MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rodzice chorego dziecka chcą leczyć je w Monachium. Powinni w Krakowie?

Bożena Wojtas
Starosta limanowski Jan Puchała aktywnie uczestniczył wczoraj w festynie charytatywnym
Starosta limanowski Jan Puchała aktywnie uczestniczył wczoraj w festynie charytatywnym Franciszek Natanek
- To jest pospolite kłamstwo - tak prof. Janusz Skalski z Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu zareagował na uzasadnienie apelu o pomoc dla chorego chłopczyka, który starostwo limanowskie rozesłało do mediów.

Pięciomiesięczny Karolek Talaska ze Starej Wsi koło Limanowej na początku października ma wyjechać do Monachium, gdzie pod okiem prof. Edwarda Malca przejdzie operację serca. Zabieg jest bardzo kosztowny. Dlatego wczoraj z udziałem starostwa zorganizowano wielką zbiórkę pieniędzy podczas meczu drużyn Limanovii i Wisły Kraków.

W apelu o pomoc napisano, że w Polsce "na takie operacje czeka się bardzo długo". - "(...) czasem nawet przeprowadzane są dopiero wtedy, gdy stan dziecka znacznie się pogorszy lub zagraża jego życiu" - czytamy.

Ostre słowa krakowskiego kardiochirurga padły w wypowiedzi dla Radia ZET. - Nie jest prawdą, jakoby w Polsce nie można było wykonać tych operacji lub są wykonywane w momencie, gdy dziecko jest w stanie agonalnym - powiedziała wczoraj "Gazecie Krakowskiej" Magdalena Oberc, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. - Wszystkie wady serca są w naszym kraju operowane, a o terminie zabiegu decydują wyłącznie wskazania medyczne.

Starostwo broni się, że jedynie wiernie zacytowało treść apelu rodziców Karolka. Ci zaś zdecydowali się na klinikę w Monachium, bo, jak twierdzą, "wybrali najlepszy wariant dla dziecka".

- Zaczerpnęliśmy informacje z różnych źródeł - mówi Janusz Talaska, ojciec chłopczyka. - Były konsultacje z kardiochirurgami i rozmowy z rodzicami dzieci, które operowano w Polsce i za granicą. Dla nas najważniejsze jest zdrowie i życie synka.
Zbiórkę pieniędzy na operację prowadzi Fundacja Cor Infantis na rzecz dzieci z wadami serca. Jej prezes Michał Pytys sam stanął przed dylematem wyboru specjalisty, który zoperuje jego chore dziecko.

- Ważne było doświadczenie operacyjne u dzieci, statystyki i analizy. Niestety, w naszym kraju jest tak, że nikt głośno nie potrafi powiedzieć, że ktoś robi coś lepiej i ma lepsze wyniki - dodaje prezes Pytys.

Podejrzane szmery nad serduszkiem

Karolek Talaska urodził się 2 kwietnia w Limanowej. Na początku nic nie wskazywało, że jest poważnie chory. W drugiej dobie życia lekarze usłyszeli jednak podejrzane szmery nad serduszkiem. Dziecko trafiło do szpitala w krakowskim Prokocimiu. Tam stwierdzono wrodzoną wadę serca o typie pojedynczej komory (dekstrokardia), czyli serce po prawej stronie. Chory wymaga skomplikowanych operacji w odpowiednim czasie - pierwszej, gdy dziecko będzie miało sześć miesięcy, drugiej w wieku dwóch lub trzech lat. Karolek został zakwalifikowany do zabiegu na październik 2012 r. w Monachium. Koszt operacji to blisko 120 tys. zł. Dotąd zebrano ok. 90 tys.]

Możesz wiedzieć więcej!Kliknij, zarejestruj się i korzystaj już dziś!

Pogryzł kontrolera MPK, nie wiedział, że ma HIV

Codziennie rano najświeższe informacje z Krakowa prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na gazetakrakowska.pl Gazeta Krakowska