być prowadzony przez PFR oraz BGK, ale konieczne jest zapewnienie wsparcia know – how jako element dotacji.
  • - dotacja na rozwój dystrybucji poza terenem Polski; uwarunkowana odpowiednimi parametrami finansowymi oraz zwiększeniem produkcji na terenie Polski. Program mógłby być prowadzony przez PFR oraz BGK, ale konieczne jest zapewnienie wsparcia know – how jako element dotacji.
  • Uważam, że powyższe mechanizmy wsparcia lub podobne, ale oparte na możliwie mocnym dofinansowaniu, mogą się przyczynić do dynamicznego wzrostu polskich firm. Przy jednoczesnym wykorzystaniu wsparcia politycznego, jak „Inicjatywa Trójmorza” pod przewodnictwem prezydenta RP, niewątpliwie przyczynią się do rozwoju rodzimego przemysłu oraz zmniejszą dystans wobec konkurencji z zachodnich krajów UE, a także Chin czy USA.

Janusz Kowalski, wiceprezes Związku Rzemiosła Polskiego, Prezes Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Krakowie:

  • Niezmiernie się cieszę, ze Pan Redaktor Zbigniew Bartuś wraz z ekipą dalej z uporem walczy w sprawach rozwoju gospodarczego naszego kraju. Jest to już XVI Forum Przedsiębiorców Małopolski. Podziwiam wytrwałość oraz otwartość w dążeniu do wszelkiej pomocy dla przedsiębiorców Małopolski. Jednak z przykrością stwierdzam, że wszelkie nasze wspólne wysiłki, w tym przedsiębiorców, rzemiosła i kupców, przynoszą tak marne efekty.
  • Najlepszym przykładem tego jest wprowadzenie Polskiego Ładu gospodarczego, którego na dobrą sprawę nikt nie rozumie – tego monstrualnego 700-stronicowego „dzieła”. Dzieło” to ma być wprowadzone od 1 stycznia 2022r, a na dobrą sprawę sztaby księgowych i fachowców nie są w stanie rozszyfrować poszczególnych paragrafów. W związku z niejasnymi przepisami i sankcjami grożącymi nie wiadomo w jakiej skali, a wkrótce obowiązującymi, mamy niepokojące sygnały o likwidacji firm, zawieszeniu działalności i panikę wśród małych i średnich przedsiębiorców oraz rzemiosła. Równocześnie, w tym samym czasie nasila się pandemia, z którą wedle większości środowiska - wbrew deklaracjom przedstawicieli władzy - rząd sobie nie radzi, co może skutkować pogłębieniem chaosu w gospodarce, o niepotrzebnej śmierci tysięcy obywateli nie wspominając.
  • Dawno temu, bo 16 lutego 2021, odbyło się w Sejmie posiedzenie komisji stałej ds. mikro, małych i średnich przedsiębiorstw oraz rozwoju rzemiosła pod przewodnictwem posła Andrzeja Gawrona. Udział w posiedzeniu wzięły: Olga Semeniuk, Sekretarz Stanu i Pełnomocnik Rządu ds. MŚP oraz Anna Schmidt, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej. Wprawdzie znając i współpracując od dłuższego czasu widzimy ich szczere chęci pomocy. zwłaszcza dla drobnych przedsiębiorców i rzemiosła, ale jest to dalej syzyfowa praca. Przykładowo do dzisiaj dokładnie nie wiadomo, jak będzie wyglądać sprawa ZUS-u. Nie ma porozumienia pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a Ministerstwem Rozwoju i Technologii, jak kontrolować pracowników pod względem szczepień przeciwko koronawirusowi, co już utrudnia działalność.
  • Również wprowadzenie wśród pracowników firmy funkcji sygnalisty nie rokuje dobrze dla rozwoju firm, ponieważ tacy sygnaliści byli już w poprzedniej epoce. Zbliża się koniec roku, z przykrością muszę stwierdzić, po licznych konsultacjach ze środowiskiem, a mam te możliwość będąc V-ce Prezesem Związku Rzemiosła Polskiego, że zbliżający się rok 2022 może być dla wielu firm MŚP, rzemiosła i kupców ostatnim rokiem ich działalności gospodarczej.

Łukasz Moląg, prezes Jurajskiej Izby Gospodarczej:

  • Sądzę, że ulgi zawarte w Polskim Ładzie nie zrównoważą wzrostu innych obciążeń, w tym podatkowych i parapodatkowych, zwłaszcza wzrostu składek zdrowotnych. Wzrost kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, a w szczególności kosztów wynagrodzeń i kosztów energii (w tym gazu, prądu i przede wszystkim paliw) jest bardzo wysoki, ogromnie uciążliwy, zwłaszcza dla małych przedsiębiorstw.
  • Do tego dokłada się stały problem pogmatwanego i skomplikowanego systemu prawnego, tworzonego ad hoc, bez stosownych konsultacji z przedsiębiorcami, skomplikowany i wymagający wielkiego zachodu sposób zatrudniania obcokrajowców (gdyby nie fachowa pomoc urzędników Urzędu Pracy Powiatu Krakowskiego, to wielu naszych przedsiębiorców musiałoby samemu stanąć na linii produkcyjnej). Sądzę że perspektywy na najbliższe lata nie są optymistyczne.

Wiesław Jopek, Prezes Krakowskiej Kongregacji Kupieckiej:

  • Funkcjonowanie gospodarki rynkowej oparte jest przede wszystkim na małych i średnich przedsiębiorstwach. Sektor MŚP, z punktu widzenia jego roli w gospodarce, ma istotne znaczenie, tworzy bowiem znaczącą część PKB, zapewnia zatrudnienie oraz stanowi wyraz rozwijających się w każdej gospodarce działań przedsiębiorczych. Walorami małego i średniego przedsiębiorstwa są między innymi: przedsiębiorczość, dynamizm w rozwoju, szybkość adaptacji innowacji (produktów i technologii) oraz elastyczność wobec wielu zmian zachodzących na rynku, na którym firma funkcjonuje i którego jest uczestnikiem. Ale powszechnie wiadomo jak liczne są bariery rozwoju tych przedsiębiorstw.
  • Działalność gospodarcza związana jest z ponoszeniem kosztów. Jednym z najważniejszych czynników jest w ostatnim czasie wzrost kosztów pracy. Zgodnie z decyzją rządu płaca minimalna w 2020 roku wzrosła z 2250 zł do 2600 zł, a w 2021 do 2800 zł. W 2022 ma wynosić ponad 3 tys. zł. Wzrost ten odczuwalny jest szczególnie w przypadku małych firm. W takich przedsiębiorstwach wynagrodzenia stanowią znaczną część kosztów. Prawdą jest, że Polacy powinni zarabiać więcej, ale do tego celu należy dążyć stopniowo, uwzględniając takie kryteria jak poziom efektywności i produktywności przedsiębiorstw.
  • W branżach, o których chcę mówić tj. w gastronomii i turystyce niepokoją nie tylko stale wzrastające płace dla pracowników ale również problem ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników. Dziś mamy zdecydowanie do czynienia z dyktatem pracowników. Kiedyś można było mówić o „złych” pracodawcach, wykorzystujących siłę najemną, niepłacących terminowo poborów. Dziś rządzi pracownik, który bez skrupułów wykorzystują sytuację. Podam własny przykład. Zatrudniłem nowego pracownika do gastronomii. Po mojej stronie było poniesienie kosztów jego badań, szkoleń itd. Po trzech dniach pracy odszedł bez słowa wyjaśnienia. Stwierdził, że to nie jest praca dla niego. A koszty związane z przygotowaniem go do pracy poniosłem.
  • Również skutki pandemii najmocniej odczuli mali i średni przedsiębiorcy, a w Krakowie najbardziej branża turystyczna i gastronomiczna. Po pewnych letnich oznakach ożywienia, spowodowanego napływem do Krakowa polskich turystów, nadeszła jesień, która pokazała, że bez szerszego otwarcia się naszego kraju, w tym miasta na świat znów wrócą kłopoty. Gołym okiem widać brak klientów w restauracjach, hotelach i obiektach rekreacyjnych.
  • Nie bez znaczenia na wzrost kosztów działalności jest stałe podnoszenie cen energii w całym zakresie, od prądu poprzez paliwa. Nie mamy na to żadnego wpływu, a w równym stopniu nie możemy podnosić cen naszych produktów. I tak słyszymy, że w restauracjach jest drogo. Jak ma być tanio, skoro produkty, w które my się zaopatrujemy, są drogie? Przy zakupach jednostkowych tego tak bardzo nie widać, ale w przypadku zakupów dla gastronomii wysokie i wciąż rosnące koszty są dotkliwie odczuwalne. Podwyżka cen energii czy wzrost płacy minimalnej to nie jedyne zmartwienia przedsiębiorców. W najbliższym czasie będą musieli przygotować się na wyższe koszty prowadzenia działalności z powodu ogromne liczby zmian w prawie. Automatyzacja, cyfryzacja dają oszczędności, ale w malutkich firmach są trudne do zastosowania. W gastronomii, większości usług turystycznych, podstawą jest praca człowieka, a ta jest coraz droższa i tak koło się zamyka, a z nim zaciska się pętla na szyi polskiego przedsiębiorcy.

Marek Malec, prezes Galicyjskiej Izby Gospodarczej, sekretarz Małopolskiego Porozumienia Organizacji Gospodarczych:

  • Bardzo trudno jest w sposób obiektywny odnieść się do wprowadzanego właśnie zespołu nowych przepisów podatkowych nazwanego Nowym Polskim Ładem. Niewątpliwie swego rodzaju rekordem świata nieosiągalnym w innych demokratycznych krajach jest wyznaczenie vacatio legis dla nowych regulacji prawnych na okres około miesiąca. Nowe przepisy podatkowe, które dotykają setki tysięcy prowadzących działalność gospodarczą w Polsce, mają obowiązywać od 1 stycznia 2022 roku. Księgowi, z którymi rozmawiałem, do dzisiaj nie znają wszystkich przepisów, nie mówiąc o wykładni tych przepisów. Jak mają się w tym odnaleźć przedsiębiorcy? Jak mamy działać prowadząc swoje biznesy, by generować zyski nie łamiąc prawa?
  • Ostatnio przykuła moją uwagę wypowiedź medialna premiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że wielkim sukcesem rządu jest najniższy obecnie poziom bezrobocia w całym okresie trzydziestolecia nowej Polski. Z perspektywy statystyki, premier ma rację, ale w kwestii faktów zupełnie rozmija się z rzeczywistością. Niskie bezrobocie wynika z przyczyn demograficznych – na rynek pracy wkraczają kolejne niże, które są dwa razy mniej liczebne niż pokolenia odchodzące na emerytury. Drugą przyczyną niskiego bezrobocia nie jest również działalność rządu, lecz ciężka praca przedsiębiorców, którzy w trudnych warunkach potrafią rozwijać swoje firmy – i oferować ludziom pracę.
  • Problemem polskich firm – i problemem społecznym - jest brak pracowników. Wszyscy przedsiębiorcy, jakich znam, mali i średni, borykają się z tym. Szukają pomocy w agencjach oferujących cudzoziemskich pracowników, głównie z Ukrainy. Całe działy gospodarki, jak budownictwo, gastronomia, handel i duży zakres usług bazują na pracownikach zza wschodniej granicy.
  • Najwyższy czas powiedzieć sobie wprost: bez pracowników zagranicznych nie będziemy w stanie dalej rozwijać polskiej gospodarki. Niestety, pandemia, a teraz niepokoje na granicy z Białorusią, zakłócają zatrudnienie cudzoziemców. Nota bene – państwo winno mieć tu sensowną strategię, politykę migracyjną, a tymczasem niczego takiego nie ma i wszystko tak naprawdę dzieje się siłą rozpędu, bez jakiegokolwiek zarzadzania ze strony obecnej władzy. Oficjalnie problem ten nie istnieje, nie przygotowano żadnego kompleksowego zestawu przepisów prawa regulujących przyjazdy obcokrajowców. Nie ma oficjalnego spisu warunków służących adaptacji cudzoziemców, układaniu sobie przez nich życia w naszym kraju. Władza zachowuje się jak małe dziecko zaprzeczające, że wyjadło wszystkie cukierki, mimo wszędzie walających się papierków i umorusanej buzi. Dodatkowo rozbudzane nastroje antyimigranckie nie służą aklimatyzacji obcokrajowców w Polsce.
  • Problem będzie narastał i może spowodować gwałtowny zastój w gospodarce. Przeczytałem ostatnio wypowiedź posła partii rządzącej o nielojalności wobec władzy. Dotyczyła ona dziennikarzy, ale można ją rozwinąć jako pogląd o lojalności wobec władzy. „Kto jest nielojalny wobec władzy, to i władza będzie nielojalna wobec niego”. Chciałbym tylko panu posłowi przypomnieć, że to ja wraz setkami tysięcy przedsiębiorców płacę podatki, dzięki którym on otrzymuje swoje wynagrodzenie za pracę. Dlatego mam prawo oceniać, czy ów pan wykonuje dobrą robotę dla Polski i Polaków, czy też całkiem złą.

Kazimierz Barczyk, Wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, Przewodniczący Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski:

  • Jako samorząd terytorialny wspieramy i włączamy się w sprawiedliwą transformację energetyczną uwzględniającą naszą specyfikę, poziom rozwoju i strukturę energetyczną w połączeniu z zapewnieniem Polsce odpowiedniego dofinansowania. Dopiero wtedy podołamy coraz nowszym ambitniejszym celom ustalanym przez Komisję Europejską UE oraz najbogatsze państwa –. bez ryzyka zapaści gospodarczej i wywołania kryzysu społecznego. W przeciwnym razie w konsekwencji wprowadzania radykalnego ograniczania emisji CO2 bez sprawiedliwej transformacji energetycznej może m.in. nastąpić radykalny wzrost liczebności środowisk populistycznych i antyunijnych.
  • Bezpieczeństwo energetyczne Polski i dalsza transformacja energetyczna to jedne z największych wyzwań jakie stoją przed nami i innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej w najbliższych latach. Obecny kryzys energetyczny – skutkujący spekulacyjnym kilkukrotnym wzrostem cen paliw, a w konsekwencji energii pokazuje, że jest to groźna broń państwowych producentów używana do szantażu, uderzania w podstawowe potrzeby milionów mieszkańców oraz ograniczania suwerenności państw i nawet obalania demokratycznie wybranych rządów. W tej sytuacji konieczna jest konsekwentna, długoterminowa polityka energetyczna UE i państw, w tym dla radykalnego rozwoju energii ze źródeł odnawialnych (OZE), przemyślane, odważne działania wynikające z realizacji strategii oraz stabilne prawo zapewniające bezpieczeństwo i przewidywalność inwestycji w OZE.
  • Jako samorządowcy ze szczególną nadzieją czekamy na nową perspektywę finansową Unii Europejskiej na lata 2021-27 i Krajowy Plan Odbudowy (KPO), ale jednocześnie postulujemy zwiększenie w nim udziału sektora samorządowego. Marginalizacja sektora samorządowego jest szkodliwa dla mechanizmu wydatkowania funduszy UE, gdyż polskie samorządy w realizacji poprzednich perspektyw finansowych już udowodniły, że najlepiej w całej UE radzą sobie z absorbcją funduszy. Nie możemy jednak dopuścić, aby na skutek odgórnych zmian w podatkach nastąpił kolejny spadek nadwyżki operacyjnej samorządów, która ma wpływ na zdolność do kolejnych inwestycji, na czym cierpią również lokalni i regionalni przedsiębiorcy.
  • Podpisane ostatnio przez Prezydenta RP ustawy zmieniające zasady podatkowe w ramach Polskiego Ładu zakładają jeszcze dalej idące zmiany i podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 30 tys. zł. O ile samo obniżanie podatków oceniamy pozytywnie, to nie mogą być one realizowane kosztem budżetów samorządów, brakiem funduszy na ambitne inwestycje czy wkład własny do projektów, gdyż to zahamuje wzrost gospodarczy, do którego wcześniej samorządy znacznie się przyczyniały. Konieczne jest wspólne rządowo-samorządowe wypracowanie mechanizmu uczciwie i obiektywnie rekompensującego spadki dochodów z PIT, według szacunków ogólnopolskich organizacji samorządowych mogą sięgać nawet do 30 mld zł rocznie.
  • Nie możemy dopuścić do powtórzenia sytuacji z roku 2020, w którym w wyniku wcześniejszych zmian ustawowych w podatku od osób fizycznych (zmniejszenie z 18% do 17% stawki oraz zwolnienie z podatku osób poniżej 26. roku życia) nastąpił duży spadek dochodów JST z udziałów w PIT. Te straty w wysokości ok. 6 mld zł rocznie wynikające z obniżenia PIT i ulg nie zostały samorządom zrekompensowane.
  • Samorządowcy skupieni w Stowarzyszeniu Gmin i Powiatów Małopolski podkreślają, jak ważne dla rozwoju lokalnego i regionalnego jest zapewnienie samorządom możliwości realizacji nowych, ambitnych inwestycji w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej w latach 2021-2027. Ale by to się udało, niezbędne jest także zwiększenie dochodów JST, co zapewni fundusze na konieczny wkład własny. Konieczne są zmiany w ustawach zapewniające gminom, powiatom i województwom dochody z udziału w podatkach PIT i CIT co najmniej na poziomie z roku 2019 oraz zwiększenie subwencji, aby realnie pokrywała rosnące koszty.

Rafał Solecki, dyrektor Małopolskiego Centrum Przedsiębiorczości:

  • 17 grudnia 2020 r., Sejmik Województwa Małopolskiego przyjął dokument pn. Strategia Rozwoju Województwa „Małopolska 2030”. Zawiera ona nie tylko modyfikację i uzupełnienia do dotychczasowej Strategii Województwa na lata 2011-2020, ale również stanowi odpowiedź na zupełnie nowe wyzwania, które uaktywniły się wraz z wybuchem pandemii COVID-19. Istotną część dokumentu stanowi wszechstronna diagnoza i prognoza rozwojowa dla Małopolski. Poszczególne jej elementy są zbiorem cech regionu i uwarunkowań zewnętrznych, które w perspektywie 2030 roku mają odgrywać decydującą rolę w jego zrównoważonym rozwoju. Mocne i słabe strony dotyczą podmiotów i zjawisk wewnątrz województwa, natomiast szanse i zagrożenia odnoszą się o czynników zewnętrznych oddziałujących na województwo.
  • Analiza wykazała szereg wewnętrznych czynników sprzyjających rozwojowi Małopolski. W pierwszej kolejności należy podkreślić, że w przeciwieństwie do uwarunkowań ogólnopolskich nasze województwo posiada zdecydowanie korzystną sytuację demograficzną. Jako region niezmiennie notujemy relatywnie wysoki poziom przyrostu naturalnego – wskaźnik 1,59 na 1 tys. mieszkańców, który jest znacznie wyższy od poziomu krajowego, przyjmującego od kilku lat wartości ujemne. Równocześnie Małopolska nadal utrzymuje status ważnego ośrodka akademickiego, z dostępem infrastruktury naukowo-dydaktycznej i dużą liczbą pracowników naukowych. Czynnik ten wpływa na masową migrację osób spoza województwa (głównie z województw ościennych, ale również z zagranicy), które ze względy na stosunkowo niski poziom bezrobocia w regionie, często decydują się na stałe w nim osiedlić. Tak więc w ujęciu długoterminowym Małopolska uchodzi za miejsce przyjazne do życia i pracy, co niewątpliwie będzie sprzyjać jego dalszemu rozwojowi.
  • Jako słabość regionu wskazuje się postępujące starzenie się społeczeństwa, skutkujące malejącym odsetkiem osób w wieku produkcyjnym. Jest to olbrzymie wyzwanie, i to w perspektywie krótkookresowej. Musimy być świadomi, że w najbliższych latach będziemy musieli zmierzyć się z problemem niewystarczającej wymienności pokoleń w niektórych sektorach, co widać na przykładzie chociażby kluczowego – z punktu widzenia walki z pandemią - sektora ochrony zdrowia, gdzie średnia wieku specjalistów od lat nieubłaganie wzrasta. Pandemia uzmysłowiła nam wszystkim, iż bez wydajnego systemu ochrony zdrowia nie można mówić o gospodarce odpornej na kryzysy.
  • Innym palącym problemem, który jest istotny zarówno w kontekście starzenia się społeczeństwa, jak i wysokiej dzietności młodych Małopolan, jest niewystarczająca dostępność oraz jakość usług społecznych i wsparcia rodziny, a także niedostosowanie edukacji do współczesnych i przyszłych wyzwań cywilizacyjnych. W przypadku obu powyższych słabych stron naszego województwa, należy podkreślić, że od 2014 roku, czyli od początku wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020, podejmujemy szereg działań mających ograniczyć wpływ powyższych czynników na rozwój regionu.
  • Do naszych mocnych stron należy wysoka atrakcyjność inwestycyjna regionu, bardzo wysoki poziom przedsiębiorczości Małopolan oraz stosunkowo dobrze rozwinięty sektor usług dla biznesu. Powyższe silne strony nie mają jednak charakteru globalnego, lecz niestety materializują się w tych częściach województwa, które od lat uchodzą tradycyjnie za najzamożniejsze i najlepiej rozwinięte (Kraków i okolice). Tym samym duże wewnętrzne zróżnicowanie rozwoju społeczno-gospodarczego stanowi zarówno jedną z największych słabości jak i wyzwań dla naszego regionu. W tym aspekcie, zwłaszcza w regionach zmarginalizowanych widoczna jest znacząca liczba osób biernych zawodowo, dotykająca w pierwszej kolejności osób z niepełnosprawnościami.
  • Chcąc odnaleźć się w postpandemicznej rzeczywistości Małopolska musi podążać za globalnymi trendami, które dopasowane do lokalnych uwarunkowań mogą stać się kołem zamachowym naszej gospodarki. Wśród tych globalnych trendów, mogących stać się szansą dla województwa należy wymienić: przejście do modelu Przemysłu 4.0, dalszy rozwój e-usług, czy też szersze wdrażanie technologii prośrodowiskowych - GOZ. Dalszy rozwój gospodarczy nie może również obejść się bez zmiany modelu kształcenia na wszystkich etapach edukacji (przejście od modelu kształcenia wiedzy do kształcenia kompetencji) oraz upowszechnienie postawy uczenia się przez całe życie.
  • W kontekście starzenia się społeczeństwa, szansą dla dalszego rozwoju powinien być rozwój i wdrażanie innowacyjnych rozwiązań w zakresie usług opiekuńczych i zdrowotnych. Równie istotny wydaje się rozwój podmiotów ekonomii społecznej w zakresie świadczenia usług społecznych. Odpowiedź na te wyzwania stanowiły działania realizowane z funduszy unijnych w Regionalnym Programie Operacyjnym Województwa Małopolskiego na lata 2014-2020j, które ze względu na swój sukces, będą kontynuowane w kolejnej perspektywie finansowej na lata 2021-2027.
  • Jeśli zaś chodzi o potencjalne zagrożenia, które mogą uniemożliwić dalszy, zrównoważony rozwój naszego regionu analiza wykazała przede wszystkim długoterminowe skutki pandemii COVID-19 oraz zagrożenia dla stabilności finansów publicznych, systemów zabezpieczenia społecznego i spójności społecznej w związku z postępującym wzrostem liczby osób w wieku poprodukcyjnym.
  • W dalszej kolejności należy mieć na uwadze niedostateczne dostosowanie profilu usług publicznych, rozwiązań w ramach rynku pracy oraz struktury gospodarki do zmieniających się potrzeb społeczno-gospodarczych. Po stronie przedsiębiorców potencjalnym zagrożeniem mogą okazać się rosnące koszty prowadzenia inwestycji, które na lata mogą zahamować wzrost innowacyjności i produktywności naszych rodzimy firm. W tym aspekcie kluczowe wydaje się utrzymanie jak najszerszego wsparcia dotacyjnego dla przedsiębiorców chcących nadal inwestować w swoje biznesy.
Przedsiębiorcy i eksperci o warunkach prowadzenia biznesu w Polsce: jak przetrwać lawinowy wzrost kosztów i tsunami zmian Polskiego Ładu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek
To, co robi PiS, jest typowym przykładem na tzw. inflację prawa. Ten termin jest własciwy, gdyż jest to nic innego, jak tworzenie nadmiaru różnych przepisów (tak samo, jak w sensie ekonomicznym inflacja to nadmiar pieniądza na rynku), co prowadzi do dewaluacji znaczenia prawa. Niestety, Parlament jest kompletnie zniewolony i "z automatu" przyjmuje wszystkie rządowe projekty ustaw, a to jest już bardzo niepokojące (jakby ubezwłasnowolnienie Poosłów i Senatorów a jednocześnie de facto dyktatura premiera). Brak vacatio legis - granda!!!

Wcale nie powinno być imigantów!!! Nalezy bardziej rozsądnie gospodarować zasobami ludzkimi. O wiele za dużo osób pracuje w naszym kraju za biurkami, a miasto Kraków przekroczyło już pod tym względem wszystkie możliwe granice (większośc zatrudnionych wykonuje prace biurowe, a te korporacje to wstyd i zakała Krakowa), a imigranic - niesteyt - pchają się do już przeludnionych miast (Kraków), podczas gdy wyludniające się wciąż pustoszeją. Osoby wykonujące wszelkie prace biurowe powinny staowić bardzo wąski margines ogółu zatrudnionych i właśnie na takich stanowiskach konieczne są radykalne cięcia etatów (zwolnienia grupowe, a nawet masowe) i przesunięcie tych ludzi do bardziej pożytecznej pracy (produkcja, praca fizyczna czy inna, z której jest pożytek). Co do niskiego bezrobocia, to jest to względne. Przykłaowo, doktor filologii bulgarskiej, który przed laty utracił pracę w PAN, wciąż nie może odzyskać zatrudnienia (mimo pisania wielu podań o pracę) - w Krakowie.
Dodaj ogłoszenie