Skrzydlna. Mieszkańcy poruszeni tragiczną smiercią Darka, który zginął na budowie w Kalwarii

Józef BudaczZaktualizowano 
Rodzina, przyjaciele, koledzy z Ochotniczej Straży Pożarnej i wielu innych mieszkańców Skrzydlnej żegnało we wtorek Dariusza Kaletę. 26-latek zginął tydzień temu na budowie w Kalwarii Zebrzydowskiej. Dlaczego, wyjaśnia prokuratura.

Dla mieszkańców Skrzydlnej to był tragiczny tydzień. W poprzedni czwartek, kilka minut po godzinie pierwszej w nocy, na drodze w Porąbce zginął 20-letni Łukasz, uczeń szkoły im. Józefa Tischnera w Limanowej. Dzień później do miejscowości dotarła informacja o śmierci 26-letniego Dariusza Kalety. Spadł z wysokości 7 metrów na budowie opodal centrum Kalwarii Zebrzydowskiej.

Niespodziewana śmierć

Chyba nie było osoby, która we wtorek na pogrzebie Darka nie uroniłaby choćby jednej łzy. Parafialny kościół pw. św. Mikołaja Biskupa pękała w szwach, a wejść do niego graniczyło z cudem. Mszę pogrzebową w intencji zmarłego wspólnie odprawiali ks. proboszcz Marek Krupa, ks. Władysław Kulig, kapelan małopolskich strażaków oraz ks. Stanisław Kaczka, kapelan strażaków powiatu limanowskiego.

- Taka śmierć jest dla nas jak uderzenie pioruna. Miał 26 lat i był człowiekiem dobrym. Wiedział, że jeśli pomoże innym, to i jemu pomogą. Chcielibyśmy, aby Bóg ostrzegł go na czas i aby był dalej z nami. Jednak Stwórca miał wobec darka inne plany - mówił do zgromadzonych w kościele proboszcz skrzydlańskiej parafii.

Darka Kaletę dobrze znał Grzegorz Borycz. Przyjaźnili się od dzieciństwa. Kończyli tę samą podstawówkę i razem kształcili się w Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących im. Jana Pawła II w Limanowej. Darek wybrał profil informatyczny, a Grzesiek postanowił zostać mechanikiem samochodowym. Po ukończeniu szkoły średniej, ich drogi sie rozeszły, każdy rozpoczął swoją pracę, ale kontaktu z sobą nigdy nie stracili. - Nie wiem, co tak naprawdę stało się na tej budowie. Kiedy usłyszałem, że Darek nie żyje, zamarłem. Nie docierało to do mnie w ogóle - opowiada Grzegorz Borycz.

O zmarłym koledze w samych superlatywach wypowiada się Łukasz Struś, który od dziecka wychowywał się z nim na jednym podwórku. Wspomina Darka jako człowieka obdarzonego wspaniałym poczuciem humoru i inteligencją. - Potrafił rozmawiać z każdym, niezależnie, młodszym czy starszym. Trudno mówić o nim jak o kimś, kogo już między nami nie ma - dodaje.

Brać strażacka drugą rodziną

Na pogrzebie szczególnie widoczni byli strażacy. Druhowie z macierzystej jednostki Darka nieśli trumnę z kościoła parafialnego na cmentarz. Nie brakowało też pocztów sztandarowych z okolicznych miejscowości.

- Trafił do nas 10 lat temu. Miał tę iskrę, zapał do pracy i chęć pomagania innym - opowiada Artur Drab, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Skrzydlnej.

26-latek był gospodarzem strażackiej remizy. Dbał o sprzęt gaśniczy, wóz bojowy i pilnował, aby wszystko w jednostce było dobrze zorganizowane.

- Pracę w straży bardzo lubił, zawsze chciał nieść pomoc innym, uczestnicząc we wszystkich akcjach ratunkowych. Żył tym, co robił - podkreśla Artur Drab.

Śledztwo po wypadku

Dariusz Kaleta pracował w firmie, budującej pawilon handlowy przy drodze krajowej nr 52 w Kalwarii Zebrzydowskiej. W piątek z kolegami z ekipy robił dachu. Przed południem przybijali łaty do kalenicy. Nagle po 26-latkiem załamała się drewniana konstrukcja. Spadł z ok. 7 metrów na beton.

Koledzy natychmiast zadzwonili po pomoc. Na miejscu szybko pojawiła się karetka pogotowia. Stan rannego był bardzo ciężki, więc załoga wezwała na miejsce śmigłowiec, cały czas reanimując 26-latka. Maszyna wylądowała na jezdni, tuż przy budowie, lekarze przejęli reanimację, ale nie udało się przywrócić akcji serca.

Okoliczności wypadku bada Prokuratura Rejonowa w Wadowicach i Inspekcja Pracy w Krakowie. - Za wcześnie na wnioski ze śledztwa. Będziemy wyjaśniać m.in., jakie zabezpieczenia miał ten mężczyzna - zastrzega Zbigniew Piątek, zastępca prokuratora rejonowego z Wadowic.

Mieszkańcy Kalwarii są wstrząśnięci tragedią. - Młody chłopak, na pewno miał plany na życie, których już nie zrealizuje. Współczujemy jego bliskim - mówi Jerzy Baliński. Jadąc do centrum miasta, mijał akurat feralną budowę. - Nie zwróciłem uwagi, czy pracujące tam chłopaki mieli jakieś zabezpieczenia. W naszej okolicy dużo się buduje, nie zawsze noszą choćby kaski na głowach - mówi mężczyzna.
Współpraca: Małgorzata Gleń

polecane: FLESZ: Ekologia na co dzień: 6 mitów, w które wierzymy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3