Rozstrzygnęliśmy plebiscyt Lekarz Małopolski 2016 [ZDJĘCIA,...

    Rozstrzygnęliśmy plebiscyt Lekarz Małopolski 2016 [ZDJĘCIA, WIDEO]

    Zdjęcie autora materiału
    Julia Kalęba

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Rozstrzygnęliśmy plebiscyt Lekarz Małopolski 2016 [ZDJĘCIA, WIDEO]
    1/113
    przejdź do galerii

    ©fot. Andrzej Banaś

    Znamy już zwycięzców plebiscytu. Statuetki powędrowały do najlepszych lekarzy specjalistów i POZ, dentystów, pielęgniarek oraz położnych, a także przychodni i szpitali

    II Forum Medyczne było okazją do spotkania się i nagrodzenia lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, specjalistów, dentystów, pielęgniarek i położnych, aż po instytucje niezawodne i przyjazne pacjentom - najlepsze szpitale i przychodnie.
    Liczne wyróżnienia oraz nagrody dowiodły, że takich ludzi i instytucji nie brakuje w naszym regionie. Kapituła postanowiła wręczyć też dwie nagrody w kategorii „Osobowość”. Specjalnie wyróżnieni zostali prof. Jerzy Vetulani oraz prof. Mikołaj Spodaryk.

    Czytaj też: Niewiele trzeba, żeby żyć zdrowo

    Tegoroczny plebiscyt był wyjątkowy, ponieważ po raz pierwszy można było oddać głos także na pielęgniarki i położne. Ich wkład, zaangażowanie i wielkie serce docenili małopolscy pacjenci. Dla wielu z nich idealna pielęgniarka jest troskliwa i dyskretna. Potrafi słuchać, a kiedy trzeba, także wspierać. Za co pacjenci nagrodzili swoich medyków? Niewątpliwie za ogromną wiedzę i profesjonalizm. Docenili ich celne diagnozy i czas, który poświęcają chorym. Wśród przychodni i szpitali wybierano te, które nigdy nie odmawiają pomocy choremu. Są przyjazne i zatrudniają profesjonalny personel. O pierwsze miejsca walczyli lekarze i placówki ze wszystkich stron Małopolski.

    Dziś rozmowy toczyły się wokół profilaktyki. Na tę kwestię patrzyliśmy okiem pacjentów oraz lekarzy specjalistów: alergologów, kardiologów, onkologów. Prof. Ewa Czarnobilska mówiła o problemie uczuleń zwłaszcza u osób młodych. Przyznała, że krakowian uczulają przede wszystkim substancje chemiczne. - Żeby tego uniknąć, trzeba żyć bliżej natury, dalej od chemii – skwitowała swoją wypowiedź. Uczestnicy Forum podkreślali też znaczenie szczepień profilaktycznych i akcji darmowych badań. - Problemem jest dotarcie do kobiet, które powinny być poddane badaniu mammografii – mówił Krzysztof Łanda, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia – Musimy edukować i powtarzać – kontynuował Wicemarszałek Wojciech Kozak.

    W sumie nagrodziliśmy 32 osoby. W każdej kategorii wręczyliśmy wyróżnienia oraz jedno pierwsze miejsce. Statuetki powędrowały do następujących osób:

    KATEGORIA: OSOBOWOŚĆ
    Prof. Jerzy Vetulani, psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności

    Wtym roku skończył 80 lat, ale nie zwalnia tempa. Wykłada, prowadzi bloga, pisze książki. I, co najważniejsze - nie zamierza przestać. Jak w kilku zdaniach napisać o jednym z najchętniej czytanych i cytowanych polskich naukowców? O człowieku, który otwarcie przyznaje się do stosowania używek - ba, nawet pisze o nich książki?

    Można to zrobić encyklopedycznie: urodzony w 1936 r., psychofarmakolog, biochemik, neurobiolog, profesor nauk przyrodniczych. Członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności. Doctor honoris causa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Można też tak: pasjonat, który potrafi niezwykle barwnie opowiadać nawet o najbardziej skomplikowanych naukowych sprawach. Autor wielu bestsellerów, które czytają nawet ludzie zupełnie niezwiązani ze światem nauki. Człowiek, na którego wykłady przychodzą tłumy i słuchają go z zapartym tchem. Wspaniały mówca. Światowej sławy naukowiec, na którego powołują się badacze niemal z całego globu. Autor badań nad lekami przeciwdepresyjnymi. Współodkrywca faktu, że klonidyna hamuje zespół odstawienia po morfinie. Jedyny Polak wyróżniony Międzynarodową Nagrodą Anna Monika za badania nad mechanizmami działania elektrowstrząsu. Osobowość sceniczna, jeden z założycieli Piwnicy pod Baranami. Czasami zastępował Piotra Skrzyneckiego jako konferansjer. Człowiek renesansu.


    Prof. Mikołaj Spodaryk, ordynator Oddziału Leczenia Żywieniowego w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie

    Prof. Mikołaj Spodaryk buntuje się głównie przeciw niesprawiedliwości i nieuczciwości, a prowokuje tylko do pozytywnych działań, chociażby do aktywizacji osób starszych. Pewnej nocy wymyślił, żeby samotnych emerytów z Krakowa i okolic zaprosić do teatru. Już następnego dnia apele z prośbą o wsparcie w akcji wysyłał do teatrów, korporacji taksówkarskich, straży miejskiej, dziennikarzy, ministerstw, urzędników itd. Akcję nazwał „Jeszcze żyję!”.

    - To miała być nie zwykła nazwa, lecz głośny krzyk, apel! - wspomina profesor. - Chciałem donieść do ważnych osób w mieście i państwie, że setki osób starszych marzą o wyjściu na spektakl, ale z różnych powodów nie mogą tego zrobić. Kogoś nie stać na bilet, inny jest tak schorowany, że sam nie dojdzie, więc trzeba mu pomóc w dojeździe, a jeszcze inny tak dawno nie widział żadnego spektaklu, że zapomniał o tym, jak to być widzem - dodaje.

    Prof. Spodaryk wszystko za seniorów przemyślał: żeby nie obciążać finansowo teatrów - będzie zawoził starszych krakowian na bezpłatne próby generalne; żeby nie martwili się o przejazd - profesor negocjuje transport z taksówkarzami, MPK i strażą miejską.

    - Ucieszyłem się, gdy prawie w każdym z teatrów usłyszałem „tak” - przyznaje prof. Spodaryk. Efekt: już 22 maja 2014 roku 30 seniorów zobaczyło premierowe „Wesele Figara” w Operze Krakowskiej, a 29 oceniało nową sztukę „Feniks leci do słońca” w Teatrze Ludowym. - Rewelacyjny pomysł. Profesor uszczęśliwił wiele osób - mówił wówczas Wiesław Dubiel z domu opieki w Głogoczowie.

    KATEGORIA: LEKARZ PODSTAWOWEJ OPIEKI ZDROWOTNEJ
    NAGRODA CZYTELNIKÓW I KAPITUŁY


    Anna Szeliga, Centrum Medyczne Ujastek w Krakowie
    Zawsze dokładna i sumienna. Ceniona przez pacjentów za połączenie profesjonalizmu i życzliwości. Kiedy jest w pracy, całym sercem angażuje się w sprawy chorych. Nigdy nie zostawia ich bez pomocy. Doradza, diagnozuje i leczy - najlepiej, jak tylko potrafi. Kiedy wie, że z jakąś chorobą sama sobie nie poradzi, nie ukrywa tego. Odsyła dalej, do specjalistów.

    - To lekarz, który nigdy nie eksperymentuje na chorym. Na podstawie objawów i wyników badań daje celną diagnozę i leczy. Jest fachowcem w każdym calu - zapewnia jedna z jej pacjentek.

    W zawodzie przepracowała już ponad 30 lat, ale nigdy nie była tym zmęczona. - Zawsze interesowała mnie praca lekarza pierwszego kontaktu. Jesteśmy na linii frontu. To do nas najpierw przychodzą chorzy i to od nas zależy, jak zostaną pokierowani - mówi.

    Od początku swojej kariery pracuje w tym samym miejscu - na początku był to Zespół Opieki Zdrowotnej Nowa Huta, potem Centrum Medyczne Nowa Huta, dziś - Centrum Medyczne Ujastek. Kiedy zaczynała, przychodzili do niej młodzi pracownicy kombinatu. Teraz leczy też ich dzieci i wnuki. Czasem wspominają czasy, kiedy stawiała pierwsze diagnozy. - Niektórzy pacjenci wracają do mnie już przez kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Cieszę się, że ufają mi tak długo - przyznaje.

    Lubi kontakt z ludźmi, który uważa za niezbędną cechę w pracy lekarza, tak jak troskliwość, zrozumienie, zaangażowanie. Jak dodaje, wszystko zamyka się w jednym słowie – empatia.

    KATEGORIA: LEKARZ SPECJALISTA
    NAGRODA CZYTELNIKÓW


    Teresa Górnisiewicz, ginekolog, położnik, Szpital Uniwersytecki w Krakowie

    Jako dziecko rozkładała koc obok bloku, a na nim kolejno: strzykawki, kartoteki, różne przyrządy, które mogły być potrzebne w diagnozowaniu oraz leczeniu wymyślonych przez nią pacjentów. I choć lekarzem jest już ponad 20 lat, uzupełnione w dzieciństwie kartoteki trzyma do dziś.

    Z takim też samym zapałem, jak wtedy, przykłada się do pomagania realnym już osobom. Wybrała ginekologię, ale specjalizacja wyszła w trakcie studiów. Cel był jeden - być blisko pacjentów, zwłaszcza tych najmłodszych. Na początku myślała o pediatrii, ale jak przyznaje, pod wpływem nauczycieli, którzy w latach studenckich byli dla niej autorytetem, postanowiła pójść jeszcze dalej, być przy dzieciach, które dopiero przyszły na świat.

    Swojej decyzji nigdy nie żałowała. Po studiach zaczęła pracę w Szpitalu Uniwersyteckim i tak już zostało. - Jestem dla pacjentek, które mają najbardziej powikłane ciąże, kiedy zagrożenie jest duże, a my musimy dać z siebie wszystko, żeby mama i dziecko przeszli przez to bezpiecznie - opowiada. Jak dodaje, czuwa nad nimi na każdym etapie, aż do momentu, kiedy wyjdą ze szpitala. Cały czas opiekuje się nimi, dogląda, czy wszystko jest dobrze. I taką pracę kocha.

    To, co sprawia jej najwięcej radości, to - poza kontaktem z pacjentkami - możliwość ciągłego dokształcania się. Teresa Górnisiewicz nie stroni od kursów rozwijających kwalifikacje ani od nowych wyzwań na oddziale. Czasem musi zachować zimną krew i po prostu wiedzieć, jak się zachować. Skąd to wie? Oprócz ogromnej wiedzy i wieloletniego doświadczenia wiele pacjentek mogłoby się pokusić o stwierdzenie, że jest do tego stworzona. Jedni nazywają to szóstym zmysłem, Górnisiewicz - wyczuciem i odpowiednim podejściem. Obiecuje też, że na laurach nigdy nie spoczywa. A wygrana w plebiscycie daje jej siłę i motywację do dalszej pracy.

    NAGRODA KAPITUŁY:
    Piotr Maciukiewicz, urolog, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie

    Dobry specjalista, niezawodny diagnosta. Oprócz wiedzy i umiejętności pacjenci cenią go za wyrozumiałość i cierpliwość. - To fachowiec najwyższej klasy. Cieszę się, że na niego trafiłem - przyznaje jeden z chorych.

    Specjalista skromnie odpowiada, że to przecież jego praca. Zależy mu, żeby każdy pacjent był zadowolony z efektów leczenia. Bo ich satysfakcja jest jego satysfakcją.

    Chorych przyjmuje w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Ludwika Rydygiera w Krakowie, gdzie jest ordynatorem Oddziału Urologii. Nie ma czasu się nudzić. Oprócz pracy w szpitalu prowadzi prywatną praktykę. Jest też konsultantem wojewódzkim w dziedzinie urologii.

    Myśl o medycynie pojawiła się bardzo wcześnie, kiedy był jeszcze uczniem jednej z krakowskich podstawówek. Później, #gdy zaczął naukę w „Nowodworku”, wybrał klasę o profilu biologiczno-chemicznym. Po maturze cel był jasny: Akademia Medyczna. O wyborze konkretnej specjalizacji nie myślał, #aż do pierwszych zajęć z doc. Janem Krakowskim. Urolog, wieloletni ordynator Oddziału Urologicznego Szpitala im. G. Narutowicza w Krakowie, przekazując swoją wiedzę, zainspirował go do dalszej pracy w tej specjalizacji. Doktor ściśle związany z Krakowem. Najpierw pracował w szpitalu Narutowicza, później Żeromskiego, a od 20 lat jest związany z Rydygierem.

    Ci, którym inni lekarze nie potrafili pomóc, przychodzą do niego. Wierzą, że specjalista da z siebie wszystko, żeby ze szpitala wyszli zdrowsi. Później dziękują za udane operacje i poświęcenie. - To lekarz, któremu przede wszystkim dobro pacjentów leży na sercu - mówią. Gratulują zgranego zespołu i polecają go sobie nawzajem.

    KATEGORIA: LEKARZ DENTYSTA
    NAGRODA CZYTELNIKÓW:

    Jerzy Susuł, gabinet stomatologiczny w Nowym Sączu

    Jerzy Susuł to lekarz z powołania. „Najlepszy dentysta w Nowym Sączu” - tak zaś mówią o nim pacjenci. Nawet nie pamięta, żeby kiedyś marzył o zostaniu kimś innym. - Pewnie większość osób się zdziwi, bo przecież co jest w tym zawodzie pociągającego. Ale dla mnie zawsze wydawało się to kuszące. Takie odczarowanie wizerunku. Wszyscy myślą, że jesteśmy sadystami, a przecież jest przeciwnie - pomagamy pacjentom - mówi z uśmiechem.

    Pacjenci cenią go za bezpośredniość i dokładne objaśnianie wszystkich zabiegów oraz chorób. „Świetne podejście do pacjenta w połączeniu z profesjonalizmem czyni go najlepszym specjalistą, z jakim dotąd miałam do czynienia. Mój zabieg przebiegł szybko, sprawnie i co ważne, praktycznie bezboleśnie, a na koniec pan doktor udziela szczegółowych rad i wskazówek. Zawsze miły, uśmiechnięty, a gdy rzuci żartem, znika cały strach”, „Lekarz godny polecenia. Pełny profesjonalizm. Szybko, sprawnie, bezboleśnie” - piszą pacjenci.

    Jego przepis na sukces? - Nie wiem, czy coś takiego mam. Z pacjentem wchodzę na taki poziom komunikacji, żeby nie czuł się zestresowany. Nie ściemniam, mówię, jak jest - tłumaczy. W zawodzie pracuje od 1998 roku. Przyjmuje w dwóch gabinetach. Na swojej stronie internetowej pisze: „Jako lekarz stomatolog z dużym doświadczeniem znam dokładnie potrzeby i oczekiwania moich Pacjentów. W moim gabinecie zarówno dzieci, jak i dorośli czują się komfortowo, a stres związany z wizytą u dentysty jest dla nich czymś obcym”.

    Ale stomatologia to nie jest jego jedyna pasja. W wolnych chwilach fotografuje. Jak mówi, to dla niego idealna odskocznia, która pozwala zapomnieć o stresie i zmęczeniu.

    NAGRODA KAPITUŁY:
    Joanna Trzepatowska, gabinety stomatologiczne w Krakowie, Wojewódzki Szpital Dziecięcy im. św. Ludwika w Krakowie

    Nasza zeszłoroczna laureatka także w tym roku zyskała uznanie Czytelników oraz kapituły. Joanna Trzepatowska śmieje się, że nie mogła zostać nikim innym jak stomatologiem. Ma to we krwi. - Moja babcia była dentystką - wspomina. - Po jej śmierci mój ojciec przerobił gabinet, w którym przyjmowała, na pokój dla mnie - dodaje. W ten sposób ta dziedzina medycyny przewijała się przez jej życie niemal od początku.

    W liceum chciała spróbować czegoś innego, więc poszła do klasy matematyczno-fizycznej. Szybko się jednak okazało, #że to nie jest droga dla niej. Zdała na studia stomatologiczne w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na tym jednak nie poprzestaje - wciąż się szkoli i stara się zdobyć nowe umiejętności. Za nią m.in. kursy w USA i Kolumbii.

    Jest tytanem pracy: przyjmuje w kilku gabinetach, a także dyżuruje w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika. Dzieci są jej częstymi pacjentami, a ona robi wszystko, aby wizyty u dentysty nie były dla nich traumą. Wręcz przeciwnie, stara się sprawić, aby przychodziły do gabinetu z uśmiechem. Ma w sobie sporo empatii i życzliwości - potwierdzają to także opinie pacjentów. „Błyskawiczne, ale dokładne wypełnienie zęba ze znieczuleniem w fachowej, bardzo miłej atmosferze. Bezboleśnie, szybko i profesjonalnie - o to chodzi”, „Odkąd pamiętam, bałam się stomatologa i długo zwlekałam z wizytą. W końcu zdecydowałam się na leczenie u pani Joasi i już po pierwszej wizycie zapomniałam o strachu. Atmosfera panująca w gabinecie jest bezstresowa, zęby leczone bezboleśnie i profesjonalnie. Polecam szczególnie tym, którzy obawiają się wizyt u dentysty!” - takie oceny można przeczytać, kiedy wyszuka się jej nazwisko w internecie.

    Uśmiechnięta, sympatyczna, energiczna - tak opisują ją pacjenci. I wydaje się, że to jest jej przepis na sukces.


    KATEGORIA: PIELĘGNIARKI
    NAGRODA CZYTELNIKÓW

    Teresa Kowalczyk, Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera w Krakowie

    Do medycyny ciągnęło ją od zawsze. Skończyła liceum medyczne i złożyła papiery na kierunek lekarski. - Nie potrafiłam porządnie nauczyć się anatomii - śmieje się. Nie miała też punktów za pochodzenie rolnicze lub partyjne. - Takie były czasy. To, kto jest kim w rodzinie, miało ogromne znaczenie. Zdecydowałam się więc na najbardziej zbliżony kierunek, czyli pielęgniarstwo - opowiada. Wyjechała z rodzinnych Kielc do Krakowa. Na studiach poczuła, że to będzie zawód dla niej.
    Trudno zresztą się dziwić - medycynę i pomoc innym ma w genach. Choć rodzice nie byli lekarzami, spora część rodziny #ze strony mamy to lekarze. Ze strony ojca - wojskowi. - Jak widać, służbę innym mam we krwi - podkreśla.

    Skończyła studia i spełniła marzenie o pracy z pacjentami. Ma ogromne doświadczenie - zaczynała od szpitala Narutowicza, potem została przeniesiona na Trynitarską, czyli do dzisiejszego Szpitala Ojców Bonifratrów. W 1997 roku trafiła do „Rydygiera” i w nim już pozostała. Dziś jest pielęgniarką oddziałową na Oddziale Urazów Wielonarządowych, Ortopedii i Neuroortopedii.

    Chciałaby, żeby jej zawód był bardziej doceniany. - Wymaga wielu wyrzeczeń i poświęceń. Jest bardzo trudny, a wciąż odsuwany na bok, w cień. Tak nie powinno być. To sprawia, że coraz mniej osób decyduje się na zostanie pielęgniarką. A nawet jeśli dziewczyny kończą studia, uciekają za granicę. Dobrze, że polskie pielęgniarki są doceniane na świecie, ale przecież nie o to chodzi - mówi. Martwi ją średnia wieku pielęgniarek. Kiedy zaczynała średnia wynosiła 28 lat, dzisiaj to ponad 56.

    Nie ukrywa, że nagroda ją cieszy, i to podwójnie. Nie tylko dlatego, że pacjenci i współpracownicy na nią tak licznie głosowali, ale również z tego powodu, że o pielęgniarkach robi się głośniej.

    NAGRODA KAPITUŁY:
    Irena Milaniak, Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II

    Nie zna pojęcia „nuda”. Jest pielęgniarką na Oddziale Chirurgii Serca, Naczyń i Transplantologii w Szpitalu Jana Pawła II w Krakowie, wykładowcą akademickim w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego i Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Sączu, a do tego regionalną koordynatorką pobierania i przeszczepiania komórek, tkanek i narządów z Centrum Organizacyjno-Koordynacyjnego ds. Transplantacji Poltransplant.

    Pielęgniarką chciała być od zawsze. Dlaczego? -Podobała mi się wizja pomagania innym, szczególnie tym ciężko chorym - tłumaczy. W jej rodzinie nikt nie związał się z medycyną, ale Irena Milaniak nie wątpiła ani przez chwilę, że to jest jej powołanie. Nie odstraszały jej głosy, że to trudny zawód i często niedoceniany. - Jeśli się go kocha, to takie sprawy nie mają wielkiego znaczenia - tłumaczy. Skończyła studia na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracuje od 24 lat.

    - Najgorszymi momentami w zawodzie są chwile, gdy pacjent umiera. To trudne przeżycie - opowiada - Ale kiedy uda nam się komuś pomóc, wyleczyć go - to jest to najpiękniejsza chwila. Zamieniamy tragizm śmierci w nowe życie, to jest wspaniałe - dodaje.

    Od początku pracowała na oddziale transplantologii, więc takie zainteresowania stały się naturalnym następstwem. W Szpitalu Jana Pawła II zajmuje się pacjentami wymagającymi przeszczepów serca, nerek, ale także podłączonymi do mechanicznego wspomagania krążenia. - To alternatywa do przeszczepów, z którą wychodzimy do pacjentów z ciężką niewydolnością serca - tłumaczy. Ma tytuł doktora, prowadzi szkolenia. Jest autorką publikacji naukowych. Na pytanie, czy wyobraża sobie pracę w innym miejscu, odpowiada: - Zdecydowanie nie.

    POŁOŻNA – NAGRODA KAPITUŁY I CZYTELNIKÓW
    Lucyna Mirzyńska, NZOZ Położne Środowiskowo-Rodzinne w Krakowie

    Zaangażowana, uśmiechnięta, specjalistka od porad #- tak najkrócej można byłoby ją opisać. Jest nie tylko położną środowiskową, ale też pedagogiem ze specjalizacją pedagogiki rodziny. Być może dlatego tak szybko potrafi złapać dobry kontakt z młodymi rodzicami i zaskarbić sobie #ich zaufanie.

    Pytana o to, dlaczego wybrała zawód położnej, odpowiada krótko: - Bo każde narodziny są niezwykłym cudem, choć codziennym. A ona przy tym cudzie od zawsze bardzo chciała być.

    Z pacjentkami pracuje od 21. tygodnia ciąży do ośmiu tygodni po urodzeniu. Odwiedza je w domu, uczy kąpać dziecko, doradza we wszystkim, co może trapić młode mamy. Tak jest oficjalnie. Nieoficjalnie, pomaga im też poza pracą. Odbiera telefony, prowadzi grupę na Facebooku, gdzie odpowiada na pytania. - Pacjentki często chcą dalej utrzymywać kontakt, dopytać, dowiedzieć się czegoś więcej. Od tego jestem. Chcę, żeby wiedziały, że zawsze chętnie im pomogę - mówi. W grupie tej pacjentki mogą też pomagać sobie nawzajem. Dzielą się doświadczeniem, podpowiadają, wymieniają się wiedzą, którą podczas domowych wizyt przekazała im Mirzyńska.

    Bez pacjentek położna czuje się źle. Dlatego ta bliskość jest utrzymywana potem jeszcze długo. - Widzimy się przynajmniej dwa razy w roku. Najpierw z okazji święta położnej spotykamy się na długich rozmowach w parku, a potem tuż przed świętami Bożego Narodzenia - dodaje.

    Co w pracy sprawia jej największą trudność? - Chyba zapamiętywanie wszystkich imion dzieci pacjentek - śmieje się. Uwielbia to, co robi i uważa, że ma niesamowite szczęście do pacjentek. - Kiedy czują ode mnie pomoc i widzą, że otwieram się przed nimi, one też to robią - mówi. A dom uważa za miejsce cudowne, nie tylko dla rodziny, ale też położnej, która w tym naturalnym środowisku może dokładnie przyjrzeć się potrzebom rodziny.

    PRZYCHODNIA:
    NAGRODA KAPITUŁY I CZYTELNIKÓW

    Unicardia i Unimedica Małopolskie Kliniki Specjalistyczne w Krakowie

    Dwa centra zdrowia w jednym. Zaczęło się od Unicardii, czyli Centrum Leczenia Chorób Serca i Naczyń. Ośrodek oferuje najnowocześniejsze metody leczenia chorób układu krążenia. Pracują w nim najlepsi specjaliści - profesorowie oraz docenci, a także lekarze specjaliści, pielęgniarki, położne i ratownicy medyczni.

    W Unicardii mogą leczyć się zarówno dorośli pacjenci, #jak i dzieci. „Unicardia wychodzi naprzeciw oczekiwaniom, dostosowując terminy wizyt do indywidualnych możliwości czasowych pacjentów, uwzględniając jednak przede wszystkim ich aktualny stan zdrowia. W nagłych przypadkach, kiedy to zdrowie i samopoczucie chorego ulega nagłemu pogorszeniu - specjalistyczna pomoc zostaje udzielona najszybciej, jak to tylko możliwe” - czytamy na stronie centrum. Rosnące uznanie i renoma pozwoliły rozszerzyć działalność.

    W ten sposób powstała Unimedica. W Specjalistycznym Centrum Medycznym prowadzone są badania, wykonywane zabiegi, a także udzielane porady w zakresie: dermatologii, diabetologii, endokrynologii, gastroenterologii, hepatologii, otolaryngologii dorosłych i dzieci, pulmonologii, neurologii, nefrologii, pediatrii, onkologii, radiologii, radioterapii, reumatologii, psychologii i psychiatrii, logopedii. Funkcjonuje tutaj także Poradnia Noworodka, Pracownia Badania Snu, Leczenia Otyłości i Nadwagi, Neurologii oraz Psychologii.

    Po latach funkcjonowania Centrum jest jednym z najbardziej cenionych i znanych ośrodków w regionie. Widać to także poprzez wyniki plebiscytu Lekarz Małopolski - otrzymało największą liczbę punktów zarówno w głosowaniu Czytelników, jak i Kapituły.

    SZPITAL
    NAGRODA CZYTELNIKÓW:

    Medicina Kraków

    Wszystko zaczęło się w 1989 roku. Powstała wtedy pierwsza przychodnia Medicina. Założenie było proste: trzeba połączyć wszystkie dziedziny medycyny, zatrudnić lekarzy pierwszego kontaktu i lekarzy klinicystów oraz stworzyć ośrodek, w którym będzie mógł leczyć się każdy krakowianin.

    Dziś, 27 lat później. Medicina to jedna z najbardziej rozpoznawalnych i najbardziej cenionych placówek. Ma trzy oddziały - przy ulicy Barskiej, Grzegórzeckiej i Rogozińskiego, zatrudnia ponad 200 lekarzy.

    „Nasza oferta obejmuje m.in. konsultacje specjalistyczne, badania diagnostyczne, świadczenia w zakresie medycyny pracy oraz szerokie spektrum zabiegów operacyjnych z pobytem w warunkach szpitalnych” - czytamy na stronie internetowej.

    Kiedy wyszuka się opinie o Medicinie, niemal wszystkie są pozytywne: „Doskonałe Centrum Medyczne - zaczynając od pań w recepcji do personelu medycznego... Moja rodzina dzięki takim właśnie ludziom wierzy, że w tym kraju można jeszcze troszkę pożyć (…)”.

    „Dr Olaf Zagólski usunął mi polipa w krtani. Zabieg przeprowadzony na miejscu, w pełnej narkozie, fachowo, bez powikłań. Zero bólu, zero komplikacji. Szybko, sprawnie i całkiem przyjemnie. Czas rekonwalescencji krótki, żadnych zastrzeżeń, lekarze super, obsługa miła i kompetentna. Polecam placówkę jako wybitnie nastawioną na zadowolenie pacjenta. Warto się tam leczyć”.

    Medicina może też pochwalić się wieloma nagrodami - w tym kilkakrotnym wyróżnieniem „Gazety Krakowskiej” dla doktora Janusza Bolta oraz tytułem „Przychodni Roku 2010”. Teraz do listy osiągnięć może dopisać nagrodę Czytelników „Gazety Krakowskiej” w plebiscycie Lekarz Małopolski.

    NAGRODA KAPITUŁY
    Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny im. dr. Stefana Jasińskiego Zakopane


    1910 - w tym roku należałoby rozpocząć historię zakopiańskiego szpitala. Wtedy to, z inicjatywy schorowanej młodzieży akademickiej, powstał „Dom Zdrowia Bratnia Pomoc”. Był on pierwszym sanatorium społecznym. Po latach zamieniono go w Wojewódzki Szpital w Zakopanem.

    Budynek dawnego sanatorium był jednak zbyt mały, aby pomieścić odpowiednią liczbę sal operacyjnych i pokoi dla pacjentów. Po I wojnie światowej rozpoczęła się więc jego rozbudowa, a patronował jej sam Józef Piłsudski. Tak oto powstał, istniejący do dziś, pięciokondygnacyjny gmach. Po II wojnie światowej reaktywowano działalność lecznicy pod kierownictwem doktora Stefana Jasińskiego.

    „Sanatorium Akademickie” tętniło życiem. Leczono w nim młodzież akademicką, pozwalając jednocześnie pacjentom na kontynuowanie studiów, prowadzenie pracy naukowej, zawodowej. W latach 70. XX wieku charakter sanatorium zaczął się zmieniać” - czytamy na stronie szpitala. Kolejne lata to czas rewolucji.

    Walka z gruźlicą odeszła na dalszy plan, a skupiono się na rehabilitacji narządów ruchu. Na cześć dawnego dyrektora placówce nadano nazwę Centrum Rehabilitacji im. Stefana Jasińskiego. Ośrodek specjalizuje się teraz w leczeniu pacjentów ze schorzeniami narządów ruchu i układu oddechowego oraz chorych cierpiących m.in. na dolegliwości reumatyczne i neurologiczne. Od 2007 roku działa pod nazwą Wojewódzki Szpital Rehabilitacyjny im. dr. Stefana Jasińskiego.

    Dziś to nowoczesna placówka, przystosowana do leczenia najcięższych przypadków oraz do przyjmowania osób niepełnosprawnych. Wykonuje zabiegi z zakresu kinezyterapii, hydroterapii, ciepłolecznictwa, elektroterapii, krioterapii, masażu, a także inhalacje. Posiada własną kriokomorę. Co ważne - wszystkie zabiegi odbywają się w jednym budynku, więc pacjenci nie muszą się przemieszczać. Szpital cieszy się świetną reputacją - co doceniła zarówno Kapituła Plebiscytu Lekarz Małopolski, jak i Czytelnicy „Gazety Krakowskiej”.

    PARTNERZY:








    Współorganizatorem II Forum Medycznego jest Fundacja „Aktywna Małopolska”



    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Ocena

    Znany Lekarz (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    Popularny serwis internetowy oceniający lekarzy jednemu z laureatów daje notę tylko 3,5.
    I komu tu wierzyć?

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Pytanie do najlepszych z najlepszych

    Hipokrates (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 6 / 15

    1. Czy lekarz lub lekarz dentysta, który nie informuje pacjenta o skutkach popełnionego przez siebie lub osoby trzeciej błędu w sztuce lekarskiej popełnia przestępstwo?
    2. Czy lekarz, który pełnił...rozwiń całość

    1. Czy lekarz lub lekarz dentysta, który nie informuje pacjenta o skutkach popełnionego przez siebie lub osoby trzeciej błędu w sztuce lekarskiej popełnia przestępstwo?
    2. Czy lekarz, który pełnił dyżur na szpitalnym oddziale ratunkowym będąc pod wpływem alkoholu wykazuje nienaganną postawę etyczną?
    3. Czy lekarze nie spełniający ustawowego wymogu wykazywania nienagannej postawy etycznej powinni być pozbawiani prawa wykonywania zawodu?
    4. Czy członkowie okręgowych rad lekarskich, który tolerują czarne owce w zawodzie wykazują nienaganną postawę etyczną?zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Prośba

    Pacjent (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

    Laureaci, nie lekceważcie pacjentów, udzielcie odpowiedzi na te pytania!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    NAUCZYCIEL ROKU | Trwa głosowanie, można jeszcze zgłaszać kandydatów

    NAUCZYCIEL ROKU | Trwa głosowanie, można jeszcze zgłaszać kandydatów

    HIPOKRATES MAŁOPOLSKI 2018 | [WIELKI FINAŁ WOJEWÓDZKI]

    HIPOKRATES MAŁOPOLSKI 2018 | [WIELKI FINAŁ WOJEWÓDZKI]

    Posiłki w więzieniach czyli tak wygląda jadłospis skazańców [ZDJĘCIA]

    Posiłki w więzieniach czyli tak wygląda jadłospis skazańców [ZDJĘCIA]

    Bezdymna rewolucja: jak nowatorskie wyroby pomagają opornym palaczom

    Bezdymna rewolucja: jak nowatorskie wyroby pomagają opornym palaczom