sportowy24
    Sporty bez filtra. Bark Glika, czyli media w czasach...

    Sporty bez filtra. Bark Glika, czyli media w czasach futbolowej zarazy [KOMENTARZ]

    Zdjęcie autora materiału
    Przemysław Franczak

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Sporty bez filtra. Bark Glika, czyli media w czasach futbolowej zarazy [KOMENTARZ]

    ©fot. sylwia dabrowa / polska press

    Sugestia znajomego: napisz o Idze Świątek, o tym, że wszyscy od rana do wieczora trąbią o barku Glika, a medialny pies z kulawą z nogą nie jest zainteresowany sukcesem polskiej juniorki na Roland Garros.
    Sporty bez filtra. Bark Glika, czyli media w czasach futbolowej zarazy [KOMENTARZ]

    ©fot. sylwia dabrowa / polska press

    Wielu przyklaśnie. Bo to prawda, za którą jednak kryje się fałszywa teza. Prawda, bo wynik Świątek nie został nigdzie wyeksponowany tak jak na to zasługiwał, tak samo zresztą jak wiele innych z minionego weekendu. Kto na przykład wie, że Polacy biją się o medal mistrzostw świata w koszykówce 3x3, nowej olimpijskiej dyscyplinie? Kto zna rezultaty ostatniej Diamentowej Ligi, najbardziej prestiżowych lekkoatletycznych zawodów poza imprezami rangi mistrzowskiej? A kto wyliczy sukcesy Polaków z mistrzostw Europy w kajakarstwie? Ano właśnie.

    Dlaczego tak się dzieje? Istnieje powszechne przekonanie, że to wina mediów, które rzeczywistość kreują i są odpowiedzialne za zjawisko nadreprezentacji futbolu w informacyjnym strumieniu. Spójrzmy jednak na ten medal z drugiej strony: a może to wina odbiorców? A ściślej – braku odbiorców?

    Polacy otóż, celowo generalizuję, sportem interesują się bardzo powierzchownie. Na co dzień nie pałają afektem do skoku o tyczce, rzutów i biegów, kajakarstwa i wioślarstwa nie wielbią częściej niż raz na cztery lata, nie klikają pasjami w materiały o utalentowanych tenisistkach jeśli akurat nie lubią one pozować w bikini i chwalić się tym w mediach społecznościowych. Dziennikarze wcale nie porzucają olimpijczyków po igrzyskach, za to polscy czytelnicy – tak. Eksplozje pasji i namiętności wywołują u nich jedynie wydarzenia kontrowersyjne, wiekopomne albo idealnie napompowane marketingowo (jak KSW).

    Uprzywilejowana pozycja futbolu, wynikająca również z uwarunkowań kulturowych i nie będąca w świecie niczym niezwykłym, jest faktem, wpisuje się też w oczekiwania reklamodawców, którzy rzadko wydają pieniądze bez badań rynku. Koło się zamyka. Iga Świątek musi więc z okładkami poczekać. Albo na sukces w dorosłym Roland Garros, albo na zmianę w mentalności rodaków i ich podejściu do sportu.






    Czytaj treści premium w Gazecie Krakowskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Sport z kraju i ze świata

    Zobacz więcej na Sportowy24.pl

    Sportowy24 na Facebooku

    Galerie

    GOL24 na Facebooku